I śmieszno, i straszno – recenzja gry Bulb Boy

napisany przez dnia w Recenzje
zamknij [x]

Noc Halloweenowa tuż przed nami, więc warto znaleźć jakiś tytuł, który zapewni nam odpowiedni nastrój na ten wyjątkowy wieczór. W naszym kraju obrządek ten budzi sporo kontrowersji, lecz według mnie trzeba podchodzić do wszystkiego na luzie i z dystansem. Dlatego dziś wybrałem dla Was grę nietuzinkową, łączącą w sobie czarny humor z elementami horroru. Mowa tu oczywiście o polskiej produkcji – Bulb Boy!

Rozwój projektu studia Bulbware śledziłem niemal od początku, dlatego nie mogłem doczekać się jego finalnej wersji. Jednak nie spodziewałem się, że będę miał okazję przetestować Bulb Boya tuż przed Halloween. Przed otrzymaniem klucza myślałem, w co by tu pograć lub obejrzeć 31 października, więc chyba domyślacie się, jaką miałem radochę. Szybko zainstalowałem grę i od razu podbiła moje serce. Wszystko czego doświadczyłem podczas rozgrywki, mogło nosić znamiona kiczu, wulgarności i obrzydliwości, gdyby nie świetny design i pomysł, który chcąc nie chcąc, przypomina mi The Binding of Isaac. Jednak sam gameplay różni się od niego diametralnie, tworząc tytuł niespotykany i oryginalny.

Bulb Boy (6)

The Bulb Boy Team składające się z zaledwie kilku osób naprawdę postarało się przy tworzeniu zarówno fabuły, jak i mechaniki rozgrywki. Ich dzieło można zaliczyć do przedstawicieli gatunku przygodówek, utrzymanych w konwencji horroru. Bowiem gracz wciela się w postać przesympatycznego chłopca-żarówki, który za wszelką cenę musi uratować swojego dziadka i swój dom przed okropnymi potworami rodem z najstraszniejszych koszmarów. Jednak jak wcześniej wspomniałem, Bulb Boy jest wyjątkowy w swoim rodzaju, czego najlepszym dowodem mogą być komiczne walki z bossami, m.in. z potworem-kupą. Nie przewidzieliście się, tak, boss-kupa. Do tego dorzućmy przezabawne reakcje naszego bohatera na niektóre wydarzenia i mamy coś w stylu Strasznego Filmu.

Bulb Boy (1)

Oprócz humoru, gra zachwyciła mnie swoim cudownym designem – całość utrzymana w kolorach zieleni, czerni, bieli i czerwonego. Nasz protagonista, jak na żarówkę przystało, rozświetla sobą ciemne poziomy. Jednak światło, którym dysponuje nie wystarcza by rozjaśnić całe pomieszczenie, zawsze pozostaje otoczka ciemności, wprowadzająca genialny klimat mroku i tajemniczości. Kolory również odgrywają swoją rolę niemal idealnie (jednak specjalistką od znaczenia kolorów jest nasza nowa pani redaktor :D), jasna zieleń odnosi się do miłych wspomnień z dzieciństwa Bulb Boya, czerwień – śmierć i zło, czarny – mrok i tajemniczość. Gdybym miał wskazać jakiś tytuł, który również podobnie bawił się cieniem i kolorystyką, wskazałbym bez wahania Limbo (tam mamy oczywiście odcienie szarości).

Bulb Boy (13)

Rozgrywka opiera się na rozwiązywaniu mini zagadek, które są kluczem do pokonywania przeciwników, czy też przechodzenia poziomów. Nie są one zbyt trudne, lecz kilka razy zatrzymałem się na chwilę by pomyśleć, co robić dalej. Oczywiście twórcy poszli graczom na rękę, dodając podpowiedzi, do których dostęp mamy przez cały czas. Prawdopodobnie uznacie, że za bardzo się rozwodzę nad drobiazgami, ale i design wskazówek mnie zachwycił. Wszystko zostało idealnie przemyślane, bowiem dorzucono tu motyw oniryczny. Bulb Boy nie powie nam wprost co musimy zrobić, lecz wyśni nam pewne przedmioty, które pojawiają się w chmurce nad głową. Może to i prosty zabieg, ale strasznie cieszy oko.

Bulb Boy (5)

Wszystko co dobre szybko się kończy. Niestety w przypadku Bulb Boya, rozgrywka kończy się po zaledwie dwóch godzinach. Oczywiście możemy powtarzać poziomy, jeszcze raz zmierzyć się z bossami lub nawet wykasować save’y i rozpocząć zabawę od nowa, ale to nadal tylko 120 minut. Troszkę krótko, zwłaszcza że poziom trudności nie jest jakoś specjalnie wysoki. Pocieszające jest jednak to, że gameplay jest intensywny i równomierny. Dlatego mogę zagwarantować Wam, że przez bite dwie godziny będziecie płakać ze śmiechu i jednocześnie główkować, jak tu pozbyć się potworokurczaka, czy też uratować swoje ciało od klejącego się śluzu.

Bulb Boy (11)

Podsumowując, Bulb Boy to tytuł idealny dla graczy, którzy nie wybierają się dziś na żadne imprezy Halloweenowe i chcą miło spędzić wieczór. Masa zabawy i śmiechu łączyć się będzie czasem z uczuciem obrzydzenia i wstrętu – tak jak ma to miejsce w dobrych komedio horrorach.  Zadziwiający jest fakt, że tak porządną grę stworzyło zaledwie czterech panów! Mam nadzieję, że spod ich skrzydeł wyleci więcej podobnych tytułów, które podbiją serca tysięcy graczy na całym świecie!

Zalety

  • Kupa śmiechu
  • Uroczy bohater
  • Świetny design

Wady

  • Krótka rozgrywka
8
Paweł Wysowski

Autor: Paweł Wysowski

Od niedawna przedstawiciel PC Master Race. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi. Poza graniem na kompie uprawia windsurfing oraz tenis ziemny.

  • warlock87

    Boss-kupa był już w Conker’s Bad Fur Day 🙂

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3