Grakademia#4 – wywiad z organizatorami

Łódzka konferencja Grakademia zbliża się wielkimi krokami. Już za dwa dni – 27-28 września – spotkamy się w Łódzkim Domu Kultury, by wysłuchać bardzo ciekawych prelekcji i podyskutować na różne tematy związane z grami. Skąd pomysł na taką imprezę? Dlaczego warto w niej uczestniczyć? Zapraszam do lektury wywiadu z organizatorami.

grakademia

W ten weekend odbędzie się już czwarta edycja Grakademii. Opowiedz nam proszę, jak to się zaczęło?

Marcin M. Chojnacki: Grakademia jest tak właściwie efektem naszego zaangażowania w działalność Koła Naukowego Badaczy Gier funkcjonującego w Instytucie Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego. Współorganizowane przez nas lokalne imprezy, przyjmujące formę kameralnych studenckich konferencji, nie tylko umożliwiły nam zdobycie pierwszego doświadczenia w animacji kultury, ale także rozbudziły w nas potrzebę promowania naukowego, krytycznego i publicystycznego spojrzenia na gry wideo. W lipcu 2012 roku postanowiliśmy, korzystając z kilku miesięcy wakacji, zorganizować wydarzenie niezależnie od koła czy uczelni, ale przyjmujące podobną formułę – popularnonaukowej konferencji poświęconej różnorodnym zagadnieniom z obszaru refleksji nad interaktywną rozrywką. Próbowaliśmy w pomysł zaangażować kolegów ze studiów oraz inne nieformalne grupy działające na terenie Łodzi, nie wdając się w szczegóły – nic z tego nie wyszło. Stwierdziliśmy jednak, że we dwójkę też damy radę, wymyśleliśmy nazwę i motyw przewodni, wspólnie z zaprzyjaźnionym sklepem przygotowaliśmy strefę free-play, przez niecały miesiąc promowaliśmy nasze wydarzenie i 29 września 2012 roku odbyła się pierwsza edycja Grakademii.

Jakie były pierwotne założenia konferencji?

Dominika Staszenko: Od pierwszej edycji chcieliśmy, żeby konferencja była najważniejszą częścią Grakademii. Zależało nam na przedstawieniu słuchaczom programu, który zainteresowałby każdego, kto w jakiś sposób ma styczność z grami, dlatego od początku wiedzieliśmy, że będziemy zapraszać zarówno twórców, jak i badaczy czy publicystów. Przygotowujemy konferencję z myślą o pasjonatach gier szukających okazji do wysłuchania interesujących prelekcji i wzięcia udziału w dyskusji dotyczącej omawianego zagadnienia. Mamy nadzieję, że dzięki temu promujemy pozytywny wizerunek zarówno gier jak i samych graczy. Nie ukrywamy, że chcieliśmy też łączyć środowiska zajmujące się grami z różnych perspektyw.

Co stanowiło największe wyzwanie?

Marcin: Już sama próba rozkręcenia niezależnego eventu, bez zaplecza finansowego i o dość niszowej tematyce, jest sporym wyzwaniem, ale z pewnością najtrudniejsze było znalezienie w tak krótkim czasie odpowiednich prelegentów oraz miejsca, w którym moglibyśmy zorganizować obie części naszego wydarzenia. W związku z tym ograniczyliśmy się do zaproszenia lokalnych badaczy z Uniwersytetu Łódzkiego oraz przedstawiciela Vivid Games. Pierwsza Grakademia była malutką konferencją z pięcioma prelekcjami, jedną debatą i towarzyszącą jej strefą grania, której główną atrakcją był turniej w Tekkena. Mimo to udział w niej wzięło około 30-40 osób, niektóre z nich przyjechały do nas spoza Łodzi.

Co się zmieniło w stosunku do pierwszej edycji?

Dominika: Przede wszystkim wydłużyliśmy czas trwania wydarzenia. Na początku Grakademia była typowo lokalną, jednodniową imprezą, która gromadziła ludzi działających w jednym mieście. Z edycji na edycję staraliśmy się dotrzeć do jak największego grona słuchaczy, dlatego wiedzieliśmy, że musimy ciągle uatrakcyjniać program, zastanawiać się nad tym, co warto pokazać, kogo zaprosić i o czym porozmawiać. W końcu okazało się, że mamy tak wiele pomysłów, że Grakademia musi trwać co najmniej dwa dni, żeby wszystko zmieściło się w programie. Od czasu pierwszej edycji nasze wydarzenie zyskało także markę, jest już rozpoznawalne wśród graczy i osób działających w branży, co nas oczywiście bardzo cieszy. Dzięki temu, że nie jesteśmy już anonimowi, możemy także łatwiej dotrzeć do nowych partnerów czy bardziej znanych prelegentów.

Choć stosunkowo młoda, Grakademia już skupia znane i ważne w polskiej branży gier komputerowych nazwiska. Czy prelegenci chętnie przyjmują zaproszenia na nowe, dopiero zdobywające popularność, wydarzenia?

Dominika: Im dłużej działamy w ramach Grakademii, tym łatwiej o nawiązanie kontaktu, przedstawienie potencjalnym prelegentom swojego pomysłu i pozytywną reakcję z ich strony. Nie wszyscy od razu reagują entuzjastycznie, ale wiele osób jest zaciekawionych naszą inicjatywą i chce dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat, a stąd już tylko krok do przyjęcia zaproszenia. Poza tym zazwyczaj są to prawdziwi pasjonaci i osoby, zajmujące się grami nie tylko zawodowo, więc nie mają oporów przed pojawieniem się na kameralnym wydarzeniu, które z oczywistych względów nie może być zorganizowane z rozmachem cechującym najbardziej rozpoznawalne wydarzenia growe w Polsce.

Światowe sukcesy polskich twórców gier, pociągają za sobą rosnące zainteresowanie branżą. Coraz więcej osób sięga po materiały na temat tworzenia, ale też badania gier, jako tekstów kultury. Czy przekłada się to również na liczbę uczestników kolejnych edycji Grakademii? W końcu tego typu wydarzenia to najlepsze okazje do spotkania się i rozmowy z twórcami oraz badaczami.

Marcin: Ta rosnąca wśród odbiorców medium gier komputerowych świadomość obcowania z czymś więcej niż tylko niezobowiązującą rozrywką niekoniecznie wymiernie przekłada się na ilość uczestników Grakademii czy Grakademików. Obserwujemy raczej przybywającą ilość osób przychodzących na nasze konferencje czy cykliczne debaty w określonym celu i z właściwym nastawieniem. To coraz częściej prawdziwi pasjonaci, którzy nie tylko grają sporo, ale też dużo czasu poświęcają na czytanie o swoim hobby, niekoniecznie w magazynach głównego nurtu czy najpopularniejszych portalach internetowych. Mam wrażenie, ale też nadzieję, że udało się nam dotrzeć do stosunkowo jasno określonej grupy odbiorców – graczy dojrzalszych, niekoniecznie wiekiem, ale sposobem postrzegania elektronicznej rozrywki. Grakademia staje się więc świetną okazją by właśnie w takim gronie się spotkać, podyskutować, podzielić się nowymi spostrzeżeniami i choć nie zawsze się ze sobą zgadzamy to nigdy nie brakuje nam nowych oraz interesujących tematów do omówienia.

Przygotowania przebiegają bez niespodzianek?

Marcin: Zawsze podczas organizacji wydarzeń kulturalnych, niezależnie czy to tych dużych o zasięgu międzynarodowym czy kameralnych i niezależnych jak nasze, zdarzają się niespodzianki. Sztuką jest wybrnąć z tarapatów – szczęśliwie w tym roku wychodzi nam to całkiem nieźle.

Dlaczego warto wziąć udział w konferencji?

Dominika:Wystąpienia konferencyjne mają bardzo różnorodną tematykę, przez co stanowią okazję do wymiany poglądów i myśli z osobami patrzącymi na pewne zagadnienia z szerokiej perspektywy, więc jest to szansa na pogłębienie swojej wiedzy, dostrzeżenie nowego kontekstu i zapoznanie się z odmiennym punktem widzenia. Ponadto zapraszamy osoby mające do przekazania coś interesującego, istotnego dla graczy. Nasi prelegenci chętnie rozmawiają z uczestnikami, nawiązują nowe znajomości, więc konferencja odbywa się w miłej, przyjacielskiej atmosferze.

Poświęcacie dużo pracy, by dzielić się swoją pasją i poszukiwać innych Wam podobnych. Co sprawia najwięcej radości?

Dominika:To chyba najtrudniejsze pytanie, ponieważ cieszy nas każdy, nawet najmniejszy sukces, jaki osiągamy jako Grakademia. Jesteśmy ogromnie zadowoleni, kiedy słyszymy od uczestników imprezy lub od prelegentów, że zorganizowaliśmy wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, że udało nam się osiągnąć wysoki poziom konferencji. Cieszymy się także, kiedy słuchacze biorą aktywny udział w dyskusjach i debatach, kiedy z edycji na edycję rośnie liczba osób zainteresowanych wzięciem udziału w Grakademii. Niesamowitą frajdę sprawia nam również poznawanie nowych osób, które podzielają naszą pasję, tworzą coś własnego i chętnie dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi gier i nie tylko.

Co było dla Was największym osiągnięciem?

Marcin: Każda kolejna edycja naszej konferencji jest dla nas sporym osiągnięciem, każde następne organizowane przez nas spotkanie poświęcone dojrzałej dyskusji o grach jest sukcesem. Niemniej jednak wskazanie dziś największego osiągnięcia, gdy projekt prowadzimy dopiero od dwóch lat i w sumie uczymy się większości rzeczy metodą prób i błędów wydaje mi się niemożliwe. Spytaj nas o to samo za pięć albo dziesięć lat, może uda się nam wtedy już coś spektakularnego osiągnąć.

Wszystkich zainteresowanych tematem gier na pewno cieszy fakt, iż w kolejnych miastach organizowane są podobne imprezy, dzięki czemu osoby z różnych części Polski mają większą szansę na uczestnictwo. Jakich rad udzieliłbyś potencjalnym organizatorom?

Marcin: Moim zdaniem najważniejsze jest znalezienie dla siebie wyróżniającej cechy, tak żeby organizowane przez ciebie wydarzenie nie było próbą skopiowania czegoś, co już osiągnęło sukces i ma ustabilizowaną pozycję w branży oraz świadomości potencjalnych uczestników. To oczywiście trudne, tym bardziej, że oferta imprez dla graczy jest dzisiaj bardzo bogata i właściwie w każdym miesiącu można wskazać dwa lub trzy interesujące wydarzenia. Bardzo cieszy mnie rozwój różnorodnych inicjatyw niezależnych, które stanowią świetną alternatywę dla turniejów, targów czy hermetycznych konferencji biznesowych. Jeśli chcesz rozkręcić własny event zastanów się najpierw czego brakuje ci w już istniejących przedsięwzięciach albo połączenie jakich ich elementów mogłoby zaowocować nowym, interesującym ujęciem tematyki gier wideo.

Jakie macie plany na przyszłość? O czym najbardziej marzycie?

Dominika:W przyszłości chcielibyśmy dalej rozwijać nasz projekt, udoskonalać każdą część naszego wydarzenia oraz wprowadzać nowe atrakcje. Na tym etapie trudno przewidzieć co przyniesie przyszłość, ale na pewno zrobimy wszystko, żeby Grakademia nie zniknęła z kalendarza imprez poświęconych grom. Oboje marzymy o tym, żeby granie nie było uważane za czynność hermetyczną i służącą wyłącznie rozrywce. Chcemy, żeby ludzie niezwiązani z branżą i niewykazujący dużego zainteresowania tym medium, przestali nieufnie podchodzić do gier i zaczęli nabierać świadomości, że są to dzieła zasługujące na pogłębioną analizę i akceptację społeczną tak samo jak filmy czy literatura.

 

Autor: Bartłomiej Listwon

Zastępca Naczelnego, Web Developer. Niektórzy określają mnie mianem człowieka renesansu, bo próbuję swoich sił w różnych dziedzinach i nawet nieźle mi to wychodzi. Wszechstronność nigdy nie przeszkadza. Czytam, piszę, programuję, rysuję, tworzę, żyję i pomagam. Jestem łasy na inspiracje, muzykę (gust eklektyczny), piękne grafiki, ciekawe anime, książki, filmy, gry... ... i wcale nie muszą żyć długo i szczęśliwie.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3