Narodziny nowej legendy – Recenzja Torment: Tides of Numenera

napisany przez dnia w Recenzje
zamknij [x]

Narodziny nowej legendy – Recenzja Torment: Tides of Numenera

Z roku na rok Kickstarter zyskuje na popularności, co jest oczywiście zjawiskiem jak najbardziej atrakcyjnym. Dzięki dobrej woli społeczności graczy, internetowe zbiórki pozwoliły na zaistnienie dużej ilości naprawdę świetnych produkcji. Od długiego czasu śledzę tego rodzaju aktywności, a jednak to, co dane mi było zobaczyć blisko 3 lata temu zwyczajnie wybiło mnie z równowagi. Mowa oczywiście o Torment: Tides of Numenera. Grze, która była mokrym snem każdego zakochanego w izometrycznych RPG gracza.

Dlatego, gdy tylko pojawiła się informacja o nadchodzącej premierze spadkobiercy serii Torment, zakasałam rękawy i czekałam z otwartym portfelem na 28 lutego 2017 roku.

Użyte przeze mnie określenie spadkobiercy nie jest oczywiście dziełem przypadku, gdyż warto zaznaczyć, iż produkcja ta nie jest bezpośrednią kontynuacją serii. Rozgrywka odbywa się w zupełnie odmiennym świecie, nie mającym w żaden sposób powiązania z Dungeons&Dragons.

Akcja toczy się na Ziemi, nie jest ona jednak taka, jaką znamy ją dzisiaj. Piętno wielu cywilizacji walczących o przetrwanie na przestrzeni miliarda lat odcisnęło się znacząco na naszej planecie. Wydawać by się mogło, że w tym czasie powinniśmy być już niezwykle rozwiniętym ludem, jednak po wielu erach upadków, cofamy się do średniowiecza przeplatanego futurystycznymi elementami pozostawionymi przez przodków.

Dziewiąty świat, bo tak teraz nazywa się nasza planeta, pełny jest tajemnic przeszłości, nieodkrytych artefaktów i przedmiotów, które wykraczają poza standardowe rozumowanie. Magia stała się wiedzą naukową, dostępną tylko dla wybranych i jedynie ona pozwala nam zrozumieć otaczający nas świat trochę bardziej, niż przeciętny zjadacz chleba.

W wirze tych wszystkich wydarzeń znajdujemy się my – ostatni porzuceni, dziedzice Pana Wcieleń. Wiele wieków temu udało mu się oszukać śmierć, poprzez manipulację nurtami. Od tamtej pory tworzył kolejne ciała, przenosząc do nich swoją świadomość, a każde z nich, kiedy je porzucał przechodząc do kolejnego zyskiwało nową, odrębną świadomość. W wirze tych wydarzeń okazujemy się być najmłodszą i być może ostatnią porzuconą powłoką Pana Wcieleń, którą już od pierwszych chwil “narodzin” ściga pradawna istota zwana Rozpaczą.

Zaprezentowana historia nie jest zdecydowanie opowieścią o bohaterze i otaczającym go świecie, co można zauważyć już na etapie bardzo ograniczonej kreacji postaci. Wybieramy jedynie spośród trzech dostępnych klas, takich jak glewia (klasyczny wojownik), szelma (typowy poszukiwacz przygód z namiastką łotrzyka) oraz nano (odpowiednik maga), a także dobieramy jedną z wielu cech osobowości oddziałujących na nasze statystyki.

Mamy za to pełen wpływ na kształtowanie naszej tożsamości, co zdecydowanie ułatwia nam ogromna gama możliwości przy prowadzeniu wszelakich interakcji z przedmiotami, czy innymi osobami. Odzwierciedleniem naszego “ja” są nurty – odwieczne siły rządzące światem, zmieniające się pod wpływem większości decyzji. To one pozwalają odkrywać nowe opcje dialogowe, bądź wyjść z opresji w sposób zdecydowanie niestandardowy.

Wybory są ogromną zaletą, mogą być jednak zmorą dla nieostrożnych graczy, należy bowiem zwracać szczególną uwagę na każdą podejmowaną przez nas akcję, gdyż skutki jej mogą być nieodwracalne i z pozoru błaha sprawa może mocno odbić się na nas nawet w dalekiej przyszłości. Często zdarza się, że gry RPG sprawiają jedynie pozór nieliniowości, w tym jednak przypadku jesteśmy nią wręcz rażeni. Sami twórcy informują, że jedno przejście zdecydowanie nie pozwoli nam na pełne wykorzystanie potencjału produkcji, a każda nowa rozgrywka odkryje przed nami kolejne, niezbadane i równie ciekawe ścieżki.

Dużą rolę odgrywają nie tylko interakcje z otoczeniem, ale i z towarzyszami naszej podróży. Tym razem nie jesteśmy ograniczeni jedynie do wykonywania zadań przypisanych do poszczególnych sojuszników, nawiązujemy natomiast relację znacznie głębszą niż dotąd dane nam było doświadczyć w innych tytułach . Z każdym kolejnym zadaniem, każdą odkrytą tajemnicą otaczającego nas świata poznajemy naprawdę ciekawe spostrzeżenia, odkrywamy kolejne rąbki (niekiedy mrocznej) historii, a wszystko to daje naprawdę głęboki pogląd na toczący się bój myśli w głowach postaci. Poczucie immersji jest niesamowicie proste do osiągnięcia.

Sprawia, że z każdą decyzją serce bije coraz mocniej i nie raz będziemy żałować podjętej akcji. Wyrzuty sumienia potrafią być bowiem bezlitosne, szczególnie że ciężar odpowiedzialności będzie doskwierał nam często i to wtedy, kiedy najbardziej tego nie chcemy. Przyjdzie nam podejmować decyzje szybko, ponieważ niespodziewane zwroty akcji przyprą nas do muru pozostawiając samemu sobie z ostrym bólem głowy i mętlikiem myśli.

Jeżeli już mowa o interakcji, warto również wspomnieć o otaczającym nas świecie. W tej sprawie bezsprzecznie należą się twórcom ukłony. Lokacje wypchane są po granice elementami otoczenia, z którymi możemy się zapoznać, albo sprawdzić ich właściwości. Ciekawość jest szczególnie nagradzana, bowiem często przyjdzie nam napotykać zagadki, na które odpowiedź znajdziemy w przedmiotach pozostawionych niekoniecznie w pobliżu. Warto próbować połączeń różnych opcji wyboru, warto jest również ryzykować, gdyż w tej produkcji porażka nie do końca oznacza przegraną, a śmierć – zakończenie podróży.

Torment: Tides of Numenera zaskoczył mnie również pod względem mechaniki. Mimo, że tytuł ten korzysta z silnika, na którym oparte było Pillars of Eternity, znacznie się od niego różni. Walka zeszła na odległy plan, w wyniku czego nieczęsto przyjdzie nam ścierać się z oponentami, tym bardziej, że nawet podczas potyczek jesteśmy w stanie użyć elokwencji i zwyczajnie przegadać wroga. Walka, jeżeli już się odbywa, prowadzona jest w systemie turowym i jest ona niejako dużym wydarzeniem określonym mianem “kryzysu”. Przysługują nam wtedy określone punkty ruchu i akcji, które musimy z namysłem wykorzystać. Poza typowym agresywnym rozwiązywaniem sporów, porzuconemu przyjdzie wchodzić w utarczki słowne, które będziemy rozwiązywać za pomocą puli punktów, będących równie ważnymi, co nasze zdrowie.

Każdy bohater posiada trzy pule – siłę, szybkość i intelekt, określające zakres jego fizycznych oraz umysłowych możliwości. Intelekt będzie niezastąpiony podczas wszelakich rozmów, czy też interakcji z magicznymi przedmiotami. Siła pozwoli wzmocnić podstawowe ataki, ale i przesunąć ciężkie przedmioty. Szybkość zaś uniknąć zasadzek, jak i przeskoczyć grożące śmiertelnym upadkiem rozpadliny. Całość wykreowanego systemu jest niesamowicie przejrzysta i prosta do wyuczenia. Poszczególne akcje przychodzą gładko i nie wymagają specjalnego myślenia, co znacznie wpływa na komfort rozgrywki i nie burzy immersji. Przyznam, że dopiero przy tej produkcji odczułam co tak naprawdę umykało innym twórcom gier RPG – przysłaniali oni bowiem urok swego świata niepotrzebnymi zastępami zbędnych NPC, którzy co chwilę, wręcz na siłę przeszkadzali nam w naszej wędrówce.

inXile Entertainment uraczyło nas światem pięknym, w sposób zdecydowanie nieoczywisty. Nagromadzenie osobliwości w pobliskim otoczeniu potrafi przytłoczyć, szczególnie gdy przyjdzie nam uświadomić sobie jak wiele czasu musiało zająć zaprojektowanie twórcom tak barwnych lokacji. Niejednokrotnie przyłapywałam się na rozmyślaniu w jaki sposób ktoś był w stanie wpaść na daną koncepcję i jakim cudem nie została ona jeszcze wykorzystana w książkach fantasy, czy sci-fi. Każdy przedmiot, każdy element napotkany na naszej drodze został obdarowany swoim własnym, unikalnym charakterem, tak bardzo wskazującym na to jak mnoga była historia naszej planety na przestrzeni eonów. Oprawa audiowizualna jest genialnym uzupełnieniem toczącej się fabuły w sposób, którego żaden pisarz korzystający z podstawowego medium, jakim jest tekst pisany nigdy nie byłby w stanie uchwycić.

Kolejne brawa należą się również ekipie Techland, dbającej o polonizację gry w naszym kraju. Często zdarza się bowiem, że dubbing psuje odbierany przez gracza świat, jednak w tym wypadku najwyższy poziom pracy aktorskiej pana Fronczewskiego czy też Natalii Szwed zdecydowanie dodał całości nowego kształtu i tylko wzmocnił urok produkcji. Nie jest to oczywiście dziełem przypadku, a naprawdę dużej ilości włożonego czasu i serca, a przede wszystkim pasji, które aż biją po oczach podczas oglądania materiałów zza kulis udostępnionych na stronie wydawcy.

Wbrew pozorom podsumowanie nie jest w przypadku tego tytułu sprawą prostą. Zawsze, niezależnie od tego jak dobra dana produkcja by nie była, dają znać o sobie jakieś mankamenty, czy niedociągnięcia. Trudno mi w związku z tym pogodzić się z myślą, że nie uraczę was typowym marudzeniem wieloletniego gracza, bo gra jest najzwyczajniej w świecie niesamowita. Urzekło mnie tu praktycznie wszystko, od pięknego odwzorowania wykreowanych realiów, poprzez nienarzucającą się muzykę, aż po genialnie poprowadzoną fabułę. Nic, absolutnie nic nie spowodowało grymasu niezadowolenia na mojej twarzy.

No, może za wyjątkiem tego, że rozgrywka mogłaby jak dla mnie trwać o wiele, wiele dłużej. Jeżeli do tej pory nie mieliście okazji doświadczyć uroków gier RPG – świat Torment: Tides of Numenera będzie dla was dobrym początkiem. Jeśli zaś, tak jak ja przeżyliście przygodę w niejednym świecie, pędźcie czym prędzej po swoją kopię, tego jakże zacnego kawałka fabuły. I tak oto, z przyjemnością jestem w stanie stwierdzić, że doszliśmy w końcu do momentu, kiedy twórcy gier sprawiają, że pisarze rumienią się w kącie.

Zalety

  • Ogromna liczba wyborów podczas interakcji
  • Świetnie poprowadzona fabuła
  • Genialnie wykonana polonizacja
  • Piotr Fronczewski w roli narratora
  • Oryginalny, niepowtarzalny świat
  • Łatwa do zrozumienia mechanika

Wady

  • Co proszę?
10
Natalia Kłodzińska

Autor: Natalia Kłodzińska

Studentka informatyki. Szczególnym uczuciem darzy produkcje RPG, w które zagrywa się bez pamięci. Kiedy odstawia gierki na bok, głównym pochłaniaczem czasu stają się książki z gatunku fantasy, aczkolwiek dobrym kryminałem też nie pogardzi.

  • Mariusz

    „Piotr Fronczewski w roli narratora” – co to za plus? Z tego co wyczytałem w innej recenzji, Fronczewski czyta jedynie intro i tyle z jego roli jeżeli chodzi o bycie narratorem…

    • Koneko

      Nostalgia jest odpowiedzią na wszystko 😉

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @WojcikJakub: #zmiany 2x dziś mój ostatni dzień w kinguin oraz pożegnanie w @1ndieworld. Całość działań związanych z serwisem przejmuje…
RT @qbar82: @tipheret Indyki nie miały się nigdy tak dobrze jak teraz. Taki Inside potrafi wygrać więcej nagród niż niejeden AAA więc chyba…
RT @butcher_pl: Szukamy do pracy przy giereczkach! https://t.co/M5uWyOd1Ru