Syberia 3

napisany przez dnia w Recenzje
zamknij [x]

Jestem fanem gier przygodowych odkąd tylko pamiętam. Już w wieku przedszkolnym grałem w takie pozycje jak Monkey Island, Grim Fandango, Police Quest, Space Quest i inne tego typu klasyki. Z kolejnymi latami moja miłość do tych produkcji nie zmalała, a wręcz przeciwnie. Syberia była bez wątpienia kolejnym kamieniem milowym, który uratował wpadający w stan agonalny gatunek gier przygodowych. Twórcy widząc wielkie zainteresowanie i wspaniałą sprzedaż części pierwszej nie przestali zwalniać tempa i po dwóch latach wypuszczono kontynuację, równie intrygującą i wspaniałą co jej poprzedniczka. Pech chciał niestety, że po 13 latach doczekaliśmy się trzeciej części. Oto przed Wami opowieść o mojej przygodzie i podróży przez mękę i trudy jakie postawiła przede mną ekipa Microïds.

Zacznijmy jednak od zarysu fabuły bo być może są wśród Was tacy, którzy na tę produkcję trafili po raz pierwszy. Syberia to przygodówka stworzona przez francuską firmę Microïds, a konkretnie dzięki wizji pana Benoîta Sokala. Opowiada ona historię o młodej prawniczce Kate Walker, wyruszającej w pełną intryg i niespodziewanych zwrotów akcji podróż, aby spotkać się z Anną Voralberg i podpisać akt sprzedaży fabryki zabawek w mieście Valadilene. Los chciał, że osoba z którą miała się spotkać zmarła, a jedyny spadkobierca, czyli Hans Volarberg przebywa gdzieś daleko w północno-wschodniej Rosji. Po drodze Kate spotyka wiele różnych, ciekawych postaci i na własne oczy przekonuje się jak wygląda prawdziwy mechaniczny świat stworzony przez tę genialną rodzinę i ich przyjaciół. Trzecia część to nie tylko kontynuacja wielkiej podróży jaką Walker postawiła przed sobą, ale również olbrzymie nadzieje ze strony graczy na kolejną sporą dawkę przepięknych baśniowych widoków rosyjskiej tajgi i tundry w zimowym płaszczu, fenomenalnie napisanych dialogów i interakcji ze światem oraz różnego rodzaju mechanizmami jakie moglibyśmy napotkać na swojej drodze. Te właśnie aspekty tworzyły klimat, któremu gra Syberia zawdzięczała taką popularność i zawsze dobre słowo wśród swoich fanów jak i tych, którzy za grami przygodowymi nie za bardzo przepadali. Dlatego usiadłem do tej produkcji z wypiekami na twarzy, iskrą nadziei w oczach i chęcią poznania jeszcze lepiej świata stworzonego przez pana Benoîta Sokala.

Jak na prawdziwego fana gier przygodowych przystało, pierwsze odsłony Syberii głęboko zakorzeniły się na mojej liście absolutnych hitów. Zdecydowanie emocje do pierwszych dwóch części i do recenzowania trzeciej powoduje fakt, że jestem z Łodzi. Zastanawiacie się pewnie dlaczego? Poznając historię Kate Walker i jej podróż wśród fabrycznych pejzażów, widniejącej wszędzie architektury przemysłowej, gdzie kominy prześcigały się w swoich wysokościach, coś zawsze nakłaniało mnie do refleksji jakobym maszerował po moim rodzinnym mieście. Z tego właśnie jest znana ta stolica włókiennictwa i pałaców braci Poznańskich: Izraela, Maurycego i Karola. Bez wątpienia właśnie te nawiązania sprawiały mi jeszcze większą frajdę. Oczywiście wiadomo, że twórca Benoît Sokal w ogóle nie miał tego na myśli tworząc swoje dzieło, jednak ja zawsze w taki oto sposób wyobrażałem sobie cały przez niego wymyślony świat. Syberia 3 również pod tym względem nie zawiodła moich oczekiwań. Miejsca, które zwiedzimy na swojej drodze są bajeczne, zdecydowanie większe od tych z pierwszych dwóch części i mimo wprowadzenia całkowitego świata w trójwymiarze… nadal zapierają dech w piersi. Bez wątpienia trzeba pochwalić osoby odpowiedzialne za tchnięcie w tę produkcję iskry, którą posiadały jej poprzedniczki. Jeżeli chodzi o mimikę twarzy bohaterów to jednak już nie jest tak kolorowo. Zero ekspresji, usta wyciągające się nienaturalnie, a oczy mrugające rzadko lub wcale dają do myślenia, że wszystko ma miejsce w jakimś nieprzyjemnym koszmarze, który nie ma końca.

Z olbrzymim bólem serca muszę stwierdzić, że jak szybko zaczarował mnie świat najnowszej odsłony, tak szybko pokazał mi jak bardzo jest niedopracowany pod względem technicznym i manualnym, czego skutkiem jest wręcz niegrywalność. Diabeł podobno tkwi w szczegółach, jednak tutaj widocznie wolał rozprzestrzenić się nie tylko w te miejsca, ale i setki innych. Zacznijmy od kwestii ustawień kamery. Silnik gry oparty jest na technologii Ubuntu, która nie jest rzeczą trudną do opanowania tak samo jak sposób działania kamery. Kiedy przemierzamy różne lokacje bohaterką i nastąpi zmiana kamery, mamy dostęp do „szerszego” rozglądania się w danym miejscu za pomocą przekierowania kursora myszki do krawędzi naszego monitora. Rzecz wydaje się fajna jednak doprowadza bardzo często do szewskiej pasji. Otóż jeżeli podejdziemy do postaci, z którą możemy nawiązać dialog i kamerę nawet przez przypadek odrobinę przesuniemy to podczas rozmowy kadrowanie ucina głowę zarówno naszej bohaterce jak i osobie, z którą właśnie dyskutujemy. I nie da się z tym nic zrobić! Natrafiłem też na bardzo nieprzyjemnego buga (trzy razy z rzędu mimo wczytywania gry), który zablokował kamerę w wielkim holu mimo tego, że przebiegłem bohaterką do innego korytarza. Po pewnym czasie próbowała do mnie „wrócić” jednak wtedy resetowała się i ponownie pod dziwnym kątem pokazywała pomieszczenie, w którym mnie już dawno nie było. Kiedy jednak już po raz enty próbowałem wczytać grę, to otrzymałem kolejną niemiłą niespodziankę. Otóż mój zapis gry uległ tajemniczej awarii i nie mogłem powrócić do dalszych przygód po 12 godzinach grania. Sęk w tym, że rozgrywki nie możemy sami zapisywać w dowolnej chwili. Robi to za nas auto-save, który zaczytuje się w pojedynczym pliku i w tym momencie miałem przed sobą wizję, że muszę całą przygodę rozpocząć od początku przez techniczny błąd. Jednak zanim dokonałem tego złego kroku przejrzałem fora internetowe i nie tylko mnie dotknął ten problem. Rozwiązaniem okazało się włączenie gry od nowa, szybkie wyjście, a następnie wczytanie starego auto-save’a, aby powrócić do dalszej rozgrywki. Poskutkowało.

Problemy Syberii 3 to nie tylko tragiczna kamera, ale też inne mniej lub bardziej irytujące błędy. Po pewnym czasie magiczny kursor zamienia się w windowsowy biały wskaźnik, którego możemy się pozbyć jedynie poprzez wyjście z gry i ponowne jej uruchomienie. Widać, że twórcy wydając tytuł głównie mieli zamiar uszczęśliwić konsolowców i posiadaczy Nintendo Switch. Zapomnijcie o klasycznym sterowaniu myszką bądź łagodnych zmianach ruchów Kate przy pomocy WSAD. Bohaterka skręca nam w różne strony i czasami miałem wrażenie, że ona wie lepiej, że bardziej należy bić czołem o ścianę niż iść grzecznie chodnikiem. Podczas zmiany wcześniej wspomnianej kamery nagle ciągle trzymany przycisk „D” odpowiadający za ruch w prawo okazywał się ruchem w górę lub w lewy dolny róg ekranu. Schody będą waszymi największymi wrogami w tej produkcji. Nie będzie to żaden czarny charakter bądź siarczysty mróz. Wystarczy małe zawahanie kiedy będziecie obok nich przechodzić i gra uważa, że koniecznie chcielibyście na nie wejść czego efektem jest animacja wielkiej wspinaczki Kate, ekran ładujący kolejne ujęcie, a następnie powrót na dół z pianą na ustach, ponowny czarny ekran wczytujący. W takich okolicznościach tylko najbardziej wytrzymali Mistrzowie Zen z najdalszych krańców Himalajów nie wpadliby w furię. Włączając ekwipunek w niektórych lokalizacjach za to doświadczamy „załamania” się kamery i wkroczenia w czwarty wymiar. Mało Wam? Lecimy dalej. Bywają postacie, z którymi interakcja polega tylko na tym, że coś do nas powiedzą, a my możemy swobodnie człapać bohaterką dalej…  jednak nie możemy wtedy nic innego robić niż chodzić. Wyobraźcie sobie sytuację, że przemierzacie z jednego końca długiego korytarza na drugi i przy samym finiszu stoi postać, którą przez przypadek uaktywnicie to ona wygłasza krótki bądź długi monolog, a Wy nie możecie ani dokonać jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem ani wyjść już stojąc przy drzwiach, do których zmierzaliście. Trzeba wtedy dzielnie przeczekać jak skończy opowiadać swoją anegdotkę. Kiedy natraficie na fatal-crasha i wczytacie grę jakiś czas wcześniej to ponownie musicie wysłuchać wszystkiego co ma do powiedzenia dana postać bez możliwości jakiegokolwiek skrótu klawiszowego, który pozwoli wam na przewijanie rozmów.

A jeżeli już o dialogach mowa to w polskiej wersji wielokrotnie zdarzały się takie sytuacje, że w napisach było 5-6 zdań, a osoba podkładająca głos mówiła 3 lub 4 słowa. Po tym nagle głos się urywa i tylko najstarsi górale wiedzą gdzie sobie uciekł. Rozmawiając z postacią, która wygląda na 70-letnią kobietę podkłada głos 30-letnia aktorka. Może powiecie że się czepiam, jednak jest to widoczne a takich sytuacji jest wiele. Interakcje między postaciami przypominają te, które były użyte w Fallout 4. Możemy spytać o 3 różne rzeczy bądź wybrać czwartą, mianowicie „pożegnanie”. Intuicyjne może i to jest jednak wybór spośród haseł „Hans” ; „Szpital” ; „Statek” bądź „Pożegnanie” jakoś mało daje nam możliwości do odpowiedniego doboru argumentów. W grze otóż zdarzają się momenty, w których od nas samych zależy jak dana postać będzie nas postrzegała i jakie będzie miała o nas zdanie. Czy ją do czegoś nakłonimy łatwo czy też będziemy musieli użyć innego typu argumentów. Tutaj muszę zwrócić uwagę naciekawe rozegranie jakim jest wybór żarówki jako symbolu szybkich przemyśleń Kate na temat tego co możemy powiedzieć w danej sytuacji. Kiedy jednak za długo się zastanawiamy (około 6-7 sekund) postacie nas ponaglają 3 zwrotami na krzyż. Szkoda, że nie brano pod uwagę tego, aby dodać podczas rozmów w dużych pustych pomieszczeniach lub korytarzach odrobiny echa, które dodałoby autentyczności. Dodatkowo twórcy polskiej wersji musieli parę razy spaprać robotę osobie podkładającej głos Kate Walker, pani Annie Dereszowskiej. Kilkukrotnie można zauważyć sytuację, gdzie słowo „Przepraszam.” z kropką na końcu jest wymówione jakoby to było pytanie. Nie wiem czy twórcy mieli wgląd do gry podczas nagrywania, ale czasami Kate zadaje pytanie przepraszając.

Mimo tej olbrzymiej nawałnicy minusów są chwile, które umilają czas spędzony przy tej produkcji. Są to bez wątpienia łamigłówki. Wchodzimy wtedy w ciekawą interakcję, gdzie przyciskamy przycisk i kierujemy w dół myszką otwierając szuflady, kręcimy nadgarstkiem przy odkręcaniu zaworów, rozwiązujemy inne zagadki mające na celu wprowadzenia jak największej interakcji z mechanizmem jaki możemy obejrzeć z różnych stron i odnajdywać tajne skrytki, do których wymagany jest klucz bądź śrubokręt. Ponownie jednak zaczynają się schody. Interakcje są świetnie wykonane ale jest ich mało, a wręcz odczuwamy ich skandaliczny niedosyt. Przemierzane przez nas miasta, mieszkania i zaśnieżone okolice są po prostu puste. Miałem wrażenie, że w poprzednich dwóch częściach można było bohaterką spojrzeć na więcej, czy też usłyszeć jej zdanie na temat danego przedmiotu albo miejsca. Mam wrażenie, że w taki sposób twórcy starali się rozciągnąć czas rozgrywki do absolutnego maksimum. Dodatkowo wielokrotnie zdarzało się, że na dany przedmiot lub miejsce Kate mogła spojrzeć lub coś z nim zrobić dopiero wtedy, kiedy wcześniej zrobiło się coś innego lub z kimś zamieniło parę zdań na konkretny temat. Jeżeli tego się nie zrobi to po prostu bohaterka nawet tego nie widzi. Przez takie zagranie gracz jest zmuszany do ciągłego przeczesywania po raz 20 tej samej wielkiej lokacji w celu sprawdzenia czy przypadkiem nagle na coś natrafimy, na co wcześniej natrafić nie mogliśmy. Jest to rozwiązanie wręcz absurdalne, gdyż w moim pokaźnym dorobku gier przygodowych spotykam się z czymś takim pierwszy raz.

Jedyne co ratuje tę pozycję od totalnej porażki to genialna muzyka, która w efekcie jest chyba jedynym atutem sprawiającym chęć wyciągnięcia całej produkcji z dna, w które nieubłagalnie wpada i to bez możliwości powrotu. Inon Zur, twórca odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową do gier takich jak Lineage II, Fallout 3 i 4, Dragon Age II czy też Baldur’s Gate II to jedyne błogosławieństwo jakie mogło napotkać ten tytuł. Bardzo bym chciał wyciągnąć więcej plusów i zachęcić Was do kupna tej gry, ale byłoby to po prostu nieeleganckie, aby tak zły i słaby tytuł został komukolwiek rekomendowany. Z całym szacunkiem do marki jaką stworzył Benoît Sokal, trzymajcie się od tego napompowanego balona z daleka.

Syberię 3 można porównać do pięknie wyglądającego czekoladowego ciasta udekorowanego truskawkami. Kiedy na niego patrzymy wygląda apetycznie, kiedy ukroimy sobie kawałek i zajrzymy do środka zobaczymy zakalec i to, że truskawki były z plastiku. Microïds starało się stworzyć kontynuację pięknego świata z Kate Walker na czele, jednak zaliczyło poważną wtopę, której żadne patche nie uratują. Lokalizacja CDP pozostawia również bardzo wiele do życzenia i uważam ją za wykonaną za szybko i w dodatku na kolanie. Gra jest niegrywalna na PC, a jeżeli podejmiemy się tego wyzwania jakim jest próba przepychania opowieści naprzód, to wylądujemy na toksykologii ze względu na przedawkowanie tabletek uspokajających.

Zalety

  • Piękna muzyka
  • Pachnie dawną Syberią
  • Historia nie jest AŻ tak słaba...

Wady

  • ...ale zaczyna nudzić po paru godzinach
  • Blokady o niewidzialne obiekty
  • Crashe powodujące brak możliwości kontynuowania gry
  • Skandaliczna praca kamery
  • Brak możliwości swobodnego zapisu gry
  • Puste i za duże obszary
  • Na niektóre przedmioty możemy spojrzeć dopiero po rozmowie z daną osobą
  • Polonizacja wykonana na odwal się
  • Idiotyczna mechanika dotycząca schodów
  • Urywające się dialogi oraz brak możliwości ich "przeskakiwania"
  • Częste ataki klonów podczas spotykania przypadkowych NPC'ów
  • Mimika twarzy, a w zasadzie jej brak
4

Autor: Wojtek Stępczyński

  • kargo

    wszystko ma swój czas świetności 🙂

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @tenmaciejes: Znajomi greenlitują gierkę, nad którą siedzą już ponad rok. Wiecie co z nimi zrobić ;) @IndygoGame https://t.co/vPDf562mSX…
@CatLogicGames Looks awesome :)
Nighthaw-X3000, czyli powrót do przeszłości w wielkim stylu :) https://t.co/WBYmK5eTu4