Ziemniaki kontratakują, czyli recenzja gry Holy Potatoes! We’re in Space?!

napisany przez dnia w Recenzje
zamknij [x]

Ziemniaki i kosmos, to mieszanka wybuchowa. Chyba każdy pamięta w jaki sposób zakończyło się hodowanie bulw przez Matta Damona na powierzchni Czerwonej Planety! Jednak dziś nie będziemy omawiać genialnego filmu sprzed kilku lat, lecz świetną grę z całkiem rozgarniętymi ziemniakami w roli głównej.

Holy Potatoes! We’re In Space?! To druga gra serii, w której gracze wcielają się w ziemniaczki! Pierwsza część przenosiła nas do sklepu z bronią, gdzie naszym zadaniem było produkowanie oręża i sprzedawanie go przeróżnym klientom. W trakcie rozgrywki mogliśmy ulepszać nasz sklepik, zatrudniać nowych ludzi i rozwijać ich umiejętności. Od razu się przyznam, że humor zawarty zarówno w pierwszej jak i drugiej części  całkiem przypadł mi do gustu. Jednak ostrzegam, pyry czasem mogą wydać się bardziej suche niż suchary pana Karola Strasburgera.

Nie mam zamiaru przynudzać, opowiadając historie z pierwszej części, zatem przechodzę do fabuły i clou sprawy! Jak mówi sam tytuł, tym razem poznajemy perypetie bulw przebywających w kosmosie. Bardzo szybko zostajemy wrzuceni w nurt wydarzeń, wcielając się dosłownie na chwilę w legendarnego pilota statku kosmicznego, walczącego z siłami zła (całkiem jak w Star Wars). Jednakże po krótkiej walce, zakończonej… HA, HA! Oczywiście nie mam zamiaru zdradzać zakończenia tej sytuacji, dlatego przejdźmy nieco dalej! Zaraz po wspomnianym epizodzie, rozgrywka zacznie przypominać FTL: Faster Than Light. Jak dla mnie – bomba!

W trakcie zabawy, oprócz starć z innymi statkami kosmicznymi będziemy mogli zwiedzać również planety. Oczywiście każde podjęte działanie, kosztować nas będzie jakże cenny czas, lecz uwierzcie mi – warto! Eksploracja planet nie jest obowiązkowym elementem gry, choć czasem misje poboczne zmuszają gracza do prowadzenia „poszukiwań”. Weźmy na przykład zadanie polegające na odnalezieniu kota potrafiącego teleportować się w dowolne miejsce (czyżby nawiązanie do Kota z Sherwood?). Aby to zrobić, gracz musi odwiedzać kolejne planety, by w końcu dopaść poszukiwane zwierzę. Oczywiście nie każdy quest jaki otrzymacie, będzie polegał na tym samym!

System walki w Holy Potatoes! We’re in Space?! jest turowy, a więc dokładnie taki sam jak w Faster Than Light. Ekran zostaje podzielony na dwie części – nasz statek znajduje się po lewej stronie, a wroga jednostka po prawej. Na dole ekranu znaleźć możecie typy ataków oraz koszt energetyczny. W danej turze możemy wykonać bowiem tyle ataków, na ile pozwala nam zgromadzona energia. Jednak powiem szczerze, że starcia są całkiem łatwe, przyjemne i nie sprawiają większych problemów. To samo tyczy się walk z bossami, jedyna różnica polega na tym, iż wymagają one odrobinę więcej czasu.

Zapomniałbym powiedzieć o genialnej oprawie graficznej, która jest praktycznie kontynuacją tego co widzieliśmy w Holy Potatoes! A Weapon Shop?! Mam tu na myśli schludną, niezbyt skomplikowaną kreskę komiksową. Dzięki temu oraz genialnej fabule, nawiązującej do wielu dzieł popkultury, produkcja nabiera dowcipnego, lekkiego charakteru. Zapomniałbym wspomnieć, że w grze aż roi się od zabawnych występów gościnnych – podczas naszej przygody napotkamy postaci takie jak Doktor What (bliźniaczo podobny do Doktora Who), czy też ziemniaczka przypominającego Motoko Kusanagi (Ghost in the Shell). Dałbym sobie rękę uciąć, że rozbawi to nie jednego gracza, lecz jak mówi klasyk: „I bym teraz nie miał ręki”…

Jeśli więc nie trawicie ziemniaczanych dowcipów oraz rozgrywki całkiem podobnej do FTL, to pewnie Holy Potatoes! We’re in Space?! Nie przypadnie Wam do gustu. Warto jednak dać produkcji szansę, bowiem wciąga lepiej niż słoik ogórków kiszonych! Elementy roguelike takie jak generowany proceduralnie świat, turowy system walki, czy też zarządzanie zasobami w celu przeżycia, na pewno spodobają się każdemu fanowi indyków. Dlatego właśnie z wielką przyjemnością polecam Wam ten tytuł. Wszystko co najlepsze upchane w ziemniaka – lepiej być nie może! 

Zalety

  • Genialny humor
  • Świetna mechanika rozgrywki
  • Wciąga na długie godziny

Wady

  • Zadania stają się po pewnym czasie monotonne
8
Paweł Wysowski

Autor: Paweł Wysowski

Od niedawna przedstawiciel PC Master Race. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi. Poza graniem na kompie uprawia windsurfing oraz tenis ziemny.

  • nagelfar

    Tak na marginesie: czy nie chodziło raczej o skojarzenie z alicjowkrainieczarówowym „Kotem z Cheshire”?

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @pkarwowski: GOG Galaxy 1.2 is our biggest update yet: cloud saves, overlay, bandwidth limits, screenshots, notifications & more! https:…
RT @Klabater_: 👑Stylish #artbook, #papercraft, #poster with a map, digital #codex & #antiquecoin! Wishlist @regaliagame on #Amazon! https:/…
We hope it's first of many 10/10 Torment gonna get @BrianFargo :) https://t.co/3NrbigoToh