Androidowa planszówka z Gdyni, czyli Very Little Monsters

Nie jestem raczej zwolennikiem gier logicznych, planszowych, czy jakkolwiek je nazwać. W wielu z nich liczy się fart, ale niektóre jednak męczą gracza i każą mu myśleć. Te szanuje i daje im szansę. Zwłaszcza jeśli taka gra ma jakiś związek z moim ulubionym Go.

Very Little Monsters to maleńka gra równie maleńkiego studia z nadmorskiej [chociaż ciekawostka – wbrew opinii „nadmorskiego” miasta, wcale nim nie jest] Gdyni. Miło mi się zrobiło, że w moich rejonach tworzy się gry, nawet na Androida, więc z chęcią wziąłem Bardzo Małe Potwory.

VLM okazał się grą na silniku Unity – nie mam zdania o tym silniku, ale wiem, że dla chcącego nic trudnego i można wykrzesać z niego całkiem dobrą grafikę. Twórcom z Code Software udało się i trzeba przyznać im jedno – oprawa graficzna jest naprawdę ładna. Stworki są urocze, ładnie animowane, a cała reszta dobrze pasuje do gry. Dźwięki też są całkiem dobre, chociaż fajerwerków nie ma, ale kto tam patrzy na oprawę dźwiękową w grze na Androida? Wszak gameplay się liczy.

Jak już wspomniałem, gra jest właściwie wariacją znanej gry Go. Wariacją, bo jest równocześnie całkiem inna i bardzo podobna. Zaczynamy z jednym stworkiem, własnym, po jednej stronie planszy, a naszym wrogiem jest drugi stworek po drugiej strony planszy.

Możemy przenieść go o jedno pole przed siebie, dzięki czemu tworzymy jego klona, lub o dwa pola, wtedy przeskakuje po prostu bez klonowania się. Wskakując na jakiejś pole, stworek automatycznie zaraża ‘swoim kolorem’ wszystkie wokół niego w promieniu jednego pola. Gra kończy się, gdy żadna stron nie będzie miała żadnego ruchu do wykonania, wtedy podliczane są punkty.

Opinia o gameplayu? Pomysł jest dobry, rozwinęli chyba własną idee, co jest zdecydowanym plusem. Niemniej jednak, ja wolę wrócić do bardziej wymagającego Go lub nieco mniej wymagających Rewersów.

Plansz jest masa w zależności od poziomu – wygląda to na zasadzie plansz z Angry Birds i tym podobnym produkcji. Pomysł miły, chociaż nie jestem pewien, czy do końca potrzebny.

Warto też wspomnieć, że istnieje opcja gry dla dwóch osób. Jeśli ktoś się nudzi, a ma osobę obok, która też się nudzi [jeśli to płeć przeciwna, to powinieneś/powinnaś się wstydzić!] to możecie Very Little Monsters odpalić. Przy odrobinie humoru, miłości i radości będziecie się fajnie bawić i może przejdziecie do kolejnego etapu znajomości.

Ode mnie gra dostaje mocne 7/10, przy czym fani gier logiczno-planszowych mogą śmiało dodać sobie jedno oczko więcej.

ZALETY:
5
WADY: