„Bardziej międzynarodowo, z nową nazwą” – wywiad z Jakubem Marszałkowskim, głównym organizatorem największej polskiej konferencji gamedevowej ZTG

Zjazd Twórców Gier czyli największa konferencja branżowa w Polsce. Jej historia została zapoczątkowana w 2008 roku. Miejscem pierwszej konferencji był Kraków. Dziś już praktycznie każdy zna ZTG, dlatego też postanowiłem porozmawiać o planach na przyszłość z głównym organizatorem  zjazdu – Jakubem Marszałkowskim. Zachęcam do lektury całego wywiadu.

[Jakub Wójcik]: Zjazd Twórców Gier 2014 już za nami, jak je podsumujesz, co się udało, a co nie?

[Jakub Marszałkowski]: Chyba się udało… Z naszego punktu widzenia wyglądało to dobrze, jest wzrost, jest rozwój jakościowy. Także wszyscy uczestnicy, prelegenci czy wystawcy z którymi rozmawiałem byli zadowoleni i chwalili wydarzenie.

Tych rzeczy udanych jest sporo, przede wszystkim mocny międzynarodowy lineup: ponad 100 wykładowców, w tym prawie 40 zagranicznych to było nawet dużo więcej niż planowaliśmy. To dało wysoki poziom merytoryczny, to za niego najbardziej jesteśmy chwaleni. Nie muszę chyba tu wymieniać nazwisk? Są do sprawdzenia w naszym programie na ztg.pl. Ja ze swojej strony jestem najbardziej zadowolony z frekwencji tam gdzie się o nią poważnie obawiałem, a więc w niedzielę, zwłaszcza wcześnie rano i późno po południu, oraz na wykładach po angielsku. Tu również rezultaty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania, sale były pełne aż do późnego niedzielnego wieczora na wszystkich wykładach. Wyraźnie wielu ludzi przyszło na PGA/ZTG właśnie dokładnie po to, by ich wysłuchać.

To jak wygląda ZTG 2014, w szczególności ta frekwencja w liczbach?

Szacujemy liczbę uczestników konferencji na 3050 osób. Nie mamy jak wiesz biletów, więc nie możemy podać informacji ile ich sprzedaliśmy, ale staramy się by ten szacunek był możliwie solidny. Co cieszy, na ZTG nie ma mówienia do pustych sal, prawie nie było wykładów, które miałyby audytorium mniejsze niż 30 osób. Nawet te żarty prelegentów: „Sos ma wykład w tym samym czasie co ja, więc będę miał pustą salę” kompletnie się nie sprawdziły.

Więcej takich informacji podamy już wkrótce w oficjalnej podsumowującej infografice.

ztg3

Kim są uczestnicy ZTG? To wszystko ludzie z branży?

Nie wszyscy oczywiście, przecież każda konferencja wpuszcza także choćby na jakieś student passy. Ale branża dopisała w tym roku nadzwyczajnie. Na before-party – też zresztą chwalonym – odliczyło się przeszło 300 osób i byli to wyłącznie ludzie z gamedevu, wpuszczani za zaproszeniami. To był piątek, w sobotę na samą konferencję przyjechało co najmniej drugie tyle.

Ale do 3000 jeszcze daleko prawda? ZTG jest otwartym wydarzeniem, dzięki temu możemy trafić do możliwie szerokiego odbiorcy: do indyków, do początkujących devów, do studentów, do ludzi z branży IT, ale nie robiących obecnie gier, do wszelkich wannabie, czy nawet do młodzieży, do której być może ZTG pomoże wybrać studia. To szalenie ważne i postrzegamy to jako element swojej misji, przecież branża potrzebuje ludzi do pracy! Dlatego właśnie dla nich przygotowaliśmy specjalną ścieżkę programową, mającą odpowiedzieć im na pytanie jak zacząć. I to jakim cieszyła się powodzeniem pokazuje, że ta ścieżka i otwarta konferencja są potrzebne.

Ale też chcemy podkreślić rosnącą liczbę uczestników z zagranicy, w tym roku szacujemy ich już na przeszło sto osób.

Czyli robi się coraz bardziej międzynarodowo, nie tylko w liczbach wykładowców?

Wiesz, ja myślę, że ten październikowy weekend w Poznaniu to będzie coraz ważniejsza data w europejskim kalendarzu wydarzeń. Powiedzmy to jasno: targi PGA, to duże i ważne wydarzenie, z ogromnym potencjałem. Do tego konferencja to doskonałe combo. W Polsce branża chyba trochę ciągle jeszcze niedoceniania tej szansy jaką dają, za granicą dopiero przedziera się do świadomości. Ale w ramach dobrej współpracy z chłopakami z PGA działamy i w tych kierunkach. W tym roku oprócz wykładowców udało się wspólnie ściągnąć 18 zespołów indyków z zagranicy. I oni wszyscy są szalenie zadowoleni: wydarzenia były udane, na stoiskach były tłumy i wszystko za 1/10 budżetu jaki musieliby przeznaczyć na przykład na gamescom. Jestem pewien, że wrócą do nas za rok i jeszcze ściągną kolejnych. Mi osobiście marzy się 40 zagranicznych indykow w strefie indie PGA. I będę o to walczyć.

Ale także z konferencją nie zamierzamy spocząć na laurach, mamy większe plany umiędzynarodowienia na przyszły rok, mamy też dużo więcej możliwości. Pierwszym ruchem w tej kwestii będzie chyba niestety zmiana nazwy. Wiemy, że Zjazd Twórców Gier, czy ZTG okrzepły w świadomości naszych odbiorców w kraju, ale jest z nimi trudno za granicą. Dlatego rozważamy coś bardziej międzynarodowego… decyzje zapadną wkrótce, i będziemy wtedy musieli przekonać do nowej nazwy tych wszystkich przyzwyczajonych do starej.

ztg4

To życzę powodzenia z rebrandingiem. No właśnie, to była siódma edycja ZTG, wydarzenie cały czas się zmienia… jak podsumowałbyś te zmiany?

Tak, siedem lat to szmat czasu, dziwne byłoby, gdyby wydarzenie się nie zmieniało, przecież wszystko dookoła się zmieniło w tym branża i rynek. Pierwsze cztery edycje organizowane przez Tomka Kaczmarka, co roku w innym mieście, miały z pewnością inny klimat. Były mniejsze, bardziej kameralne, ale miały swoje znaczenie dla rozwoju branży czy sceny wydarzeń gamedevowych w Polsce. Ja jednak nie znam tamtych wydarzeń więc mogę się wypowiadać tylko z perspektywy tego co widzę i słyszę.

W 2012 roku, impreza przyszła do nas do Poznania, włączyliśmy się w to zespołem ludzi z Politechniki Poznańskiej, a po krótkich poszukiwaniach miejsca padł oczywisty wybór, robimy ZTG na PGA. Dzięki temu wszystkiemu dokonał się pewien skok jakościowy, a przede wszystkim ilościowy: z kilkuset uczestników do dwóch tysięcy. Był on tak znaczny, że już nie wypuściliśmy ZTG w dalsza włóczęgę po kraju. W tym roku zanotowaliśmy drugi taki skok może nawet ważniejszy, przede wszystkim w postrzeganiu imprezy – myślę, że teraz już nikt nie wątpi, że na jesieni trzeba sobie rezerwować czas na ZTG/PGA.

Kolejna edycja znów będzie się różnić, począwszy od tej zmiany brandu, ale też na przykład chcemy osiągnąć docelowe 50/50 polskojęzycznego i angielskojęzycznego programu. Chcemy co najmniej utrzymać poziom merytoryczny programu dla profesjonalistów z branży, ale dopieścimy też program dla początkujących. Oni wszyscy z resztą jak pokazali w tym roku wcale nie się boją angielskiego tak, jak mogłoby się wydawać. Planujemy też nowe międzynarodowe kierunki rozwoju, z Niemcami współpraca jest już chyba na odpowiednim poziome, ze Skandynawią będziemy ją rozwijać, mamy też rozpoczęte rozmowy gdzie indziej… Ale na razie sza.

ztg2

Czyli do zobaczenia na Waszej konferencji za rok?

No ja mam nadzieję, że i Wy i Wasi czytelnicy wszyscy się pojawicie! Będziemy się starać przygotować taki program, żebyście nie potrafili sobie odmówić.