Blog: Premier Pawlak zrobi nam dobrze!

Ostatnie spotkanie w Ministerstwie Gospodarki nastroiło optymistycznie polskich producentów gier komputerowych i zainteresowane tematem media, nawet pomimo tego, iż w planach resortu zabrakło konkretów, a urzędnicy, w tym sam minister pojawili się nieprzygotowani…

Mimo wszystko należy docenić fakt, iż spotkanie premiera Pawlaka z twórcami gier komputerowych w ogóle się odbyło. To wydarzenie bez precedensu w historii naszego kraju (do tej pory żaden z urzędujących ministrów gospodarki, a nawet minister Boni – szef resortu cyfryzacji, nie wykazywali większego zainteresowania tematem).

Padło wiele pięknych słów, choć zabrakło kilku kluczowych adresatów. Jak komentuje Michał Bobrowski, dyrektor zarządzający firmy GRY-OnLine S.A. – jednego z najważniejszych serwisów internetowych, poświęconych grom komputerowym w naszym kraju: Mimo że nie do końca była to pełna reprezentacja naszej branży (nie licząc cdp.pl, najwyraźniej „zapomniano” o dystrybutorach i wydawcach – podmiotach odpowiedzialnych za generowanie pewnie i 90% obrotów z naszego podwórka), to i tak dobrze, że takie spotkanie w ogóle doszło do skutku

Mimo wszystko należy docenić fakt, iż spotkanie premiera Pawlaka z twórcami gier komputerowych w ogóle się odbyło. To wydarzenie bez precedensu w historii naszego kraju (do tej pory żaden z urzędujących ministrów gospodarki, a nawet minister Boni – szef resortu cyfryzacji, nie wykazywali większego zainteresowania tematem).

Padło wiele pięknych słów, choć zabrakło kilku kluczowych adresatów. Jak komentuje Michał Bobrowski, dyrektor zarządzający firmy GRY-OnLine S.A. – jednego z najważniejszych serwisów internetowych, poświęconych grom komputerowym w naszym kraju: Mimo że nie do końca była to pełna reprezentacja naszej branży (nie licząc cdp.pl, najwyraźniej „zapomniano” o dystrybutorach i wydawcach – podmiotach odpowiedzialnych za generowanie pewnie i 90% obrotów z naszego podwórka), to i tak dobrze, że takie spotkanie w ogóle doszło do skutku.

W podobnym tonie wypowiada się większość ekspertów, nie sposób jednak nie zauważyć, że prócz ambitnych deklaracji, nie zaproponowano żadnych rozwiązań, które miałyby w znaczący sposób wzmocnić pozycję konkurencyjną polskiej branży gier na świecie.

Premier Pawlak stwierdził, że producenci gier przetwarzają fantazje i marzenia na pieniądze. Dlatego zostali wprowadzeni na listę branż, które mają być silną stroną naszej gospodarki. Wierzę, że już niedługo będziemy mogli, dzięki grom komputerowym, pokazywać nasz kraj na świecie z zupełnie innej strony.

Brzmi pięknie, szkoda tylko, że pan premier najwyraźniej nie wie, że to właśnie dzięki działaniom takich firm jak CD Projekt RED (twórców m.in. „Wiedźmina 2: Zabójców królów” – gry opartej na prozie Andrzeja Sapkowskiego. Przypomnijmy, że egzemplarz „Wiedźmina 2″ otrzymał od premiera Donalda Tuska prezydent Barack Obama podczas wizyty w naszym kraju), People Can Fly (twórców znakomicie ocenianej na Zachodzie gry „Bulletstorm”), City Interactive, Techland itd., wizerunek Polski na świecie zdecydowanie zmienia się na lepsze…

Tymczasem wszelkie działania promocyjne rządu, wykorzystujące gry komputerowe jako narzędzia promocyjne, kończyły się do tej pory fiaskiem (przypomnijmy tylko tragiczną serię „Music Master Chopin”, która powstała przy wsparciu Ministerstwa Kultury i okazała się bezdyskusyjną klapą, kompromitującą wizerunek polskich twórców gier podczas Roku Chopinowskiego…).

Aby pomoc finansowa organów rządowych faktycznie przyniosła zamierzony, pozytywny skutek, należy również zasadniczo zmienić krajowe prawodawstwo. Jak mówi Wojciech Ozimek, prezes one2tribe i jeden z uczestników spotkania: W Polsce, z powodu regulacji prawnych, twórcy nie mogą korzystać z najpopularniejszego źródła finansowania jakim jest finansowanie społecznościwe, tzw. crowd funding. Według tego modelu, twórcy projektu (gry, filmu, innego dzieła kultury) prezentują swoją pracę szerszej publiczności i zachęcają do finansowania kosztów produkcji, oferując w zamian rozmaite bonusy, których rodzaj zależy od wysokości wpłaty. W naszym kraju tego typu są zabronione, ponieważ obowiązuje ustawa z… 1933 roku! Jak widać, wiele jeszcze zostało do zrobienia.
Waldemar Pawlak wykonał gest dobrej woli i za to my – gracze, dziennikarze branżowi, producenci – powinniśmy być wdzięczni. Na konkretne efekty deklaracji Ministerstwa Gospodarki musimy jednak poczekać i nie wpadać w stan przesadnego optymizmu, choćby dlatego, że do tej pory nie padła żadna kwota, którą rząd miałby przeznaczyć na wsparcie polskiego gamingu, nie znamy również propozycji rozwiązań administracyjno-prawnych, regulujących alokację ministerialnego wsparcia i całego szeregu innych ustaleń, niezbędnych do właściwego przeprowadzenia całej operacji…

Aby pomoc finansowa organów rządowych faktycznie przyniosła zamierzony, pozytywny skutek, należy również zasadniczo zmienić krajowe prawodawstwo. Jak mówi Wojciech Ozimek, prezes one2tribe i jeden z uczestników spotkania:W Polsce, z powodu regulacji prawnych, twórcy nie mogą korzystać z najpopularniejszego źródła finansowania jakim jest finansowanie społecznościwe, tzw. crowd funding. Według tego modelu, twórcy projektu (gry, filmu, innego dzieła kultury) prezentują swoją pracę szerszej publiczności i zachęcają do finansowania kosztów produkcji, oferując w zamian rozmaite bonusy, których rodzaj zależy od wysokości wpłaty. W naszym kraju tego typu są zabronione, ponieważ obowiązuje ustawa z… 1933 roku! Jak widać, wiele jeszcze zostało do zrobienia.

Waldemar Pawlak wykonał gest dobrej woli i za to my – gracze, dziennikarze branżowi, producenci – powinniśmy być wdzięczni. Na konkretne efekty deklaracji Ministerstwa Gospodarki musimy jednak poczekać i nie wpadać w stan przesadnego optymizmu, choćby dlatego, że do tej pory nie padła żadna kwota, którą rząd miałby przeznaczyć na wsparcie polskiego gamingu, nie znamy również propozycji rozwiązań administracyjno-prawnych, regulujących alokację ministerialnego wsparcia i całego szeregu innych ustaleń, niezbędnych do właściwego przeprowadzenia całej operacji…

Miejmy tylko nadzieję, że za gestem premiera Pawlaka faktycznie stoi chęć wsparcia pozycji konkurencyjnej polskiej branży gier komputerowych na świecie… Jak powiedział wspomniany wcześniej Michał Bobrowski: Mam głęboką nadzieję, że nie było to tylko pokazowe działanie PR aktualnego Wicepremiera i Ministra Gospodarki i że przynajmniej część z poruszonych na spotkaniu tematów znajdzie swoje odzwierciedlenie w konkretnych projektach czy zmianach legislacyjnych. Jeśli tylko tak by się stało, to lekko parafrazując znany utwór, można by za jakiś czas zaśpiewać „Panie Waldku, Pan się nie boi. Cały gaming murem za Panem stoi…”

Autorem tekstu jest Jacek Głowacki z bloga Indie Trendy – http://indietrendy.blog.pl/