Capsized, czyli kosmiczna rozwałka dla inteligentów

Awaria statku, przymusowe lądowanie na obcej planecie i wredni autochtoni nie uznający zasady „gość w dom, Bóg w dom”. Brzmi znajomo? Takich historii było już wiele, ale Capsized, platformówka 2D inspirowana Metal Slugiem od dwuosobowego studia Alientrap Games, wybija się ponad zwykłą sztampę. Bo oprócz strzelania do wkurzonych kosmitów, eksplorujemy wyjątkowo malownicze scenerie oraz od czasu do czasu zmuszeni jesteśmy do uaktywnienia swoich szarych komórek.

shot1

Gadżetów moc

Wcielamy się w astronautę, którego statek rozbija się na obcej planecie. Naszym zadaniem jest rozwalanie tubylców, znalezienie reszty rozbitków, wezwanie pomocy i ewakuacja naszych szanownych czterech liter. W tym zacnym zadaniu ma nam pomóc bogaty zestaw broni (z dwoma trybami działania każda) oraz gadżetów. Każdą planszę, a jest ich dwanaście, rozpoczynamy z jednym, lichym karabinkiem. Im wnikliwiej będziemy eksplorować teren, tym większa szansa na znalezienie ciekawszych broni. Aby robić to sprawnie, na wyposażeniu mamy linkę z hakiem, wyrzutnię grawitacyjną, plecak odrzutowy oraz latarkę. Dzięki lince, która jest kluczowym narzędziem eksploracji terenu, możemy wspinać się na wyższe półki skalne, chwytać przedmioty i/lub ciskać nimi we wrogów. Wyrzutnia grawitacyjna umożliwia wysokie skoki i odpychanie oponentów lub przedmiotów. Plecak odrzutowy zaś daje możliwość lotu na krótkie dystanse, jeśli tylko znajdziemy do niego paliwo. Latarka natomiast, na stałe przymocowana do broni, przydaje się w ciemnych zakamarkach złowieszczej dżungli. Kombinacja tych czterech narzędzi jest kluczem do sprawnego poruszania się po pozbawionej standardowej grawitacji planecie i zarazem daje nam niezwykle bogaty wachlarz ruchów, dzięki któremu rzeczywiście czujemy się jak kosmiczny podróżnik.

shot3

Dobry autochton to martwy autochton

Capsized jest bardzo dynamiczna pomimo wspomnianej niskiej grawitacji. Autochtoni są szybcy, zwinni i początkowo, nie mając wprawy w poruszaniu się w nowym środowisku, możemy mieć  z nimi nieliche kłopoty. Mroczna, kosmiczna dżungla życia wcale nam nie ułatwia, bowiem obcy z łatwością wtapiają się w otoczenie i atakują niczym ninja. Poza tym nieustannie trzeba mieć się na baczności, bo niewinnie wyglądająca roślinka może nas potraktować kwasem albo poszczuć pająkopodobnymi pokrakami. Oprócz zabijania dziwnych robali i dwunożnych człekopodobnych poczwar, od czasu do czasu rozwiązujemy łamigłówki – a to przełączyć jakąś dźwignię czy znaleźć sposób na zniszczenie posągów. Niby nic, a znacznie wzbogaca rozgrywkę.

shot5

Przyjemna dla zmysłów

Jeśli już jesteśmy przy faunie i florze, to trzeba wspomnieć o niezwykłym bogactwie wizualnym gierki. Ręcznie rysowane grafiki naprawdę robią wrażenie. Dżungla cieszy oko stonowanymi barwami i licznymi detalami. Do tego dodajmy możliwość interakcji z wieloma elementami środowiska. Efekt żyjącego ekosystemu potęguje czysty elektroniczny ambient w wykonaniu Solar Fields’a, idealnie korespondujący z mało przyjaznym, acz pięknym i kolorowym światem obcej planety. Artysta łączy syntetyczne bity z prawdziwymi oraz samplowanymi odgłosami dzikiej przyrody i aranżuje je w egzotyczny sposób. To wszystko sprawia, że z łatwością wczuwamy się w klimat gierki.

shot6

Zabawa w kooperacji

Oprócz kampanii możemy pograć również w trybie kooperacji. Jeden gracz może używać myszy i klawiatury, a drugi pada. Podłączenie dwóch kontrolerów też jest możliwe. Zabawa jest całkiem przednia, ale niestety kamera nie daje rady ogarnąć dwóch graczy naraz, gdy jeden z nich zbytnio się oddali. Poza tym mamy pięć dodatkowych trybów rozgrywki, gdzie możemy doskonalić swe umiejętności, są to: deathmatch, survival, walka bez broni, próba czasu oraz pojedynki. Także nie ma czasu na nudę.

Słowo końcowe

Capsized od Alientrap Games wyróżnia się nieszablonową grafiką, mechaniką rozgrywki oraz oryginalnymi możliwościami eksploracyjnymi. Dzięki niezwykłej grywalności zapewni rozrywkę na ładnych parę godzin. Dodatkowo pomysł połączenia dynamicznej strzelaninki z ambientem Solar Fields’a zasługuje na duży plus. Może na początku trudno ogarnąć sposób sprawnego poruszania się (zwłaszcza jak atakuje nas chmara obcych), a fiksująca kamera w kooperacji potrafi zirytować, to myślę, że warto poświęcić trochę czasu i dać się porwać mrocznej, kosmicznej rozwałce.

Katarzyna Galas

ZALETY:
5
WADY: