Cast of the Seven Godsends. Recenzja

Uczestniczenie w takim przedsięwzięciu jak 1ndie World to super sprawa. Pozwala bowiem obracać się w tej części świata gier, gdzie pieniądze schodzą na dalszy plan, a liczy się przede wszystkim pasja. I nie ważne, czy zapał twórców ukierunkuje się w stronę szalonej kreatywności rodzącej niespotykane nigdzie wcześniej rozwiązania, czy może postanowią oni w swej produkcji przywołać ducha minionych czasów. Ważne, by produkcja była grywalna.

Uczestniczenie w takim przedsięwzięciu jak 1ndie World to jednak miecz obosieczny. Bo co zrobić, gdy są chęci, niezły pomysł, nienajgorsze wykonanie oraz ogromna doza samozaparcia i poświęcenia ze strony twórców, a mimo to nie czuć nic z obietnic wyczytanych w press-packach? Jak potraktować pierwszą grę ludzi, którzy poświęcili jej ostatnie cztery lata swojego życia i za pośrednictwem której chcieliby wejść do świata indie devu, a która to produkcja nie trafia kompletnie w gust skrobiącego niniejsze słowa niżej podpisanego mnie?

cot7gs 2
Cast of the Seven Godsends to pierwsza produkcja włoskiego studia Raven Travel. Jest to dwuwymiarowa platformówka mająca z założenia być hołdem złożonym produkcjom arcade z lat ’80. Tym z gatunku run ‚n gun, żeby być dokładnym. Czyli – cały czas w prawo i cały czas jak najszybciej uderzaj w przycisk strzału, miej oczy dookoła głowy i bądź zwinny jak małpa z cyrku.

cot7gs 3
Fabularnie sytuacja przedstawia się tak, że jesteśmy takim jakby niebieskowłosym Conanem, któremu duży, zły i potworny lord porwał dziecko, z którego ofiara ma być dopełnieniem mrocznego rytuału. My oczywiście nie możemy do tego dopuścić, więc wyruszamy w podróż przez góry, wulkany, bagna, mgliste miasta i podniebne domeny, by w końcu dotrzeć do zamczyska tego złego. W podróży nie jesteśmy osamotnieni, bo towarzyszy nam siedem bóstw różnych żywiołów i zjawisk pogodowych, które mogą opętać nasze ciało dokonując transformacji i wyposażając bohatera w nowe moce. Brzmi super, nie?

cot7gs 4
Niestety super być przestało, gdy tylko wkroczyłem do akcji. Nawet na najłatwiejszym poziomie skomplikowania gra jest trudna. Niestety nie jest to trudność stanowiąca wyzwanie, które chcemy podejmować raz za razem nie zwracając uwagi na porażki. Jest to trudność osłabiająca i zniechęcająca w maksymalnym stopniu, która śni się po nocach zarówno graczom jak i developerom. Jej imię to toporne sterowanie. Skacząc czułem się jakbym animował nie wielkiego bohatera u szczytu swych fizycznych możliwości, ale kloc drewna, któremu grawitacja bez przerwy robi na złość. Z tego powodu naciskając przycisk skoku nigdy nie byłem pewien, czy skończy się on lądowaniem tam gdzie chciałem, czy utratą życia w bezkresnej otchłani.

cot7gs 5
Problematyczne jest też nieskończone odradzanie się wrogów, które z mojego punktu widzenia zostało wykonane po prostu bezmyślnie. Czemu? Bo na przykład dzieje się to w miejscach wymagających sporej zwinności. I tak jak można jeszcze przeboleć drzewce odradzające się parami co dwie sekundy na jedynej platformie na jaką można wskoczyć, by ruszyć dalej, to już latające dookoła blisko nas demony (przybywające praktycznie natychmiast po zabiciu poprzednich) uniemożliwiające już i tak toporny skok między kilkoma platformami, to rzecz nie do wybaczenia. Zwłaszcza gdy gra wymaga by przejść ją od początku do końca za jednym posiedzeniem i posiadając skończoną liczbę żyć.

cot7gs 6
Napiszę to jeszcze raz, bo to był gwóźdź do trumny naszej znajomości. W grze brak jakiegokolwiek systemu zapisu lub chociaż możliwości rozpoczęcia gry od odblokowanego wcześniej etapu. Co więcej, w Cast of the Seven Godsends nie poczułem tej magii, która przykuwa do monitora, wręcz przeciwnie, czułem, że tracę czas. Nie mając w sumie nic innego do roboty. W wakacje. Chcąc jak najszybciej ukończyć tę przygodę włączyłem udostępniony w opcjach tryb godmode i nawet wtedy, mimo że nic się mnie imało i żaden wróg nie był w stanie mnie dotknąć, przez koślawe skakanie spadłem jeszcze nie raz.

cot7gs 7
Nie do zrozumienia jest dla mnie kwestia grafiki. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, ale rozkładając wszystko na czynniki pierwsze, to zarówno postaci jak i tła są bardzo ładnie narysowane i pokolorowane. Jednak gdy widzi się to wszystko razem w akcji na ekranie, wygląda to średnio, kompletnie się ze sobą nie klei i jest mocno byle jakie. Może to kwestia animacji, może czegoś innego, a może to tylko ja i moje krzywe oczy. Mnie w każdym razie strona wizualna kompletnie nie kupiła. O dźwiękach nie mogę nic powiedzieć, bo żeby mniej tracić czas wyłączyłem je i oglądałem telewizję.

cot7gs 8
Do premiery dzieła Włochów na Steamie zostało trochę ponad tydzień, ale biorąc pod uwagę, że proces tworzenia obejmował okres czterech lat, wątpię, czy któraś z wad zostanie przez pozostały czas poprawiona. Nawet w najlepszych momentach, jakimi są walki z bossami, ciągle występują błędy jakich absolutnie nie powinno być w grze sprzedawanej za pieniądze. W tym wypadku, gdy najdzie kogoś chęć na wspominki, lepiej niż Cast of the Seven Godsends włączyć jedną z gier, dla których hołdem jest ta produkcja.

cot7gs 9
Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY: