Clockwork Tales Of Glass and Ink

Przygody zwykle rozpoczynają się niespodziewanie. Nadchodzą najczęściej od strony, z której kompletnie tego nie oczekujemy i rzucają nas w wir akcji akurat wtedy, gdy kompletnie nie jesteśmy na to gotowi.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-13 14-28-20-76

Biorąc Clockwork Tales do recenzji, nie wiedziałem o tej grze absolutnie nic, ot ślepy strzał, kupon na chybił trafił. Dodajmy jeszcze, że wyobraziłem sobie prostą grę logiczną i na takie coś się nastawiłem. Gdy okazało się, że przyjdzie mi przeżyć przygodę sponsorowaną przez Artifex Mundi, przeżyłem spory szok i w pierwszej chwili towarzyszyły mojej konfrontacji z rzeczywistością całkiem nieciekawe uczucia. Winę jednak za to ponoszę tylko ja, gdyż Clockwork Tales samo w sobie jest produkcją ze wszech miar godną polecenia.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-13 14-25-29-47

Do czasu pierwszego uruchomienia najnowszego dzieła Artifex Mundi, miałem tylko mgliste pojęcie o grach typu hidden object. Nie potrafiłem zrozumieć jakim cudem szukanie przedmiotów na statycznych ekranach może dawać frajdę i przyciągać do ekranu całe rzesze ludzi. Z tego też powodu omijałem podobne produkcje może nie szerokim łukiem, ale zachowując bezpieczny odstęp. I nie ukrywam, gdy zobaczyłem z czym mam do czynienia przy Clockwork Tales, z ust wyrwało mi się jękliwe: „O nie”. Moje negatywne nastawianie uniemożliwiało mi kompletnie obcowanie z grą. Musiałem wstać, potupać nóżkami i w ten sposób, oddychając głęboko, zacząłem godzić się z rzeczywistością.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-13 14-40-16-49

Gdy znowu zacząłem trzeźwo rozumować, powróciłem na ulice Hochwaldu, w którym znalazłem się w towarzystwie Ewangeliny Glass. Ona z kolei została tu ściągnięta przez swojego posuniętego w latach przyjaciela, doktora Inka. Siwobrody naukowiec, amator i entuzjasta mechanicznych zwierząt oraz owadów, odkrył, że coraz częstsze trzęsienia ziemi są spowodowane zakusami pewnego maniaka pragnącego władzy nad światem. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, doktor Ink podczas swego śledztwa zostaje przyłapany i teraz losy całej ludzkości leżą w rękach Ewangeliny. Czyli w sumie naszych.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-13 14-32-32-20

By uratować doktora, a potem, jakżeby inaczej, cały świat, przyjdzie nam spenetrować każdy zakątek wioski położonej gdzieś wysoko na ośnieżonych górskich szczytach. Wszystko po to by dostać się do zamku, z którego zaraz potem będzie trzeba uciec. Całość została zrealizowana jako pierwszoosobowa przygodówka z węzłowym poruszaniem się między lokacjami, tzn. na świat patrzymy oczami bohaterki, między kolejnymi lokacjami (od pięciu do około ośmiu w trzech miejscach jakie przyjdzie nam zwiedzić) poruszamy się albo na zasadzie przejścia do sąsiadującej, albo przy pomocy mapy. Ta stanowi dodatkowe ułatwienie, gdyż miejsca, w których w danej chwili jest coś do zrobienia, zaznaczone są kołem zębatym. Będąc przy ułatwieniach i podpowiedziach, uruchomienie ich powoduje wystrzelenie promienia mówiącego nam gdzie kliknąć lub czego na czym użyć. Dodatkowo, rzeczy z którymi możemy wchodzić w interakcję są wyróżniane błyskami i innymi efektami graficznymi zwracającymi naszą uwagę.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-14 13-07-11-26

Poza przygodówkowymi standardami, jakimi są eksploracja i używanie znalezionych przedmiotów, dużą część gry stanowią najróżniejsze łamigłówki i znak rozpoznawczy Artifexów – poszukiwania ukrytych przedmiotów. Te ostatnie zostały wplecione w rozgrywkę bardzo zgrabnie – ich obecność nie jest wymuszona, a zdaje się wynikać z kolei losów jakimi toczy się historia. W grze pojawiają się trzy warianty owych minigier – kompletowanie i używanie przedmiotów z ekranu by osiągnąć jakiś konkretny efekt, szukanie przedmiotów wypisanych na liście i znajdowanie elementów, których miniaturki widzimy u dołu ekranu, a które stanowią części składowe potrzebnego przedmiotu. Zagadki zostały umiejscowione z odpowiednią częstotliwością, skonstruowane i wykonane graficznie w sposób wręcz perfekcyjny, stanowią przyjemny przerywnik i wyzwanie, które budzi więcej przyjemności niż frustracji.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-13 14-36-32-65

Same wspomniane łamigłówki to wariacje, czasem nawet bardzo oryginalne, na temat najróżniejszych przesuwanych klocków, kulek, obrazków, puzzli, uzupełniania składników i ustawiania proporcji. I znów, tak jak przy hidden objectach, stanowią miłe urozmaicenie o optymalnym stopniu trudności.

ClockworkTales_OfGlassandInk_wi 2013-08-14 14-51-10-56

Historia spajająca to wszystko w całość jest sensowna i ciekawa. Realia przełomu XIX i XX wieku mocno zakrapiane steampunkiem i samotna wioska nad którą góruje wielki zamek zostały pięknie oddane przez sztab grafików. Kolejne niuanse fabularne podawane nam są w postaci na poły statycznych cutscenek. I właśnie ta statyczność udająca ruch, czy to podczas cutscenek, czy w trakcie dialogów, chociaż zrobiona najprawdopodobniej najlepiej jak to możliwe, momentami razi nienaturalnością. Jednak gdy się na nią przymknie oko i ostatecznie do niej przyzwyczai, nic więcej nie będzie przeszkadzać we wsiąkaniu w przygodę. Poczynaniom naszym towarzyszą miłe dla ucha kompozycje, które niby szczególnie się nie wybijają, a jednak gdy milkną, to ma się wrażenie pustki.

Artifex Mundi swoim Clockwork Tales dało mi przeżyć naprawdę wciągającą przygodę, w trakcie której przypomniały mi się czasy, gdy zagrywałem się w przygodówki takie jak Atlantis. Świetne wykonanie, dbałość o szczegóły a także wyważenie i dopracowanie wszystkich elementów obudziło we mnie duży podziw dla studia z Krakowa oraz kompletnie zburzyło bezpodstawną niechęć do produkcji typu hidden object. Polecam gorąco, Clockwork Tales smakuje wyśmienicie i pozostawia ze sporym apetytem na więcej.

Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY: