Convoy, czyli Mad Max spotyka FTL

Wprawdzie już niemal rok minął od premiery najnowszego Mad Maxa, jednak ponownie rozbudzone zainteresowanie postapokaliptycznym pustynnym motywem nadal nie mija. Dowodem na to jest Convoy, który garściami czerpie inspiracje z Szalonego Maksia, jak również i z Faster Than Light, kultowej rougelike symulacji statku kosmicznego, w której podróżujesz przez losowo generowaną galaktykę, bierzesz udział w starciach i ulepszasz flotę. Co wynikło z takiego połączenia? Czy Convoy wnosi do tych motywów coś od siebie? Według mnie wyszło nieźle, ale gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

Produkcja Convoy Games jest taktycznym rougelikem, o bardzo, bardzo minimalistycznej grafice. Główna mapa jest w zasadzie topograficznym, szarym rzutem pustyni, bez żadnych cech szczególnych. Same starcia przenoszą nas w nieco bardziej zróżnicowane otoczenie, jednak i tam nie ma co oczekiwać cudów. Twórcy najwięcej wysiłku włożyli w design pojazdów – wyglądają całkiem ciekawie i są zróżnicowane. Mnie najbardziej do gustu przypadły pojazdy przeciwników, bo wyglądają kurcze najfajniej, są smuklejsze i ciekawsze od naszych, no ale to raczej moja preferencja. Oprócz względnej różnorodności pojazdów gra pod względem grafiki jest dość monotonna, co po jakimś czasie trochę nuży.

con2

Convoy jest w dużej mierze tekstową przygodówką, również umiarkowanie zróżnicowaną, ale potrafiącą pozytywnie zaskoczyć. Bardzo spodobały mi się liczne pop kulturowe odniesienia, widać, że grę tworzyły nerdy dla nerdów 🙂 Fabularnie bez zaskoczeń – standardowe wydarzenia typu “znajdujesz wrak pojazdu”, “napotykasz rannego człowieka”, “wjeżdżasz w pułapkę gangu” etc. No, ale jest to jednak roguelike, więc fabuła nie gra tu pierwszych skrzypiec. Szkoda jednak, że repertuar wydarzeń nie jest zbyt bogaty, po chwili natrafiamy na te same postacie i starcia, co niekorzystnie wpływa na chęć ponownego zagrania.

Mechanicznie gra jest dobrze rozbudowana – mamy spory arsenał broni i ulepszeń, a starcia są dynamicznie i ciekawe, jak i niemożebnie frustrujące (zazwyczaj pozytywnie). Początkowo mogą wydawać się niezbyt wymagające, szczególnie w porównaniu z przytłaczającym pod tym względem FTL, lecz są to jedynie pozory. Atakując przeciwników randomowo, metodą pierwszy-lepszy, narażamy się na szybkie zakończenie starcia naszą porażką, szczególnie w mid-game. Żonglowanie kilkoma pojazdami, rozplanowywanie ich ataków, używanie broni specjalnej, dostosowywanie się do ruchów przeciwników i omijanie przeszkód – uff! Dużo tego! Momentami bez aktywnej pauzy ani rusz, na ekranie dzieje się tyle, że nie sposób nad tym zapanować w czasie rzeczywistym. Tak pewnie muszą czuć się Warboys w trakcie rajdów okraszonych dudnieniem bębnów i riffami z płonącej gitary. Albo bardzo podobnie.

con3

W grze dudniących bębnów i gitary z miotaczem płomieni nie znajdziemy, mimo to muzyczna strona Convoy stanowi i tak przyjemność dla ucha. Są to spokojne, marzycielskie dźwięki, szczególnie fajnie się słucha muzyki w menu. Zastanawiałam się jednak czy produkcji nie pasowałaby bardziej ścieżka dźwiękowa “z pazurem”, taka, która dodałaby pościgom należytych emocji. Fajnie byłoby usłyszeć w tle coś dramatycznego podczas spychania przeciwników na ściany kanionu. Może byłoby to jednak zbytnie małpowanie Mad Maxa?

Ciężko mi porównać Convoy i Faster Than Light, chociaż widzę ogólnie panującą tendencję do opisywania i oceniania tej produkcji w porównaniu do FTL. Według mnie są to osobne gry, i tak powinny być traktowane. FTL jest skomplikowane i wymagające, z dużo bardziej rozbudowaną mapą. Convoy stawia na większą prostotę i ciekawy setting. Samo “mięso” tych gier, czyli starcia, opierają się na podobnych, lecz dość odmiennych zasadach. Mamy tutaj MCV, czyli jednostkę nieruchomą, która jednak posiada unikatowe umiejętności. Odmiennie niż w FTL, nie chodzi o unieruchomienie i dobicie przeciwnika, nasz stun działa krótko i długo się odnawia. Musimy sobie radzić mimo to, starając się ograniczać straty. Trzeba tej uważać na friendly fire – zdarza się, i to dość często.

con1

Podsumowując, Convoy jest ciekawą wariacją Faster Than Light, mało oryginalną, ale potrafiącą przykuć uwagę. Wyróżnia się muzyką, ciekawymi pojazdami i pomysłowo rozwiązanym systemem walki. Graficznie i fabularnie jest trochę nużąco, statystyki jednostek i broni potrafią być zagmatwane, lecz gra potrafi wciągnąć na dłuższą chwilę. Nie jest to “mój typ” jeśli chodzi o ten gatunek, warto jednak dać mu szansę, szczególnie jak będzie w promocji.