Craft the World, czyli wykraftuj sobie świat…

Ostatnio na rynku gier video pojawia się coraz więcej produkcji łączących w sobie różne gatunki. Jedną z nich jest Craft the World, dzieło rosyjskiego studia Dekovir Entertainment. Twórcy, jak sami przyznają, czerpali inspirację z takich tytułów, jak Dwarf Fortress, Terraria czy Dungeon Keeper. Jeśli chociaż jeden z nich zassał Was na wiele godzin, to i Craft the World ma szansę wciągnąć Was na dłużej.


„…budujemy nowy dom…”

Craft the World to sandboxowy god simulator, z elementami strategii RTS, tower defense oraz odrobiną RPG w jednym. Do tego podany jest w ładnej, dwuwymiarowej grafice. Jak gra się w takiego cudaka? Kierujemy grupą krasnoludów, a ich głównym zadaniem jest wybudowanie twierdzy, która wytrzyma gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz (dobra, trochę się zapędziłam z tym kokluszem). Nadmienię, że nie może to być jakaś podła melina z dziurawym dachem i zaszczaną piwnicą. Nie dość, że schronienie musi spełniać wymogi Urzędu ds. Osobliwych Obiektów Mieszkalnych oraz podstawowe standardy bezpieczeństwa, to powinno być również przytulne i urządzone z tak zwanym smakiem (nie, nie chodzi o stoły zastawione przeróżnym mięsiwem i piwem, chociaż to też przykuwa uwagę… ale raczej głodnych, brodatych jegomości). Na początku zarządzamy tylko jednym poddanym, lecz w miarę zdobywania doświadczenia szybko pojawiają się następni (wiadomo, przecie sam piwa żłopał nie będzie). Krasnoludy znane są z tego, że lubią babrać się w ziemi, a ponadto potrafią stawiać wspaniałe i wytrzymałe budowle. Jak już wspomniałam w tej grze właśnie o to tu się rozchodzi. A konkretniej o wybudowanie solidnej, wymyślnej twierdzy, która będzie w stanie wytrzymać cykliczne ataki zombie, szkieletów i innych wrogo nastawionych stworzeń, aż do pojawienia się finalnego bossa. Aby tego dokonać potrzebne są surowce różnej maści pozyskiwane w trakcie drążenia podziemnych tuneli oraz z przeróżnych roślin, żyjątek, i generalnie ze wszystkiego co oferuje środowisko. Na początku mamy do dyspozycji tylko najprostsze z nich, toteż daleko naszej siedzibie do Ereboru czy Khazad-Dum.

Craft the World - twierdza

My jako bóg/kreator/istota wszechmocna (niepotrzebne skreślić… albo nie, a co będziemy sobie żałować) nie dość, że wydajemy parobkom rozkazy i czekamy na gotowe, to żeby się nie nudzić możemy również wybrać i wcielić się w konkretnego krasnoluda i kierować jego poczynaniami. (Uwaga! Za kierowanie krasnoludem pod wpływem alkoholu grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności do lat 3!) Oprócz tego, jak przystało na istotę wszechpotężną, dysponujemy zaklęciami wspomagającymi naszych poddanych. Wachlarz boskich umiejętności może nie jest nazbyt bogaty, ale poprawnie spełnia swoje funkcje. Na przykład Portal – bardzo przydatny czar pozwalający robotnikom na szybki powrót do bazy; albo Magiczne Światło, rozpraszające podziemne, egipskie ciemności. Ponadto możemy również wspomóc rosnący jęczmień życiodajnym deszczem, co by szybciej można było piwo uwarzyć. Poza tym jak się wpienimy, to i fireballa możemy pierdyknąć.

Craft the World - gniazdo robali

„…a gdybym był młotkowym…”

Każdy krasnolud pod naszymi rządami jest inny i może się specjalizować w trzech różnych profesjach. Wybór jest całkiem spory: młynarstwo, górnictwo, wojaczka, łucznictwo, magia, rybołówstwo, drwalstwo, gotowanie i wiele innych. Każdą umiejętność można rozwijać poprzez zbieranie ksiąg umiejętności, lub po prostu wykonując daną czynność. Ponadto krasnoludy możemy wyposażać w odpowiednie narzędzia, bronie, zbroje i inne fatałaszki, które łaskawie zezwolimy im wykraftować. Warto tutaj wspomnieć, iż z czasem robią się głodni i zmęczeni, dlatego suto zastawiony stół i wygodne wyrko to podstawa.

Craft the World - ekwipunek

Dobry crafting nie jest zły

No właśnie. Padło magiczne słowo crafting. Bo kraftujemy tutaj dosłownie wszystko – od najprostszych narzędzi poprzez odzienie, meble i jedzenie, po materiały budowlane. Na początku rozgrywki wybieramy model rozwoju, który nas usatysfakcjonuje. Dostępny jest model sandboxowy i klasyczne drzewko technologiczne. Ten pierwszy wyróżnia się losowością i brakiem jakiejkolwiek chronologii wytwarzania – na początku może nam wpaść w łapki technologia z wyższych leveli, co znacznie przyśpiesza rozgrywkę. Drugi z kolei wymaga mozolnego udoskonalenia wszystkiego po kolei, co nie zawsze jest do końca logiczne i potrafi trwać wieki. Co kto lubi. Szkoda, że zabrakło opcji wynalezienia krasnoludzkich kobitek, co by weselej było…ale chwila, a może tam są kobitki?… cholera! Nie przyjrzałam się!
Ekhm… wróćmy do naszych krasnoludów. Jak już wspomniałam musimy im zapewnić jadło i coraz lepsze warunki bytowe, co by nam nie zaczęli marudzić. Jakieś fancy łóżeczko, fikuśne okna, draperie tu i tam, to tylko ułamek tego jak można upstrzyć twierdzę. Powinniśmy dbać o komfort naszych poddanych, bo przecież nie będą mieszkać jak jakieś dziady z Cebulandii. Jego wyznacznikiem jest totem, który wytycza granice naszego siedliska i wskazuje poziom zadowolenia z warunków bytowych. Odstrasza on również duchy, które chcą nam podwędzić trochę surowców.

Craft the World - totem

Podróż do wnętrza Ziemi

Jeśli chodzi o możliwość eksploracji, to świat w Craft the World jest całkiem spory. Zarówno na powierzchni jak i pod nią jest co zwiedzać. Plansze różnią się od siebie ukształtowaniem, temperaturą, wielkością oraz roślinnością. W kampanii oraz grze dowolnej mamy ich trzy rodzaje: z bujną roślinnością, pustynię oraz zimową krainę. Skromną ilość map rekompensuje możliwość zagrania w grę dowolną oraz opcja ustawienia częstotliwości z jaką występują zjawiska atmosferyczne (różne na każdym ze światów), które potrafią nieźle namieszać. Zdawać by się mogło, że kampania składająca się z trzech plansz to trochę mało. Nic bardziej mylnego. Każdy etap wymaga, jeśli nie kilku, to kilkunastu a nawet kilkudziesięciu godzin gry. Bo zanim zbudujemy i udoskonalimy twierdzę mija naprawdę wiele czasu, a rozgrywka potrafi zassać na ładnych paręnaście godzin zaraz przy pierwszym odpaleniu. Ponadto Craft the World ma kilka poziomów trudności – od bardzo łatwego do koszmaru oraz trzy wielkości map – małą, dużą i wielką.
Oprócz fal umarlaków, ochoczo atakujących naszą wychuchaną twierdzę, na mapie znajdują się również siedliska innych stworzeń, na przykład goblinów, pająków, czerwi czy innego dziadostwa. Jeżeli nie będziemy „czyścić” tych siedlisk, to z czasem pokraki namnożą się jak króliki i będzie kłopot. Różnorodność stworzeń obrazuje zaimplementowany Bestiariusz, który jest uzupełniany w trakcie rozgrywki.

Bestiariusz

Bo najważniejsze jest DOBRE kliknięcie

Ale żeby nie było tak pięknie, to gra ma parę niedoróbek. W moim odczuciu samouczek jest potraktowany trochę po macoszemu i pomija niektóre aspekty rozgrywki. Trzeba samemu kombinować, jak na przykład pozyskać wodę (trzeba najpierw wymyślić wiadro, a potem DOBRZE kliknąć na jeziorko), to samo z produkcją piwa. Najpierw musimy pozyskać ziarenka, potem zasadzić, zerwać, przedestylować i uwarzyć. Niby proste, ale ja miałam z początku problem z tym cholerstwem (trzeba odpowiednio kliknąć, w odpowiednie miejsce). Nie wszystko jest właściwie wytłumaczone, ale szybko dochodzimy do wniosku, że zbytnie kombinowanie nie przynosi rezultatów, a rozwiązania najprostsze zawsze są najlepsze. To co również może wkurzać, to inteligencja naszych poddanych. Potrafią zgubić drogę do bazy i się gdzieś włóczyć; jak chcemy zabić żuka to wszyscy rzucają zebrane surowce na ziemię i biegną na hurra (a potem zbieraj to człowieku od nowa); czasami się zdarzy, że krasnolud ubije zwierzynę ale nie zabiera mięsa (sic!). Takie głupie błędy się zdarzają, ale cieszy fakt, że twórcy cały czas dodają nowe aktualizacje usprawniające rozgrywkę.

Craft the World - piramida

Podsumowanie

Craft the World, pomimo paru drobnych niedoróbek, jest produkcją godną uwagi. Może trochę szkoda, że kampania składa się tylko z trzech map, a sama gra jest trochę powtarzalna (każdą misję zaczynamy od zera), to jednak potrafi wciągnąć na kilkadziesiąt godzin oraz sprawia, że odczuwamy ciągły głód konstruowania fikuśnych twierdz. I właśnie o to chodzi! Polecam każdemu, kto marzy o własnej krasnoludzkiej twierdzy… no i własnej warzelni piwa, rzecz jasna.

ZALETY:
5
WADY: