Daj Pan Grę!

Arrrr! Po świętach wracamy (zaczynamy na dobre?) z pisaniem dłuższych autorskich tekstów. Na początek wytykająco, pouczająco i uświadamiająco o współczesnych problemach twórców gier, redakcji i ogólnie niezależnej części branży elektronicznej rozrywki.

scumbag-groupies

Żyjemy w świecie, w którym istnieje mocny nacisk społeczny na przestrzeganie prawa – prawa do życia, prawa do swobody wypowiedzi i najbardziej istotnego w XXI wieku prawa do własności. Kradzież jest czynem zasługującym na potępienie i karę, jednak bywają okoliczności łagodzące ten wystepek. Romantyczne opowieści o zabieraniu obrzydliwie bogatym i rozdawaniu biednym, czy bardziej przyziemne historie o zagłodzonych dzieciach, kradnących chleb by przeżyć kolejny dzień, to tylko najbardziej tendencyjne przykłady. Sprawa sieci peer-to-peer z torrentami na czele to już bardziej złożona dyskusja, gdzie nic nie jest oczywiste, a tak bardzo wyzyskiwani artyści i twórcy często stają po stronie „piratów”, rozumiejąc ducha czasu i potrzebę zmiany aktualnego modelu biznesowego. Przytoczone powyżej przykłady to jednak wciąż forma kradzieży, czynu społecznie nieakceptowalnego i uregulowanego prawem państwowym oraz międzynarodowym. Każdy dopuszczający się tego precederu jest świadom konsekwencji i zazwyczaj robi co może, by zakryć swe ślady. Co jednak, gdy kradzież w świetle prawa jest legalna? Albo precyzyjniej: co robić, gdy żadne prawo nie ukróca procederu kradzieży, a poszkodowanych i ich straty finansowe coraz trudniej zliczyć? Smutna odpowiedź brzmi: pogódź się ze stratami…

Death Skid Marks 1

Ten przydługawy wstęp prowadzi nas do problemu wyłudzania kluczy recenzenckich od deweloperów gier. Sprawa nie jest nowa, w Polsce najgłośniej zrobiło się o tym po opublikowaniu tego tekstu na Gamasutrze, gdzie wpis z bloga Leszka Lisowskiego (właściciel Wastelands Interactive) wywołał burzę i nagonkę na YouTuberów. Dlaczego do tego wracam? Sprawa ucichła, a niestety problem wciąż istnieje. Jako osoba odpowiedzialna w redakcji 1ndieWorld za kontakty z deweloperami, często słyszę i widzę efekty poczynań tych cwaniaczków. Jednym z takich przykładów chciałbym się z wami teraz podzielić.

Zainteresowany tytułem Death Skid Marks, napisałem do dewelopera czyli Studio Whisky Tango, czy byliby uprzejmi przekazać redakcji klucz do recenzji. Odpowiedź otrzymałem po około dobie, jednak zaskoczyła mnie jej treść, bowiem oprócz standardowego podziękowania za zainteresowanie i kodem do owej recenzji (ta wkrótce!), znalazł się tam paragraf poświęcony wyłudzaniu kluczy. Co ciekawe, skupiony był on nie na potencjalnych jednorazowych stratach finansowych, a na czasie które dwuosobowe studio musi poświęcić, by przefiltrować oszustów od prawdziwych redakcji. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego indyk, na którego czekaliście z utęsknieniem, jest ciągle przesuwany? To może być jeden z powodów. Deweloper, zamiast skupić się na pracy, poświęca czas na wyłapywanie wyłudzaczy, a studio nie może pokpić sprawy, bowiem zależy im na promocji związanej z obecnością na portalach i w prasie. Tym samym dochodzimy do niezwykle szkodliwej sytuacji, gdzie twórcy irytują się, że nie mogą kontynuować prac i liczą potencjalne straty finansowe, a fani złoszczą się na nich o kolejne obsuwy i brak słowności.

Death Skid Marks 2

Ten problem lubię sobie tłumaczyć ludzką obojętnością i czystym hedonizmem – liczy się tylko tu i teraz. Łatwo zdobyta przyjemność zwiększa chęć sięgnięcia po następną, a odpowiedzialność przy tym precederze jest znikoma, bo przecież klucz został przekazany dobrowolnie. Wyobraźnia ludzka, choć ponoć nieograniczona, rzadko wypuszcza się w rejony dla nas niewygodne, czyli analizę własnych zachowań i podjętych przez nas decyzji. Brak edukacji, albo nawet prostego zwrócenia uwagi staje się olbrzymim problemem dla całego rynku gier niezależnych. Stąd ten tekst. O takich problemach trzeba mówić często i głośno, podając fizyczne przykłady skutków, jakie ze sobą niesie taka forma kradzieży.

Niestety, powyższa teoria to wersja optymistyczna. Na pewno nie brakuje ludzi, którzy pozyskują w ten sposób kody, a następnie z premedytacją sprzedają je za pośrednictwem serwisów aukcyjnych bądź marketów, na których każdy może wystawić swój produkt. Nie da się z tym walczyć. Firm puszczających w obrót kluczy nie obchodzi ich pochodzenie. Wydawcy nie obniżą cen, a przecież dla przeciętnego Kowalskiego to właśnie ona gra główną rolę.

Mógłbym w tym miejscu postulować o rozsądek i zaprzestanie takich działań, wolę jednak życzyć więcej wytrwałości i sukcesów okradanym twórcom, gdyż idiotyzmu nie da się wyplenić.

Death Skid Marks 3

[obrazy pochodzą z Press Kita udostępnionego przez developera]

Autor: Rafał Basaj

Newsman, felietonista i recenzent w jednej osobie, na domiar złego jeszcze do tego radiowiec. Fan grafiki 2D i cel-shadingu. Fanboy Legend of Zelda i konsoli Nintendo DS. Zawsze chętny na sparringi w bijatyki i rozmowy o scenie e-sportowej. W 1ndie World od wakacji 2013.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3