Diablo dobry hack’n’slash – recenzja Grim Dawn

Od wielu lat rynek gier hack’n’slash przepełniony jest cukierkowymi klimatami, i nawet jeśli niektóre produkcje były genialne pod względem grywalności (np, seria Torchlight), to jednak kreskówkowa grafika w tym gatunku to coś, co budzi we mnie odruch wymiotny. Po latach posuchy (wiem, wiem, jest jeszcze Path of Exile, ale nie grywam w darmówki) wreszcie pojawia się godny następca Diablo II – Grim Dawn. W tym mrocznym action/RPG wszędzie walające się zwłoki to norma, a z przeciwników tryskają flaki aż miło. Do tego mnóstwo wspaniałego ekwipunku, krafting, no i bardzo rozbudowany rozwój postaci. Nic, tylko siepać monstra w słusznej sprawie (no i dla przyjemności też, he he)!

Grim Dawn 1

Crate Entertainment stojący za tym krwawym hack’n’slashem w oldskulowym stylu, to nie kto inny niż grupka zapaleńców z byłego Iron Lore Entertainment odpowiedzialnych za świetnego Titan Questa. Podobieństwo do tego tytułu widać już na pierwszy rzut oka, bo Grim Dawn śmiga na jego udoskonalonym silniku.

Ponury Świt osadzony został jednak w realiach mrocznego świata fantasy, gdzie dwie frakcje Aeterials i Ch’thonians prowadzą wojnę, w wyniku której ludzie znaleźli się na skraju wyginięcia. Główny bohater stanowi rzecz jasna remedium na to całe zło, robiąc po drodze wielką rozpierduchę, kopiąc poczwarze tyłki i niosąc pomoc (lub nie) napotkanym ocalałym. Tak z grubsza wygląda zadanie główne, ale jest mnóstwo questów pobocznych oraz skrawków historii w postaci notatek/pamiętników, które wyjaśniają, co sie wydarzyło w krainie Cairn i stanowią bardzo fajne urozmaicenie od ciągłego klikania (mała podpowiedź: warto niszczyć niezaznaczone szafki, bo mogą w nich być ukryte ciekawe notki). Oprócz tego, możemy sprzymierzyć się z jedną z kilku frakcji, a to daje nam dostęp do dodatkowych zadań oraz ekwipunku. Generalnie jest co robić – jestem w grze już ponad 60 godzin i trudno mi się od niej oderwać. Warto również podkreślić, że nie ma tu widocznego podziału na akty tak jak w pozostałych grach tego typu (twórcy w Early Access wydawali paczki z aktualizacjami w postaci aktów, ale nigdzie w grze ich nie uświadczymy). Do dyspozycji mamy jedynie mapę z lokacjami oraz dziennik z zapisem postępu wątków fabularnych.

Grim Dawn 3

Grim Quest

Wiadomo w hack’n’slash fabuła jest raczej dodatkiem, a to co najważniejsze to hordy potworów, itemizacja, awansowanie postaci, no i że gra potrafi zassać gracza na wiele godzin. Grim Dawn to wszystko posiada, a nawet jeszcze więcej. Zacznijmy od mechanizmu rozwoju bohatera, który jest praktycznie taki sam jak we wspomnianym Titan Quest. Mianowicie, po rozpoczęciu rozgrywki mamy do wyboru 6 klas – pierwszą wybieramy na 2. a drugą opcjonalnie na 10. poziomie. Oto one: Żołnierz (specjalista od broni jednoręcznej i tarcz), Szaman (biegły we władaniu piorunami, ale również w broni dwuręcznej), Okultysta (specjalizuje się w przyzywaniu sprzymierzeńców oraz klątwach), Nocne Ostrze (biegły w atakach z zaskoczenia oraz dwóch broniach), Burzyciel (specjalizuje się w broniach palnych, pułapkach, taki inżynier-mag), no i oczywiście Arkanista (specjalista od magii). Można łączyć klasy i naprawdę wychodzi czasem niezła mieszanka (w sumie mamy 21 oficjalnych podklas), np. Szaman plus Okultysta to Zaklinacz (Conjurer). Buildy są bardzo zróżnicowane, bo to zależy, komu jakie umiejętności podpasują. I tak Szamana można prowadzić na władającego piorunami zabijakę z dwuręcznym toporem, a można skupić też się na przyzywaniu sprzymierzeńców i wspierać ich z dystansu albo jeszcze co innego. Do wyboru do koloru. Możliwości jest od groma. Oprócz tego za każdy poziom otrzymujemy 3 punkty umiejętności plus jeden, który rozdzielamy na budowę ciała, przebiegłość i energię.

Grim Dawn Devotion

Oczywiście jest sporo innych statystyk określających naszą umiejętność ofensywy, defensywy, obrażeń i odporności różnego rodzaju. Dodatkowo mamy tutaj punkty kultu, które zdobywamy dzięki znajdowanym po drodze kapliczkom. Punkty te pozwalają na polepszenie swych atrybutów przez uzupełnianie konstelacji, np. konstelacja Lwa składająca się z trzech gwiazd daje nam premie do zdrowia i zadawanych obrażeń. Gwiazdozbiorów jest tu całe mnóstwo i stanowią one potężny dodatek do mocno już rozbudowanego rozwoju postaci. A jest co rozwijać, bo awansujemy często, a maksymalny poziom to 85. Zapowiedziany dodatek ma to zmienić, ponoć docelowo ma być 200 leveli.

Grim Dawn inventory

Oprócz punktów umiejętności i kultu nasze statystyki podbijają oczywiście znalezione przedmioty. Od pospolitych po legendarne i te wchodzące w skład zestawów. Jeśli chodzi o satysfakcję z częstotliwości wypadania skarbów z potworów, to jest bardzo wysoka, no i jakościowo też dają radę. Mało tego możemy u kowala kraftować bronie, zbroje, biżuterię, itp, na które znajdziemy przepisy w całym Cairn (tzw. blueprints). Ponadto po drodze zbieramy resztki pozostałe po niektórych potworach, którymi można ulepszać ekwipunek lub tworzyć z nich jeszcze coś innego. Jest tego naprawdę dużo, aż głowa boli od tych dobrodziejstw.

Stare, ale jare

Grafika w Grim Dawn jest na dobrym poziomie. Niektórzy będą narzekać, że nieco przestarzała, ale gra za to działa płynnie i ma bardzo krótki czas ładowania poszczególnych poziomów. Wodotrysków nie ma, ale twórcy zadbali o szczegóły i oryginalny design. Mkniemy przez tereny zdewastowanych wiosek pełnych umarlaków, ruin miejsc kultu, bagna, mijamy drzewa z wisielcami, ale oprócz tego zwykłe zielone tereny, pola, jaskinie, posępne laboratoria, no i podziemne lochy rzecz jasna. Jeśli chodzi o garderobę to mamy tu tonę kapeluszy, zbrojne mundury, medale, płaszcze, kaptury i inne fikuśne postapokaliptyczne wdzianka. Poza tym świetnie czuć klimat nieszczęścia jakie spadło na Cairn. Do tego nienarzucająca się muzyka, ale idealnie podkreślająca mroczny klimat. Czuć atmosferę grozy, krew rozbryzguje się tak jak trzeba, hack’n’slash jak się patrzy, a nie cukierkowe badziewie.

Grim Dawn Bridge

Crate Entertainment dodatkowo zadbało o detale usprawniające rozgrywkę uwzględniając wygodę graczy, np. możemy „zamrozić” kamerę (klasyczny widok izometryczny) lub odblokować ją i swobodnie zmieniać kąt widzenia. Najbardziej jednak podoba mi się opcja usuwania postaci. Musimy wpisać słowo DELETE (tak, z Caps Lockiem), więc przypadkowe jej usunięcie jest praktycznie niemożliwe. Mała rzecz, ale niezwykle potrzebna, bo po przypadkowym pozbyciu się bohatera, z którym spędziło się tyle czasu, pozostaje tylko lament i płacz.

Co do poziomów trudności, to nie ma tu nic nowego: Normal, Veteran oraz Elite i Ultimate do odblokowania. Do tego standardowo tryb Hardcore. Warto dodać, że gra skupia się przede wszystkim na kampanii dla jednego gracza, ale mamy tutaj również opcję multiplayer – choć żeby być hostem niestety niektórzy będą musieli grzebać w ustawieniach rutera, co nie jest zbyt komfortowe.

Grim Dawn robale

Ahh te robale…

Choć gra jest wyśmienita, to nie ustrzegła się przed kilkoma niedoróbkami. Zdarzają się błędy w animacji, np. walcząc z mantikorami po uderzeniu piorunem rozlatywały się na cztery czarne kawałki, żadnych płynów ustrojowych… nie wyglądało to za ciekawie. Druga rzecz to niezbyt jasny podział na akty, teoretycznie są, ale nigdzie ich namacalnie nie ma (jest akt czy nie ma? – oto jest pytanie). Do tego brak filmików, oprócz intra (w Titan Quest też było biednie pod tym względem). Przez ten „brak” nie czujemy, że historia idzie do przodu, i że dokonaliśmy czegoś znaczącego. Do tego voice-acting jest nierówny (czasami w ogóle go nie ma, są tylko napisy). Odgłosy potworów są ok., choć brakuje mi tutaj tych bardziej wyrazistych, które zapadały by w pamięć na dłużej (kto nie pamięta zombie z Diablo II czy choćby skrzeku satyrów z Titan Quest). Najbardziej irytujący jest jednak fakt, że wrogowie widzą nas przez ściany… nawet nie wiem jak to skomentować…

Grim Dawn 4

From Crate with Love

Twórcy mają jednak świetny kontakt z graczami i od momentu rozpoczęcia Early Access regularnie dodawali aktualizacje, naprawiali błędy i tak jest do dzisiaj. A co najważniejsze nie pozostają obojętni na prośby i uwagi. Dlatego mam nadzieję, że szybko naprawią wszystkie niedoróbki i w przyszłości Grim Dawn stanie się arcydziełem kompletnym, zwłaszcza że twórcy zapowiedzieli dodatek oraz możliwość dodawania modów. Warto również nadmienić, że gra jest wydana jedynie w języku angielskim, ale na forum dedykowanym produkcji można znaleźć tłumaczenie od polskich fanów. Do tego cena też wydaje się być w porządku, jeśli uwzględnimy niezliczone godziny rozgrywki. W sklepie Steam kosztuje 24.99 euro, chociaż we wstępnym dostępie można ją było nabyć nawet za połowę tej ceny.

Podsumowując, Grim Dawn to genialna gra, która łączy wszystko to co najlepsze w Titan Quest z mrocznym „diablo” klimatem. Mnie osobiście trochę brakuje oddzielenia konkretnych części podróży filmikami, aktami czy czymkolwiek… Widać, że ze względu na ograniczony budżet i moc przerobową, twórcy musieli skupić się na jakimś konkretnym aspekcie rozgrywki – wybrali grywalność, rozwój postaci oraz mechanikę, i moim zdaniem postąpili słusznie, bo gra pod tym względem jest wyśmienita. Do tego satysfakcja ze skarbów, no i mnóstwo pokrak do ubicia. Grim Dawn to dowód na to, że oldskulowe hack’n’slash jeszcze nie umarło.