Dziki zachód i zombie, czyli test wczesnej wersji gry Hard West

Klimat Dzikiego Zachodu w grach komputerowych wykorzystywany był dość często, lecz wydaje mi się, że na rynku nadal mamy niedosyt tego typu produkcji. Dlatego nasze rodzime studio CreativeForge Games postanowiło wypełnić tę lukę. To nie przypadek, że właśnie Polacy zabrali się za tworzenie gry w tego typu klimatach – w końcu w skład zespołu tworzącego wchodzą ludzie odpowiedzialni za Call of Juarez!

Nie ma się co oszukiwać, na Hard Westa czekałem już od dłuższego czasu. Dlatego kiedy w moje ręce wpadł klucz do bety recenzenckiej, ucieszyłem się jak małe dziecko na widok lizaka! Do drugiej części X-COMa jeszcze sporo czasu, więc przydałoby się pograć w coś o podobnej mechanice, żeby potrenować. Do tego oryginalna stylistyka i osobliwa wizja świata (połączenie realiów Dzikiego Zachodu z elementami fantastyki) wręcz idealnie pasują się do tego typu produkcji. Od razu jednak zaznaczam, że z ostateczną oceną wstrzymam się do czasu ogrania pełnej wersji, ponieważ ta, którą otrzymałem była obarczona błędami oraz mocno poobcinana fabularnie.

HardWest (5)

Tak jak wspomniałem, Hard West jest obecnie w fazie testów i dopracowywania, dlatego recenzenci mogli zobaczyć jedynie trzy z ośmiu obszernych misji. Po ich przejściu odczuwam spory niedosyt, ale w tym przypadku to bardzo dobry znak! Mam nadzieję, że fabuła dalszych rozdziałów będzie jeszcze lepsza i jeszcze bardziej wciągająca. Póki co, mogę opowiedzieć Wam nieco o pierwszej z misji, wprowadzającej nas w klimat i świat gry. Otóż zanim rozpoczynamy naszą przygodę, musimy obejrzeć całkiem nieźle wyglądający, animowany wstęp, podczas którego poznajemy historię naszej rodziny. Jeśli chcecie go obejrzeć, to poniżej znajdziecie całość. Jeśli jednak nie chcecie psuć sobie zabawy z odkrywania fabuły samodzielnie, po prostu zjedźcie troszkę niżej.

 

Hard West jest typowym przedstawicielem strategii turowej, do której zalicza się również wspomniany X-COM. Starcia wyglądają niemal identycznie, różniąc się jedynie arsenałem i umiejętnościami bohaterów. W trakcie tej krótkiej przygody miałem okazję poznać jednak całkiem obszerny kawałek customizacji bohaterów, bowiem to od nas zależy, czym będzie wyróżniała się dana postać na polu walki. Chodzi mi tu o system kart, służących do włączania poszczególnych umiejętności podczas przygotowania do potyczki. Każda jednostka ma kilka miejsc na dane karty, oraz dwa miejsca na broń. Zarówno skille jak i arsenał możemy dokupywać, odblokowywać, a następnie dopasowywać do naszego stylu gry. Oznacza to, że podczas jednej walki dany bohater może być krótkodystansowcem, a podczas następnej możemy zmienić mu rewolwer na karabin i np. zdolność leczenia na stożek strzału. Tylko od nas zależy jak rozegramy dany poziom!

HardWest (7)

Zaintrygował mnie również system interaktywnych zasłon, którego wykorzystanie czasami okazuje się niezbędne do przeżycia. Otóż sterowana przez nas postać potrafi czasem przewrócić stolik, by schronić się za nim, lub otworzyć jakieś drzwi by stanąć w ich cieniu. Wszystko to ma znaczenie przy obronie, bowiem tak jak w X-COMie rodzaj zasłony wpływa na prawdopodobieństwo poniesienia obrażeń – im lepsza i większa, tym mniejsze prawdopodobieństwo oberwania. Oprócz tego, na możliwość otrzymania kulki wpływają też punkty szczęścia, które tracimy gdy przeciwnik chybi podczas strzału w naszym kierunku, a zyskujemy je gdy inkasujemy drobne obrażenia. Taki zabieg zgrabnie kompensuje nam błędy, przez co gra wydaje się być dobrze zbalansowaną.

HardWest (2)

Graficznie Hard West również wygląda całkiem nieźle – stylistyka nieco komiksowa z wyraźnie rysowanymi konturami. Właściwie przy grafice nie ma się czego doczepić, wszystko wygląda tak jak wyglądać powinno. Co do oprawy dźwiękowej, to tu mógłbym nieco ponarzekać, ponieważ soundtrack jest dość monotonny i ubogi. Podczas walki usłyszycie praktycznie trzy lub cztery utwory. Oczywiście te melodie powtarzają się na każdej planszy, co na dłuższą metę jest dość denerwujące.

HardWest (6)

Czepiania ciąg dalszy, czyli jak drobne bugi i crashe mogą zepsuć odbiór całości… Otóż jak na wersję beta przystało, rozgrywka była momentami udręką. Co jakiś czas zdarzała się randomowa zwiecha, podczas ładowania poziomu napotykaliśmy na czarny ekran, zmiana języka na polski powodowała dziwne błędy tłumaczenia… Zwykle producenci starają się, by redaktor otrzymując wersję beta pomyślał o ich produkcie jak najlepiej – nawet jeśli dają mu jedynie malutki skrawek całości. Przy Hard West lekko się rozczarowałem, ponieważ otrzymaliśmy jedynie 3 rozdziały i to obarczone błędami. Mam nadzieję, że twórcy przyłożą się jak najmocniej, by doszlifować tę perełkę.

Podsumowując, polska produkcja po ukończeniu może dorównać X-COMowi, kto wie czy nawet nie przerośnie go swymi możliwościami? Jednak jak na razie powinniśmy wykazać się cierpliwością i podchodzić do tego tytułu z dystansem, ponieważ na dzień dzisiejszy ciężko stwierdzić co dalej będzie się działo z Hard Westem. Czy CreativeForge Games przekuje jeszcze nie do końca dopracowaną grę w arcydzieło? Miejmy nadzieję, że tak!