Foul Play – recenzja

Foul Play jest typowym przedstawicielem gier z gatunku side-scrolling beat ’em up. Klasycznie, sterujemy bohaterem, który wykonując różne ciosy i combosy przebija się przez kolejne zastępy wrogów. Stopniowe podnoszenie poziomu trudności, coraz mocniejsi przeciwnicy, jeszcze więcej mord do obicia w kolejnych etapach – to wszystko już było. Zajmijmy się więc tym, co wyróżnia produkcję studia Mediatonic na tle innych gier tego typu.


Po pierwsze i przede wszystkim jest to klimat. W grze bowiem sterujemy baronem Dashforth’em, który pragnie opowiedzieć nam wiele ciekawych historii, z jego jakże burzliwego i ekscytującego życia. Lecz jak najlepiej zobrazować to wszystko co się wydarzyło, gdy żyje się na początku XIX wieku? Oczywiście wystawić sztukę teatralną. Tego samego zdania jest Dashforth, który bez żadnych przekłamań przedstawia nam swoje liczne przygody.

Jednak zanim opiszę wojaże naszego głównego bohatera, chciałbym skupić się na oprawie audiowizualnej. Jak już wcześniej wspomniałem, wydarzenia przedstawione są w formie sztuki teatralnej. Wszystkie sceny z życia barona są kolejnymi aktami, a cała akcja dzieje się bezpośrednio na deskach teatru. Produkcja stara się jak najwierniej oddać klimat tego miejsca. Wszyscy przeciwnicy to tak naprawdę aktorzy poprzebierani w różnorodne kostiumy, a zamiast prawdziwych obiektów, pojawiają się teatralne rekwizyty. Publiczność, która z entuzjazmem reaguje na kolejne wykręcane combosy, również odgrywa tutaj znaczącą rolę, ale o tym trochę później. Jest również, operator światła, który reflektorem rozświetla najważniejsze miejsca na scenie. Graficznie Foul Play stoi na wysokim poziomie, wszystkie obiekty w grze zostały przedstawione z dbałością o szczegóły, a animacje wyglądają płynnie i naturalnie. Warstwa audio również spełnia dobrze swoją rolę i tak jak w teatrze, sprawia, że ważniejsze sceny (np. walki z bossami) stają się bardziej podniosłe.

foulplay1

Warto wspomnieć, że baron z zawodu był nie tylko poszukiwaczem przygód ale i łowcą demonów. Dlatego przechodząc przez kolejne etapy (tu akty) sztuki, możemy spotkać mniej lub bardziej prawdziwe postacie. Podczas naszego przedstawienia przyjdzie nam zwiedzić takie lokacje, jak chociażby zamek wypełniony po brzegi wampirami, Atlantydę, czy, z tych bardziej realnych, angielski pub. Każda miejscówka posiada własny arsenał przeciwników, a poszczególne rodzaje wrogów starają się wyróżniać unikatowym stylem ataku. W grze występuje ponad 50 typów przeciwników, od podstawowych jednostek takich jak żołnierze, bandyci, wilkołaki, czy… ośmiornice, aż po latające bestie ziejące ogniem i ciskające w nas laserami.

22 dostępne etapy są bardzo urozmaicone, lecz wystarczają zaledwie na kilka godzin zabawy. Przedłużeniem czasu rozgrywki może być wspólne przechodzenie poziomów z drugim graczem, za pomocą dołączenia drugiego kontrolera, bądź przez Internet. Całą kampanię da się przejść w dwie osoby, a gra po dołączeniu drugiego gracza prawidłowo podnosi poziom trudności. Jednak starcia w Foul Play nie są zbytnio wymagające. Pomimo tego, że do naszej dyspozycji oddano szereg różnych ciosów (dwa podstawowe uderzenia, unik, silniejsze wersje podstawowych ciosów, atak z powietrza itp.) wystarczy chwila gry, aby zrozumieć, że mashowanie podstawowego ataku jest również dobrym sposobem na przejście większości etapów. Wiem, że dla większości hardcorowych graczy, ten fakt może już na samym początku skreślić grę, lecz dla laików tematu takich jak ja (z tego gatunku grałem tylko w Little Fighter 2) gra może okazać się miłą niespodzianką. Przede wszystkim, na korzyść dla amatorów działa to, że nie muszą uczyć się całej tabelki combosów na pamięć, aby czerpać z produkcji masę dobrej zabawy.

foulplay2

Kolejnym argumentem, aby dać szansę Foul Play jest to, co dzieje się na samej scenie. Może i fabuła nie jest zbytnio rozbudowana, przechodzimy od bossa do bossa i odnajdujemy kolejne przedmioty, które mają nam pomóc odszukać pewną osobę; ale humor jakim okraszona jest produkcja, po prostu wylewa się z każdej sceny. Zaczynając od samego bohatera, wygląda, jakby urodził się w monoklu i z wąsem, a cylinder dostał zamiast pieluchy po narodzinach. Jego wypowiedzi oraz zachowania dają nam pełen obraz gentlemana z angielskiego dobrego domu. Ponadto na scenie również nie możemy narzekać na brak humorystycznych akcentów. A to pan od rekwizytów utnie sobie drzemkę za jednym z nich, a to przyjdzie i poprawi kostium któregoś aktora. Również zachowanie samych „przeciwników” daje wiele powodów do uśmiechu. Gdy ich pokonamy, grzecznie leżą i czekają na dogodny moment, aby gdy tylko światło reflektora powędruje w inną stronę, podnieść głowę, sprawdzić czy nikt nie patrzy i czym prędzej czmychnąć za kulisy. Samo przedstawienie postaci również jest zabawne, wystarczy podać przykład ośmiornicy, która zamiast paszczy ma wystającą, wąsatą twarz aktora.

Ciekawym mechanizmem rozgrywki jest działanie publiczności. W grze nie znajdziemy klasycznych serduszek lub punktów życia, które tracimy po otrzymaniu ciosu. Za to wyznacznikiem naszego „być albo nie być”, tak jak w prawdziwym teatrze, jest publiczność. Nastroje publiczności mierzy specjalny mood-o-meter (nastrojometr?), który po wykręcaniu kolejnych combosów podnosi ogólny poziom zadowolenia, a po dostawaniu cięgów od przeciwników, obniża, finalnie mogąc doprowadzić do dezaprobaty publiczności i zakończenia przedstawienia. Warto wspomnieć również o systemie levelowania postaci. Nie jest on rozbudowany, jednak występuje i z każdym dodatkowym poziomem odblokowuje nowe ciosy dla naszego bohatera.

foulplay3

Jaką ocenę finalnie mógłbym wystawić temu przedstawieniu? Ja przy dziele studia Mediatonic bawiłem się bardzo dobrze. Jest to niewymagająca wprawy produkcja, nastawiona przede wszystkim na dawanie jak największej dawki frajdy. W moim przekonaniu, Foul Play jest idealną grą na wszelkiego rodzaju imprezy, ze względu na niski poziom trudności i świetną grę w trybie kooperacji. Do spróbowania swoich sił w tej grze zachęcam również wszystkich, którzy do tej pory nie mieli styczności z gatunkiem side-scrolling beat ‘em up, ponieważ niski próg wejścia i niezbyt skomplikowana mechanika na pewno was nie odrzuci, a może zachęcić do dalszego zagłębiania się w produkcje tego typu. Dla graczy, którzy zjedli klawiatury bądź pady na tym gatunku, gra może wydawać się nieatrakcyjna, a dodatkowym minusem może być to, że można ją ukończyć w zaledwie kilka godzin.

Arek Bęben

ZALETY:
5
WADY: