Survival w olschoolowym stylu czyli Gods Will be Watching

Gods Will be Watching z całą pewnością nazwać można prawdziwą perełką pikselartu, której trzon powstał na jednym z Ludum Dare. Twórcy z Deconstructeam reklamują ją jako „grę o trudnych decyzjach i moralnych dylematach, podejmowanych w celu przetrwania”. Jednakże to nie popularna ostatnimi czasy wśród twórców Indie, pikselowa stylistyka, czy owe „trudne moralnie” decyzje w odległej galaktyce są tu najbardziej kluczowym elementem tej gry, a … prawdziwie oldschoolowy poziom trudności.

GWBW

Stare, dobre… czasy?

Pamiętacie jeszcze te czasy (a jeśli nie, to na pewno słyszeliście legendy), kiedy to ogromnym wyzwaniem było przejście jakiejkolwiek powstałej gry, nie istniały jeszcze superbezpieczne „save’y” (więc karą za błąd było powtarzanie całego poziomu), a wybraniec, któremu się poszczęściło i dotrwał do końca, urastał do rangi bohatera nerdowego świata?
Jeśli cokolwiek z tego, co wyżej napisałam wydaje się Wam znajome, to możecie być pewni, że Gods Will be Watching jest swego rodzaju ukłonem w stronę wspomnianego oldschoolu. Mamy tu więc całkiem ładną oprawę graficzną, która powinna spodobać się fanom pikselowych kwadracików oraz nieziemski poziom trudności, zapewniający rozrywkę w postaci ciągłego powtarzania danego rozdziału niezliczoną ilość razy.
Sama gra posiada co prawda dwa tryby: łatwy i oryginalny. Jednak sami twórcy zachęcają do zagrania na poziomie „oryginalnym” – z myślą o nim właśnie została stworzona ta gra. Uprzedzają oczywiście, że będzie to wyzwanie, jednak to tu najpierw powinniśmy spróbować swoich sił jako gracze. Dla odmiany tryb łatwy podpisany jest: „Będziesz przegrywał, ale trochę mniej. Jeśli nas nienawidzisz, prawdopodobnie po zagraniu na poziomie oryginalnym, wybierz ten”. Cóż. Skoro tak postawili sprawę…

O fabule słów kilka…

Fabuła kręci się wokół poczynań sierżanta Burdena, który został wysłany wraz z grupą naukowców, by zdobyć informacje na temat tajemniczego wirusa „Medusea”, paraliżującego swe ofiary. W trakcie rozgrywki graczowi wcielającemu się w jego rolę przyjdzie podjąć wiele decyzji i przezwyciężyć stawiane przed nim wyzwania.
Historia jest zdecydowanie mocną stroną tej gry – nie wszystko jest tu bowiem „podane na tacy”. To my powoli zbieramy do kupy wskazówki podawane nam w trakcie rozmów bohaterów, które złożyć musimy w logiczną opowieść. Gra podzielona jest na rozdziały, z czego każdy z nich to pewna zamknięta całość. Jeśli uda nam się przebrnąć przez dany etap, dostajemy krótkie podsumowanie dotyczące tego, jak się spisaliśmy, oraz jak poszło innym.
Warto tu podkreślić fakt, że tytuł ten faktycznie jest w dużym stopniu nieliniowy – naszym głównym zadaniem jest po prostu przejść dany epizod, ale to już od gracza zależy, jaką ścieżkę wybierze. Gra nie wartościuje tu naszych decyzji, nie mówi, czy to, co zrobiliśmy jest dobre czy złe. Liczy się tylko przetrwanie. A wachlarz naszych możliwości jest tu naprawdę spory.
Przykładowo, w pierwszym rozdziale naszym zadaniem jest opanowanie sytuacji, w jakiej znalazł się główny bohater i zapewnienie odpowiedniej ilości czasu jego kompanowi na pobranie danych dotyczących wirusa. Jednocześnie, w ich kierunku zmierza oddział międzygalaktycznych sił specjalnych, który chce ich obezwładnić. Dodatkowo nasz bohater dysponuje czterema zakładnikami, którzy są jedynym ubezpieczeniem jego ludzi w razie ostrzału wrogich sił. I tu zaczyna się zabawa, ponieważ prawie każda akcja wykonana przez nas pociąga za sobą konsekwencje. Możemy próbować negocjować z antyterrorystami, możemy też do nich strzelać. Otworzenie ognia w ich kierunku kupi nam potrzebny czas, lecz wystraszy naszych zakładników. Tu z kolei również musimy utrzymać balans, jeśli bowiem za bardzo ich wystraszymy, zaczną w panice uciekać, jeśli natomiast za bardzo im odpuścimy, zbuntują się. Możemy ich również postrzelić, zabić lub dokonać wymiany z antyterrorystami. Wszystko zależy od nas i tego, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla wygranej.

zakładnicy GWBW

Zagadki z przekazem moralnym w tle

Sami twórcy określają swoją grę jako „serię dramatycznych zagadek”, więc zwykle potrzeba przynajmniej kilku razy, by nauczyć się mechaniki w każdym z rozdziałów i konsekwencji danych akcji. Ponadto, gra ma budowę turową – wspomniane wcześniej akcje dzielą się na te, które są „darmowe” oraz te, które pożerają nasze surowce lub czas. Ważna jest więc dobra strategia. To jednak nie wszystko. O wygranej bowiem często decyduje zwykłe „szczęście” lub jego niedobór. Przykładowo: jest w grze moment, kiedy ktoś celuje w naszego bohatera, „grając” z nim w rosyjską ruletkę podczas przesłuchania. Jeśli naciśnie spust i broń wypali, stracimy kilkanaście minut rozgrywki, nawet, jeśli szło nam całkiem nieźle.
ruletka GWBW
Niestety, element losowy w połączeniu ze sporym wyzwaniem, jakie stanowi przejście poszczególnych rozdziałów, sprawiają że za n-tym razem podchodząc do tego samego epizodu, nawet najwytrwalszy i najcierpliwszy gracz nabiera dystansu do bohaterów, gdyż skupiony jest przede wszystkim na dotrwaniu do końca i pójściu dalej. Cierpi na tym pierwotny zamysł twórców, którzy chcieli zmotywować gracza do głębszych przemyśleń na temat tego, co jesteśmy w stanie poświęcić, by przetrwać.
Dobrą wiadomością jest tu za to brak miliona przycisków do zapamiętania w trakcie rozgrywki – Gods Will be Watching łączy w sobie bowiem sterowanie znane nam z gier typu point & click z elementami stricte survivalowymi.
Ostatnim elementem, dopełniającym całość jest przyjemna muzyka, doskonale wpasowująca się w klimat sci-fi.

Gwoli więc podsumowania:

Gods Will be Watching jest grą dobrą, choć piekielnie trudną. Nie da się jednak przejść obok niej obojętnie. Oprawa wizualna, choć pikselowa, jest starannie wykonana i przyjemna w odbiorze, a nieliniowość gry daje sporą dowolność w prowadzeniu rozgrywki. Odstraszać może jednak poziom trudności oraz brak możliwości zapisu gry w dowolnym momencie. Pomimo tego, fani starych gier, w szczególności tych przygodowych, oraz wielbiciele wszelkich growych wyzwań, survivali i ciężkich moralnie decyzji powinni być zadowoleni.

Tak, moi drodzy. Trzeba tu przyznać z całą stanowczością, że Gods Will be Watching to gra, która „czerpie” niesamowitą przyjemność z nieustannego zabijania nas.
I pewnie właśnie z tego powodu tak bardzo ją kochamy (lub nienawidzimy).

Gods Will be Watching dostępna jest na platformie Steam. Została wydana na PC oraz urządzenia mobilne. Dostępne jest także darmowe demo gry, które znajdziecie pod tym adresem: http://www.deconstructeam.com/en/gods-will-be-watching/.

Dominika Stala

ZALETY:
5
WADY: