Gorąca recenzja gry SUPERHOT

Pokręcona zabawa z czasem i historia ryjąca mózg, to coś co uwielbiam w grach. Niestety na rynku nie znajdziemy wielu produkcji podejmujących temat wykorzystywania czasoprzestrzeni przez użytkownika. Dlatego też polskie studio Blue Brick postanowiło stworzyć, początkowo bardzo niepozorną grę SUPERHOT, na której premierę czekaliśmy prawie dwa lata. Czy warto było czekać? Sprawdźcie poniżej!

Jak już powiedziałem, początkowo gra była bardzo krótka i mało rozwinięta, ponieważ stanowiła ona owoc pracy teamu, na jednym z game jamów. Jednak pomysł i to krótkie demo tak spodobało się graczom na całym świecie, że twórcy postanowili rozbudować swą produkcję i stworzyć pełnoprawny, kompletny tytuł. Na początku powiem, że SUPERHOT budzi w graczach bardzo mieszane odczucia. Jedni twierdzą, że minimalizm graficzny jest wynikiem zaniedbania, a nie celowym zabiegiem wzbogacającym rozgrywkę. Oprócz tego, słyszałem pewne opinie dotyczące fabuły, która rzekomo miała być nudna i szczątkowa. Ale jak mówi polskie przysłowie: „Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził”!

SUPERHOT (5)

Od razu odniosę się do historii przedstawionej w SUPERHOT, ponieważ o niej mogę powiedzieć Wam jak najmniej, żeby nie popsuć zabawy. Wcielamy się w postać gracza, któremu kolega polecił pewną grę – SUPERHOT. Oczywiście produkcja przypada nam do gustu i gramy w nią ile się da. Jednak później, niewinne strzelanie i zabijanie kolejnych czerwonych manekinów, przerodzi się w coś dużo głębszego. Powiem tylko, że tytuł ten pozostawia po sobie wiele refleksji, dotyczących gier wideo, a przede wszystkim popularnej dziś technologii VR. Warto więc przejść SUPERHOT chociażby dla samej fabuły, która niestety obszerna nie jest, bowiem „kampanię” możemy przejść w około 2-3h.

SUPERHOT (4)

Jednak powiedzmy z czego tak właściwie zasłynął SUPERHOT na arenie międzynarodowej – kontrola czasu. Otóż tylko my decydujemy o tym kiedy czas będzie płynął, ponieważ zależy to tylko i wyłącznie od naszych ruchów. Kiedy nie poruszamy się – czas stoi, jeśli wykonamy choć najdrobniejszy krok, czas zacznie płynąć. Dzięki temu nareszcie możemy poczuć się jak Neo w Matrixie! Unikanie kul nigdy nie wydawało się tak proste. Nie należy jednak zapominać o tym, że im więcej kul w powietrzu, tym trudniej nam się poruszyć i tym samym uniknąć śmierci. No ale na tym właśnie polega cała zabawa – unikaj kul, strzelaj i bij.

SUPERHOT (2)

Arsenał broni może i imponujący nie jest, bowiem gracz otrzymuje możliwość korzystania z pistoletu, karabinu, shotguna oraz różnorakiej broni białej, ale i tak całkiem nieźle można to wszystko wykorzystać. Kiedy np. zabraknie nam amunicji w pistolecie, możemy nim rzucić w przeciwnika dzierżącego karabin. W ten sposób na chwilę go ogłuszymy i przejmiemy jego oręż. Jak sami widzicie, całkiem łatwo możemy stworzyć śmiertelne kombo, wykorzystując kilka typów uzbrojenia. Twórcy pomyśleli również o systemie powtórek, dzięki którym najpiękniejsze kille możemy obrobić i wrzucić na specjalnie przygotowaną stronę – killstagram.comSUPERHOT (3)

Po ukończeniu zasadniczej części gry, w menu odblokowują się nowe tryby rozgrywki: challenge oraz endless. Szczerze mówiąc brakuje mi tutaj edytora poziomów, który zostałby idealnie wykorzystany przez graczy. Wyobraźcie sobie miliony poziomów dostępnych na Steam Workshop, które tylko czekają by je przejść! No ale wracając do omawianych trybów – challenge, jak sama nazwa mówi, są to wyzwania. Polegają one na przechodzeniu poziomów z określonymi utrudnieniami, np. używając jedynie katany lub jakiejś innej broni. Drugi tryb umożliwia nam grę bez ograniczeń czasowych, czyli jest to swoisty odpowiednik areny z Wiedźmina 2. Nacierają na nas kolejne fale przeciwników, a naszym zadaniem jest przetrwać jak najdłużej. Po osiągnięciu kilkunastu zabójstw, możemy odblokować nowe poziomy lub dodatkowe tryby (zawierające się w endless).

SUPERHOT (1)

Mówiąc o SUPERHOT nie sposób nie wspomnieć o menu gry i ukrytych w nim easter eggach. Ekran menu głównego wygląda jak okno menedżera plików wyjętego prosto z DOSu. Jak najbardziej podoba mi się taka stylistyka, która poniekąd podbiła moje serce. Do tego wszystkiego dorzućmy ukryte minigry: Timberman oraz tajemniczy plik shrl.exe. Niestety nie udało mi się zgadnąć hasła do tego drugiego, także jeśli Wam się uda, to proszę się pochwalić w komentarzu! Prócz easter eggów w SUPERHOT istnieją swoiste znajdźki, tym razem w postaci interaktywnych terminali. Prawie na każdym poziomie możemy takowy znaleźć. Jeśli lubicie się bawić w takie rzeczy, to proszę bardzo, kolejny element zachęcający do gry!

SUPERHOT (7)

Dobra, czas porozwodzić się nieco nad stroną audiowizualną produkcji. Mnie jak najbardziej przypadła do gustu, bo nie wyobrażam sobie inaczej tytułu o podobnej tematyce. Całość przypomina mi bardzo klimat lat 80., terminale, szybka akcja, futurystyczne strzelaniny. Oglądaliście Kung Fury? Jeśli tak, to wiecie o co mi chodzi, może nie ma tu tyle absurdu, ale klimat odczuwamy podobnie. Jeśli jednak nie widzieliście tego genialnego filmu, tu serdecznie zachęcam do nadrobienia zaległości. Wróćmy jednak do SUPERHOT, a dokładniej do udźwiękowienia. Nie robi ono jakiegoś szczególnego wrażenia, ot po prostu jest. Jednak nie mogę nie napisać tu o słynnym tekście, który słyszymy po ukończeniu każdego poziomu: „ SUPER. HOT. SUPER. HOT.” Przyznam, że całkiem fajnie obejrzeć sobie powtóreczkę killi przy akompaniamencie narratora mówiącego powyższe słowa!

SUPERHOT (6)

Podsumujmy to wszystko i oceńmy tę świetną polską produkcję, która jak najbardziej zasługuje na uwagę. Bez wahania mogę powiedzieć, że jest to najlepsza premiera miesiąca i spędzę z nią następne godziny, bawiąc się w pozostałych trybach gry i próbując rozwikłać zagadkę pliku shrl.exe. Produkcja przynosi wiele frajdy, a dodatki takie jak chociażby killstagram, genialnie uzupełniają nieco krótką kampanię. Jedynym minusem jaki mógłbym wytknąć, to cena – 22 euro na Steamie. Nie wiem czy kupiłbym SUPERHOTa od razu, czy raczej czekałbym na promocję, ale jedno jest pewne – tyle pieniążków za 2h fabuły i kilka dodatków to troszkę dużo. Jeśli jednak nie szkoda Wam tych 80 polskich złotych, to nic tylko brać i grać!