Hero Defence – The Haunted Island

Bardzo lubię gry typu tower defense, samej zdarzyło mi się takowe robić. Przemawiają do mnie przejrzystą mechaniką i wiągającą rozgrywką, jak również sporym polem do popisu w kontekście atakujących przeciwników czy różnych typów bohaterów bądź wieżyczek. Hero Defence – Haunted Island, pomimo swej dość generycznej nazwy, całkiem dobrze sprostało temu zadaniu. Mamy tu okazję walczyć z hordami potworów z klasycznych horrorów, mając do dyspozycji powiększającą się pulę bohaterów, i arsenał różnych ciekawych broni specjalnych. Strzelanie do zombie czy wampirów na pewno nie jest niczym nowym, ale studio Happy Tuesday postarało się, żeby zaprezentować tę tematykę w ciekawej odsłonie.

hd

Już na wstępie chcę pochwalić styl graficzny Hero Defence. Jest bardzo sympatyczny i kreskówkowy, naprawdę miły dla oka. Przywodzi na myśl coś w stylu połączenia Orcs Must Die! i Gnijącej Panny Młodej. Przeciwnicy są dopracowani, ale najbardziej podoba mi się design głównych bohaterów. Pierwsza postać z jaką mamy do czynienia jest dość sztampowa, fanom League of Legends będzie pewnie kojarzyć się z bardziej upierdliwie brzmiącym Gravesem. Dalej jest już jednak lepiej. Mamy starego pastora, szukającego swej żony, Jane Doe, pragnącą odzyskać tożsamość, wilczego chłopaka, i dziewczynkę z fryzurą przypominającą dynię i charakterem przypominającym Annie z Ligi Legend (wybaczcie, to ostatnia Ligowa referencja).

hd4

Aspektem odróżniającym Hero Defence od innych gier tego typu jest brak wieżyczek per se. Zamiast tego, do obrony służą nam bohaterowie. Każdy z nich ma drzewko umiejętności, jak również i wyjątkowe specjalności. Co to oznacza? Na przykład, Jack Sanders, pierwsza z naszych postaci, specjalizuje się w wampirach, ze względu na swego ojca – wampirzego króla. Kapłan Barrows jest najskuteczniejszy przeciwko szkieletom, które egzorcyzuje prosto w zaświaty. Sam Hain, dziewczynka-dynia, lubuje się w podpaleniach, co najbardziej sprawdza się przeciwko zombie. I tak dalej, więcej nie będę zdradzać, warto przekonać się samemu.

Jak zatem wygląda rozgrywka? Jako, że nie mamy statycznych wieży, ale dynamicznych bohaterów, którzy biegają po całej mapce według naszych poleceń, gra jest dużo bardziej dynamiczna, jak i trudniejsza. Nie jest to odczuwalne na pierwszych 2-3 mapach, gdzie nie musimy klikać niemal nic, bo i tak wygrywamy, lecz później czyszczenie fal przeciwników nadbiegająych z różnych stron, i składających się z rożnego rodzaju potworów, staje się zadaniem bardzo wymagającym. Niejednokrotnie brakowało mi paru hitów do wykończenia fali zanim zniszczyła moje barykady, bądź też udawało mi się zaplątać bohaterów i wysłać ich do nieodpowiednich przeciwników. Można nieźle się zirytować, ale jest w tym dużo frajdy.

hd1

Jest jednak w grze rzecz irytująca, która potrafi całą tę frajdę odebrać – tutorial. Jestem nagminnym przeklikiwaczem tutków, jako że wolę opanowywać grę na własną rękę, tutaj jednak, jak się nie starać – przeklikać się nie da. Początek gry jest niesamowicie męczący, jesteśmy zarzucani samouczkowymi tekstami z zatrważającą częstotliwością. Czy to dlatego, że gra jest tak skomplikowana? Otóż nie! Mam wrażenie, że twórcom trochę brak wiary w inteligencję i umiejętność kojarzenia faktów u graczy. Samouczek tłumaczy nam każdy, nawet najmniejszy kroczek, jakiego dokonujemy – łącznie z rzeczami typu “kliknij Wybuduj, aby wybudować Akademię”. Jest to wyrazisty, błyszczący, zielony przycisk, naprawdę nie trzeba mi tłumaczyć konieczności kliknięcia na niego.

Produkcja ma póki co wiele błędych, składam to jednak głównie na karb early accesu. Gra lubi się zablokować, zdarzają się niespodziewane utraty ostrości mapy, kamera potrafi odjechać tak, że rozgrywka staje się prawie niemożliwa. Należy to jednak na chwilę obecną wybaczyć, bo jest to de facto nieukończona gra. Jeśli drażni was okazjonalne użeranie się z błądami, zazwyzaj pomniejszymi, szczególnie po zapłaceniu za tę przyjemność 15 euro, to radzę poczekać z kupnem gry. Myślę, jednak że ta reguła dotyczy early accessów w ogóle, a Hero Defense nie jest tutaj wyjątkiem 😉

hd3

Hero Defence – Haunted Island nie jest szokująco oryginalną produkcją, jest jednak bardzo solidnie zrobiona, ma interesujący pomysł na rozgrywkę, no i cieszy oczy. Fabularnie nie powali na kolana, jednak jako fan gier typu tower defence, mogę ją z czystym sercem polecić. Bieganie bohaterami po całej mapce wciąga, a dodatkowe aspekty takie jak różnego rodzaju bomby czy możliwość przyzwania wściekłych wieśniaków dodaje smaczku rozgrywce. Myślę, że jest to gra na niejeden wieczór, zwłaszcza że prócz kampanii oferuje także multiplayer. Póki co nie został on jeszcze zaimplementowany, jeśli jednak będzie na podobnym poziomie to jest na co czkać.