Historia pewnej ucieczki – recenzja 1954 Alcatraz

Myślałem, że wyrosłem z przygodówek. Że nigdy już nie doświadczę tej samej magii, co w latach mej adolescencji, gdy spędzałem godziny w kolejnych mniej lub bardziej klasycznych point ‚n clickach. Myślałem, że takie porywy namiętności już nie dla mnie. I wtedy znalazłem się z Joem w najsławniejszym więzieniu wszechczasów.
Alcatraz 11
1954 Alcatraz zainteresowało mnie od pierwszego wejrzenia. Potem mój entuzjazm trochę opadł, gdy zaczęły docierać do mych uszu niezbyt pochlebne recenzje. Kiedy jednak sam wreszcie znalazłem się w wirze wydarzeń, okazało się, że pierwsze przeczucie mnie nie myliło.
Alcatraz 22
Gra jest pod względem mechaniki klasycznym point ‚n clickiem. Poruszając się między kolejnymi lokacjami, za kontroler mając jeno mysz, możemy wchodzić w interakcję z różnymi przedmiotami i ludźmi. Lewy przycisk odpowiada za akcję i rozmowy, prawym dokonujemy obserwacji skutkującej dokładniejszym opisem.
Alcatraz 33
Historia jest prowadzona dwutorowo – czarnoskóry Joe próbuje uciec, a jego żona Christine w tym czasie stara się odnaleźć łup, przygotować wszystko do ucieczki i nie wpaść w ręce złego wspólnika małżonka. Poza niektórymi sytuacjami, możemy się między nimi w każdej chwili przełączać, uzyskując w ten sposób tak naprawdę dwie gry w jednej – historię ucieczki skazańca oraz poszukiwanie skarbu w wieczornym North Beach. Pierwsza niczym nie ustępuje historiom przedstawionym w „Ucieczce z Alcatraz”, „Skazanych na Shawshank” czy pierwszym sezonie „Skazanego na śmierć”, druga natomiast jest wciągającą wycieczką po uliczkach ówczesnego San Francisco, gdzie przenikało się kilka kultur, z każdego głośnika płynął jazz, a wszyscy młodzi czytali i zachwycali się twórcami pokolenia beatników i sami starali się być jak najbardziej „beat”.
Alcatraz 44
I właśnie chyba przez tę wciągającą i klimatyczną wizję przeżywającego swój własny renesans San Francisco, mimo że „Skazanych na Shawshank” obejrzałem z dziesięć razy, bardziej wciągnęła mnie historia Christine. Nie zrozumcie mnie źle, Joe też nie pozwala się nudzić. Zarówno wykonując kolejne naprawy, kiedy musi dopasować do siebie różne części i cały czas zbierać ekwipunek potrzebny do ucieczki, której sam plan wymaga częstego nadstawiania ucha, jak i gdy przyjdzie już do uciekania. Jednak monotonia murów Twierdzy nijak ma się do kolorytu ulic, wyzwań i ludzi jacy stają na drodze żony naszego skazańca.
Alcatraz 55
Jest chińska właścicielka mieszkania, którą postawić na nogi po ciężkim dniu może tylko dobrze przyprawiona zupa (a nazwy przypraw są opisane w jej rodzimym języku), w której mieszkaniu radio bez przerwy nadaje sensacyjne opowieści, a która okazuje się utalentowaną fałszerką potrafiącą podrobić dosłownie wszystko. Jest para homoseksualnych literatów, którym trzeba pomóc w miłosnym kryzysie. Jest malarka mająca problem z wystawieniem dzieł oraz cały nocny klub osobistości, od piosenkarki – syreny, przez fotografkę po samego szefa przybytku – byłego wspólnika, który nie cofnie się przed niczym, by położyć łapy na ukrytym łupie. Jest w końcu podstarzały śledczy – twardziel podkochujący się w naszej bohaterce oraz…
Alcatraz 66
…Mój osobisty numer jeden – pisarz nieprzestający stukać w maszynę nawet, gdy jedną ręką mierzy z rewolweru. By go przekonać do niezabijania nas zaraz na progu, trzeba parę razy wybrać opcję dialogową przedstawiającą życie naszej bohaterki jako najbardziej „beat”. Jakby co nie ma strachu, w najgorszym wypadku wykorzystamy wszystkie linie dialogowe nim przejdziemy dalej, ale satysfakcja z trafiania za pierwszym razem daje poczucie, że jednak czytanie Kerouaca na coś się przydało.
Alcatraz 77
Grafika na screenach może budzić mieszane uczucia i pewne wątpliwości, ale wszystko znika podczas bezpośredniego kontaktu. Styl lekko karykaturalny i mocno podobny do tego, jakim zwykło raczyć publikę Telltale Games, naprawdę daje radę, nawet mimo karkołomnego zdawałoby się pomysłu, jakim jest umieszczenie trójwymiarowych postaci w dwuwymiarowym, ręcznie malowanym środowisku. Wczuwka jest zupełna i przychodzi szybko, zwłaszcza gdy jest podlewana tak wiarygodnie ówczesnymi utworami jazzowymi, jakie zostały napisane i nagrane na potrzeby produkcji. Poziomem nie odstaje również dubbing. Nieważne – pijak, mafiozo, chińska fałszerka czy gliniarz, każdy brzmi bardzo naturalnie, co przyjemność ze słuchania i prowadzenia rozmów wynosi na wyżyny.
Alcatraz 88
Sporym zaskoczeniem w końcowych fragmentach była dla mnie możliwość wykonania niektórych rzeczy w alternatywny sposób. Żeby wiele nie zdradzać, powiem tylko, że wszystko zaczyna się od możliwości dwojakiego wyeliminowania stojącego nam na przeszkodzie strażnika, a potem skala rośnie lawinowo i pozostałe dwa momenty trochę chyba nawet szokują tym, jaki dają wybór. Tym samym, tylko od nas zależy jak cała historia się zakończy.
Alcatraz 99
Brakowało mi natomiast większej przejrzystości interfejsu i, skoro już zdecydowano się na okienka z radami, lepszego objaśnienia co i jak się robi. Raz zaciąłem się właśnie dlatego, że już wiedziałem co trzeba zrobić, ale bohaterce potrzeba było obejrzeć dokładnie prawym przyciskiem więcej przedmiotów, by dojść do takich wniosków jak ja. Przez to snułem się bez sensu po całym North Beach święcie przekonany, że jednak trzeba zrobić co innego. Problematyczny do pewnego stopnia jest też brak oznaczenia dróg wyjścia z lokacji, które czasem trudno znaleźć. Za to sama teczka z przedmiotami, pozwalająca jednocześnie na przełączanie się między postaciami, jest fajnym gadżetem i równie dobrze sprawdza się w akcji.
Alcatraz 100
Nie ma co owijać w bawełnę, dawno nie czułem się jak za starych dobrych lat przy nowej przygodówce. Oczywiście można kręcić nosem, że te zagadki jakieś zbyt logiczne i gdy się czegoś nie przeoczy, to gra rozwiązuje się prawie sama. Ciągle jednak będę obstawał przy tym, że wycieczka do Alcatraz Anno Domini 1954 broni się swoją historią i roztaczaną magią. A te trzymają mocno do samych napisów końcowych.

Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY: