Imprezy – Sabat Fiction Fest

W dniach 8-10 Sierpnia w Kielcach został zorganizowany konwent fantastyki pod nazwą Sabat Fiction-Fest. Ulokowany na terenie Targów Kielce zapewniał dużą przestrzeń dla wystawców i tym samym ogrom atrakcji. W oficjalnym planie nie było słowa o grach niezależnych jednak spora scena e-sportowa oraz inne wydarzenia okołogrowe pozwalały żywić nadzieję, jeśli nie na możliwość zagrania w indyki, to chociaż pogadania o nich z tłumem fanów gier.

IMG_20140809_122210

Z tym przekonaniem przekroczyłem główną bramę wejściową tylko po to by od razu zobaczyć sporą publikę aktualnie trwającego meczu w League of Legends i stand pełen PlayStation 3 i rodzynka w postaci PS4. Na tym ostatnim można było przetestować Metal Gear Ground Zeros, czy coś jeszcze? Nie wiem… nie udało mi się doń dobić (a mogło być Rogue Legacy!).

Niewiele czasu minęło gdy trafiłem na żyłę złota w postaci genialnego kącika retro, gdzie można było popykać na NESie, SNESie, Sega Master System , czy oldskulowych PeCetach z postawionym Windowsem 98. To tu miałem nadzieję pogadać trochę o indykach, niestety brakowało ludzi zorientowanych w temacie…

Szkoda, że na imprezie zabrakło kogoś reprezentującego scenę niezależną gier, jednak trzeba pamiętać, że było to pierwsze podejście Targów Kielce do tematu konwentowego i postawienie na sprawdzoną formułę było najlepszym i najbezpieczniejszym wyjściem z organizacyjnego punktu widzenia

Co jeszcze zatem warto było zobaczyć? Na pewno ciekawie wypadło spotkanie z Arturem Szyndlerem, który tym razem jedynie na marginesie promował Games Workshop, a gwoździem programu była prelekcja o nowej edycji Kryształów Czasu. Jerzy Ozga mówił o komiksach i pokazał parę plansz z Yorgiego #3. Oprócz tego silnie wystawiła się ekipa 3 Kości, którzy wypożyczali gry planszowe wszystkim chętnym.

Frekwencja nie była powalająca, co więcej efekt pustki potęgowała ogromna hala, ale to akurat zbytnio mi nie przeszkadzało. Przynajmniej nie było zaduchu i smrodu, który często towarzyszy takim imprezom. Organizatorzy zadbali by było gdzie tanio zjeść obiad, a przejezdni mogli przespać się w wyznaczonej do tego części hali.

Sabat Fiction-Fest był spokojnym konwentem. Nie było dzikich szarż podpitych studentów, ani żadnych nieprzyjemnych incydentów. Grupki znajomych porozsiadały się w swoich kątach i przede wszystkim grali, czy to w bitewniaki, planszówki, czy tytuły na ekranach komputerów. Nie każdemu musiał pasować taki klimat, dla mnie była to miła odmiana.

Byłem umówiony na wywiad z głównym organizatorem eventu Panem Piotrem Nawrotkiem, niestety ciągle się mijaliśmy i koniec końców, nie udało mi się podpytać o przyszłość Sabat Fiction-Festu. W kuluarach krążyły opowieści o zadowalającej frekwencji i ogólnie pozytywnym przyjęciu nowego konwentu na polskiej scenie, mam więc szczerą nadzieję, że druga edycja nastąpi, będzie jeszcze większa i jeszcze ciekawsza. Może również uda się wystawić jakiś kącik gier niezależnych i trochę poopowiadać o naszym hobby mniej zorientowanej w temacie gawiedzi. Przynajmniej na to liczę, bo bawiłem się naprawdę dobrze.