Indycza zbiórka: Ravensdale

Na kickstarterowej ziemi pojawił się nowy pretendent do klucza otwierającego skarbiec legionu mecenasów. Długo nie było wiadomo kto zacz, bo przybyciu jego towarzyszyła ogromna i nieprzenikniona chmura spalin. Mieszkającym na obrzeżach królestwa sen z powiek spędzały dziwne gwizdy, wybuchy i dźwięki tarcia metalu o metal. Wszyscy czekali na moment, w którym w końcu zostaną przedstawione żądania i wyjaśni się, czym jest to niepokojące zjawisko.

Okazało się, że to poselstwo z Ravensdale, kraju miecza i ropy władanego przez Imperium Black Forest Games znanego z rządów nad dualistycznym w swej naturze krajem pokręconych snów rozsławionym przez niejaką Gianę. Czterech dzielnych rycerzy w swych mechanicznych zbrojach, z których para bucha i olej skapuje, oferują swe usługi w zakresie zwalczania zmechanizowanej orczej zarazy. Jako dowód i pewnego rodzaju program szkoleniowy oferują interaktywną historię o tym, jak stawiali czoła zielonym oblechom w rodzinnej krainie.

Ci wspaniali wojownicy ze swoimi wielkimi gnatami świetnie radzą sobie zarówno w pojedynkę, jak i działając w grupie do czterech osób. I chociaż kooperacja ma być jednym z mocniejszych punktów Ravensdale, bohater grający solo ma niczym nie ustępować takim sławom jak legendarni herosi z Contry czy Metal Sluga. Każdy jeden z nich do swojej dyspozycji ma zarówno zbroję będącą wczesnym prototypem kostiumu Inspektora Gadżeta, czy nawet bardziej – wdzianka Iron Mana (turbopodeszwy!) jak i multum broni, do której można załadować szeroki wachlarz najróżniejszej amunicji. Pozwala to dostosować taktykę do sytuacji w jakiej się znajdujemy i przeciwników, jacy akurat pchają się pod lufę.

Chociaż od najmłodszych lat szkoleni byli przede wszystkim na maszyny do zabijania potworów i ratowania pięknych niewiast, nasi rycerze mają wręcz podręcznikowe pojęcie o znaczeniu kooperacji. Działając w grupie wspierają się, osłaniają i zbierają punkty do wspólnej puli pozwalającej aktywować wzmocnioną osłonę lub niszczycielską falę uderzeniową. Mają także specjalne pukawki do wykorzystania jedynie w grupie, jak na przykład miotacz wiązki, której dwa przeciwległe końce wychodzą z dwóch różnych luf. Wróg, który znajdzie się pod jej działaniem zostaje unieruchomiony i grzecznie czeka, aż pociski pozostałych rycerzy rozszarpią go na kawałki. Umiejętność współpracy przyda się także by łatwiej poradzić sobie ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie zdarzeniami na ekranie – wziąć wroga w krzyżowy ogień lub podzielić się obowiązkami walki na kilku frontach.

Obecnie testowane jest także urządzenie o tajemniczej nazwie Arc Connector. Ma ono pozwolić na szarżowanie po planszy niczym na diabelskim młynie, kosząc pędem wrogów, którzy będą mieli nieszczęście znaleźć się na trajektorii lotu naszego rycerza. Wynalazek ma również umożliwić zabawy i ewolucje podobne do tych, wykonywanych za pomocą różnorakich lin, a także przechwytywanie wrogich pocisków, by przemielić je na bonusową energię do wzmocnień i czasowych ulepszeń.

Revensdale

Ravensdale jest typowym średniowiecznym miastem rządzonym zasadami steampunku. W takiej też konwencji zaprojektowani zostali zarówno wybawiciele grodu, jak i jego najeźdźcy. Są więc bronie palne strzelające wybuchową i ciężką amunicją, koła zębate, para, spaliny i olej.  Osobiście liczę też, że tak jak w Gianie, z której silnika Ravensdale korzysta, dużą wagę twórcy przyłożą do designu plansz, różnorodności krajobrazów i wymagających walk z bossami. Wszystko jednak zależy od ściepowiczów, którzy uzyskując dostęp do specjalnego forum, mają decydować o kształcie gry. Muzykę ma stworzyć grający średniowieczny metal zespół In Extremo.

Black Forest Games potrzebuje pół miliona dolarów, by rozwinąć technologię stworzoną przy pracy nad Giana Sisters i dostosować silnik do trybu wieloosobowego. Całość planują wydać w drugim kwartale 2014 roku i zaklinają się na wszelkie świętości, że terminu dotrzymają. Mając ciągle w pamięci wspaniałe chwile spędzone z ich poprzednim dziełem, mocno trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością.