Indycze podsumowanie Pixel Heaven 2013

Najbardziej klimatyczna impreza tego roku niestety dobiegła końca. Przez te dwa dni byliśmy świadkami wielu fantastycznych wydarzeń. Dla mnie osobiście głównym puntem programu było Indie Basement – projekt, który powstał wspólnie z Robertem Łapińskim oraz Dominikiem Głowackim wypadł bardzo pozytywnie.

Stworzenie konkursu na Najlepszą Grę Niezależną Pixel Heaven 2013 stało się największym przedsięwzięciem w wykonaniu portalu 1ndie World. Od ponad pół roku staramy się, żeby o indykach w Polsce było trochę głośniej, a każda kolejna impreza jest dla nas nauką na przyszłość. Dlatego niezmiernie mi miło słyszeć pozytywne opinie od osób z branży, ale i nie tylko.

Naszym skromnym marzeniem jest to, aby Indie Basement zagościł na stałe w kalendarzu imprez związanych z grami niezależnymi w Polsce. Już w tym momencie mogę Was zapewnić, że druga edycja na pewno się odbędzie i to może szybciej niż wszystkim się wydaje.

Poprosiłem również o opinię kilka osób, które były uczestnikami Indie Basement. Sprawdźcie, co do powiedzenia mieli: Dawid Maron (PaDtv), Dominik Głowacki (Hyper +, prowadzący panel „Indyki to, indyki tamto”), Łukasz Boruń (ekipa CODE FORGE), Patryk Batko (redaktor 1ndie World), Nikodem Szewczyk (autor gry Top Hat), Przemysław Sikorski (autor Qb, Qb, Qb) oraz Tomasz Tomaszewski (Crunching Koalas).

Łukasz Boruń

Piątek – wybiła godzina 3:00 w nocy. Pobudka. Sprawdzamy, czy wszyscy się już obudzili. Po wymianie sms’ów mamy pewność, że nikt nie zaspał. Spotykamy się na dworcu PKP w Legnicy i czekamy na pociąg. Coś nadjeżdża – pociąg do Kędzierzyna Koźla. My natomiast oczekujemy na pociąg do Wrocławia. Na nasze szczęście znajomością atlasu geograficznego posłużyła się Dagmara i potwierdziła u konduktora, że pociąg  jedzie przez Wrocław. Męska część drużyny wpakowała się do pociągu, próbując zachować resztki dumy ;) Pojawia się konduktor, dostajemy premię +35 zł do ceny biletu za niezgłoszenie się niezwłocznie na przód pociągu w celu poinformowania o nie posiadaniu ważnego dokumentu przejazdu. Super, trzeba spuścić z tonu, zrobić minę à la kot ze Shrek’a i prosić o przebaczenie. Udało się!  Spoglądając na twarze mego zespołu stwierdzam, że każdy ma wielki żal za wyciągnięcie go z łóżka o 3:00 w nocy. Mijają kolejne kilometry. Do Pixel Heaven coraz bliżej. Nikt z nas jeszcze nie wie, że wkrótce będzie świadkiem jednej z najlepszych imprez, na jakiej był do tej pory!

pixelheaven2013_022

Witaj Warszawo!

Godzina 12:00, gorąco, duszno, tłoczno, wokół same szare blokowiska i wielkie biurowce. To zdecydowanie Warszawa. Miny w dalszym ciągu drętwe i oziębłe. Mimo nowoczesnego autokaru, ledwo się z niego wyczołgujemy – siedzenia były mega niewygodne, a miejsca niewyobrażalnie mało… Dobra, koniec z narzekaniem! Już jesteśmy na miejscu! Burakowska 12… Burakowska 12… Przechodzimy raz-dwa całą ulicę – nigdzie nie ma niczego, co mogło by przypominać “Dom Kultury”. Wracamy, jedno z nas zauważa znak CDQ na jednym z budynków. Wymownie spoglądamy po sobie. Wchodzimy – napotykamy osobę ubraną w roboczy strój, patrzącą na nas z wyrzutem, ponieważ musiała oddalić się od naprawianego Opla w swoim warsztacie. Po trwającej 12 sekund rozmowie pokazuje nam ciekawie zapowiadający się budynek – naprawdę w stylu retro. I nie chodzi mi tutaj o rodzaj architektury, a bardziej o jej stan ;)

CDQ.

Jesteśmy pierwsi, witamy się z Robertem. Przechodzimy przez pomieszczenie, które zostało stworzone specjalnie na potrzeby przedłużenia korytarza wejściowego. Oceniając stan całej imprezy pod względem przygotowania, jestem w szoku, że na sobotę rano wszystko było już gotowe. Ekipa Roberta wykonała kawał dobrej i ciężkiej roboty. Wchodzimy do pomieszczenia, które służy za małą klatkę schodową. Wchodzimy do piwnicy, ogarnia nas zajebisty chłodek. Jako że jesteśmy pierwsi, możemy zdecydować czy zostajemy na dole, czy chcemy się rozłożyć na którymś z pięter. Zwiedzamy piętra. Oba posiadają własne bary, a jedno z nich posłużyło do przeprowadzania prelekcji wygłoszonych podczas Pixel Heaven. Pod względem marketingowym to pomieszczenie było najlepsze. Następne 5 minut zadecydowało, że to będzie odpowiednie miejsce na prezentację Defenders of Vermillion, ponieważ dostaliśmy miejscówkę przy barze :) . Po rozstawieniu stoiska, udaliśmy się na małą zaprawę, a następnie na wspólny wieczór z ekipą wspieram.to w Browar de Brasil.

pixelheaven2013_010

Indie Basement day1.

Super! To ten dzień! Przeglądamy FB. Na profilu Pixel Heaven 2013 oglądamy zdjęcie, na którym widać odpalonego River Ride’a w miejscu gdzie stał nasz roll-up. Podchodzimy do tego z uśmiechem. Wracamy do CDQ. Jesteśmy grubo po 11:00. Szukamy naszych rzeczy i zabieramy się tam, gdzie było od początku nasze miejsce, czyli do piwnicy! Niestety wszystko zajęte. Mamy problem, nie mamy gdzie się rozstawić. Pierwszy raz w życiu żałowałem, że byłem pierwszy ;) Przeciskając się przez stłoczonych ludzi, dochodzimy do osobnego pomieszczenia, które chyba służyło kiedyś za szatnię w piwnicy. Okazało się, że to dobre pomieszczenie – chłodne i mieszczące chyba najwięcej osób. Rozstawiamy się i staramy się dogonić już gotowych kolegów z innych studiów. Wreszcie i my jesteśmy gotowi.

pixelheaven2013_018

Pieczara CODE FORGE!

W przeciągu kolejnej godziny w naszą grę zagrało więcej osób, niż podczas dwudniowego festiwalu Digital Dragons. Jesteśmy w szoku – natłok ludzi oraz mnóstwo dobrych słów o naszej grze. Rekordzistka grała 65 minut, przechodząc kilka razy dostępny świat. Dostaliśmy wiele cennych uwag, które wykorzystamy do ulepszenia naszej gry. Pojawiły się też problemy ze zrozumieniem interfejsu. Było ich mniej niż podczas DD i były mniej “drastyczne”, dlatego czuję ulgę. W większości zrozumieliśmy potrzeby graczy i wyciągnęliśmy dobre wnioski. W pewnym momencie wyliczyliśmy, że w naszym pomieszczeniu znajdowało się równocześnie 35 osób. Zniknęła “era chłodnego pomieszczenia”, a nastała “era pieczary CODE FORGE”. Jeżeli ktoś przychodził do Indie Basement z góry, musiał liczyć się z nagłym uderzeniem braku świeżego powietrza oraz magiczną aurą picia piwa bez konsekwencji upojenia się. Tak, to to samo powietrze, co jeszcze rano było “chłodne” ;) W sumie nie zauważyłem, aby ktoś na to narzekał – potraktowaliśmy to z poczuciem humoru. Ale fakt – było to męczące. Lecz dzięki graczom, którzy wciągali się grając w DoV’a, 10 godzin minęło błyskawicznie. Warto dodać, że po kilku godzinach od rozpoczęcia, do naszej pieczary dołączyli członkowie Crunching Koalas, którym oddałem kanapę, za którą mi się obrywało jeszcze na drugi dzień od mojego zespołu :)

pixelheaven2013_053

Indie Basement day 2.

Dzisiaj jest już spokojniej. Każdy ma wypisany na twarzy syndrom dnia wczorajszego. Osobiście spałem 1 godzinę, kawa, piwo, kawa, piwo. Znów jest chłodno w piwnicy. Tylko na jak długo? Przychodzi ojciec z dwoma synami. Kojarzymy ich z pierwszego dnia. Po krótkiej rozmowie tato dwójki maluchów tłumaczy, że dzieciaki do późnej nocy szukały informacji o Defenders of Vermillion. Nie mogąc znaleźć gry, namówili tatę, aby znów przyjechać i pograć. Mimo że maluchy miały maksymalnie 6 lat, dla mnie była to najcenniejsza nagroda, jaką mogłem uzyskać. Wszyscy, poza naszym grafikiem, który jeszcze się nie obudził, byli z tego faktu zajebiście zadowoleni, otrzymując permanentną premię +200 do morale. Luźniejszy dzień można było poświęcić na zwiedzanie innych indyków i całego Pixel Heaven. Po przejrzeniu 2 pięter z dostępnymi grami retro, osiągnąłem limit inspiracyjny, jaki mogła przyjąć moja głowa. Ile ciekawych rozwiązań, które wtedy były dość oczywiste, mogłoby wpłynąć na niejedną nowoczesną grę. Trzeba zauważyć, że kiedyś elementy występujące w grze, były dużo lepiej zaprojektowane od strony game play’u. W przeciwieństwie do obecnych gier, rzadko kiedy można było powiedzieć, że gra jest zbyt przekombinowana, a występujące w niej elementy kompletnie niepotrzebne.

pixelheaven2013_080

Finaliści Indie Basement reprezentowali tak odległe od siebie kategorie gier, że ciężko byłoby mi wybrać tę jedyną, zasługującą na statuetkę 1ndie World. Każda z gier była wyjątkowa, a Jury na pewno nie miało łatwego wyboru i po przejściu każdej gry wyciągnęło wnioski i wybrało tę najlepszą.

Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas na pogranie w DoV’a, a także tym, którzy zatrzymali się na chwilę, aby porozmawiać o naszym projekcie. Gratuluję zwycięzcom i mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz!

Galeria zdjęć dostępna  pod tym linkiem.

Ps. Dziękuje bardzo Piotrowi i Dorocie, za to że chciało się Wam jechać pół kraju aby porobić zdjęcia i postrzelać z łuku!

pixelheaven2013_085

Strony: 1 2 3 4

Jakub Wójcik

Autor: Jakub Wójcik

Założyciel serwisu 1ndieWorld największego portalu w Polsce zajmującego się grami niezależnymi. W tym momencie zarządza marketingowo swoim projektem. Odkąd tylko pamięta jest zapalonym graczem, a jego pierwszą miłością było Commodore 64. Niegdyś pisał na łamach GIEROmaniaka i profesjonalnie grał w FIFĘ, obecnie zagorzały miłośnik gier niezależnych, a w szczególności dzieła stworzonego przez Phila Fisha. Założyciel i pomysłodawca Games Rage, którego pierwsza edycja odniosła duży sukces. Ma jeszcze wiele pomysłów związanych z polskim gamedevem.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3