Jaka to melodia, czyli Circuits

Moja przygoda z grami muzycznymi… Nie, to bez sensu, w żadne wcześniej nie grałem… Jako że z ciekawymi produkcjami logicznymi jestem za pan brat… Bzdura, nie jestem.  Ehh… to może w ten sposób: jest niedziela 22:59, a ja o tej porze powinienem smacznie spać przed kolejnym dniem wypełnionym nauką. Zamiast tego, siedzę biedny przed komputerem, wpatrując się w śnieżnobiały ekran edytora tekstowego i próbuję wycisnąć z siebie coś więcej na temat tej gry, niż banalne: warto w to zagrać…

Circuits_2014_05_26_22_50_06_734

Gdy dostałem już grę w swoje łapska, nasza bogini od kluczy rzuciła we mnie informacją, że twórcy zalecają granie w słuchawkach. Po otrzymaniu tej wiadomości zacząłem się trząść i cały byłem zlany potem. W słuchawkach… Od razu przed moimi oczyma ujrzałem ten przeklęty, za krótki, działający tylko w jednej (za każdym razem innej) pozycji kabel, który już dawno powinienem był zastąpić nowym. Trudno – pomyślałem – skoro autorzy to sugerują, to pewnie tak jest lepiej. Ustawiłem w szalonej pozycji jednostkę centralną, podłączyłem do niej niesforny kabelek, prowadząc go partyzanckimi ścieżkami, wcisnąłem słuchawki na swój wielki łeb i uruchomiłem pobraną w międzyczasie grę. Powiem jedno: wysiłek był tego wart.

Circuits_2014_05_26_22_52_19_125

Circuits to połączenie gry logicznej z muzyczną. Naszym zadaniem jest odtworzenie przedstawionych nam utworów przy użyciu krótkich fragmentów poszczególnych linii melodycznych. Jako że w każdej piosence jest ich całkiem sporo, twórcy wyciągają do nas pomocną dłoń w postaci możliwości odsłuchania każdej z osobna, ustawienie jednego z elementów na właściwej pozycji lub sprawdzenie, które fragmenty są, nie są na swoim miejscu.

Circuits_2014_05_26_22_45_38_234

Muzycznie gra stoi na niezwykle wysokim poziomie. Możemy tu usłyszeć pokręcone kompozycje łączące ze sobą brzmienia instrumentów, takich jak skrzypce czy pianino z komputerowymi dźwiękami, przywodzące mi na myśl tak bardzo znienawidzone przeze mnie „remiksy”. Mimo iż na papierze (monitorze?) wygląda to dziwacznie, to pokochałem te kompozycje od pierwszego usłyszenia. A jak dochodziły wokale (często zniekształcone komputerowo), to już w ogóle byłem w muzycznym siódmym niebie. Jest to o tyle dziwne, że na co dzień słucham raczej rockowo-metalowego grania. Oprawa audio Circuits wprawiała mnie jednak w taki stan, że gdy odpalałem poskładany do kupy utwór, często zamykałem oczy i pozwalałem muzyce porwać mnie ze sobą. Zaś gdy znów zaczynałem patrzeć na świat oczami, z monitora spoglądało na mnie magiczne „Something is wrong” i zabawa ze słodkimi dźwiękami zaczynała się od nowa…

Circuits_2014_05_26_22_45_04_859

Bardzo spodobała mi się oprawa graficzna. Jest niezwykle… sterylna. Białe tło, na którym znajdują się linie i okręgi symbolizujące poszczególne elementy utworu. Tylko ja i muzyka. Żadnych niepotrzebnych, śmieciowych elementów. I bardzo dobrze.

Circuits_2014_05_26_22_50_57_234

Włączając Circuits liczyłem na jakąś przyjemną, acz niewiele znaczącą, drobnicę. Po kilku chwilach nie mogłem się oderwać, a po ukończeniu gry i zobaczeniu, że steamowy (a fe, a fe) licznik wskazuje 3 godziny, płakałem o jeszcze. Polecam wam tę grę z całego serca. Zwłaszcza, że kosztuje grosze.