Kochany przez scenę niezależną Oculus Rift coraz bardziej przystępny

Bardzo wiele osób grających na Oculus Rifcie doświadcza nudności, często nawet po krótkich sesjach z tym sprzętem. Spowodowane jest to przede wszystkim efektem rozmycia, którego gracze doświadczają podczas rozglądania się po wirtualnych światach. Firma właśnie wprowadziła nowe rozwiązania, które mogą wyeliminować, a przynajmniej zmarginalizować ten problem.

Nowy prototyp headsetu VR nosić będzie nazwę „Crystal Cove” i wspierać będzie technologię śledzenia naszej pozycji w przestrzeni oraz wprowadzi nowy rodzaj wyświetlacza OLED.

Pierwsze rozwiązanie polegać będzie na śledzeniu samego sprzętu przez kamerę, która wychwyci ruchy naszej głowy, dzięki temu np. wychylając lekko głowę w rzeczywistości, nasz wirtualny awatar wyjrzy zza rogu ściany. Użyteczna sprawa jeśli gramy w jakiegoś FPSa bądź skradankę. Dodatkowy hardware ma mieć minimalny wpływ na cenę sprzętu, firma bowiem zdaje sobie sprawę, że nikomu nie jest potrzebna technologia, na którą nikogo nie będzie stać. Kamera będzie integralną częścią zestawu.

Drugie rozwiązanie jest zdecydowanie ciekawsze – nowy sposób wyświetlania obrazu pozwoli zniwelować rozmycie oraz drganie obrazu. Firma osiągnęła ten efekt za pomocą wprowadzenia bardzo wysokiego współczynnika odświeżania obrazu. Piksele podświetlane są dosłownie na ułamek każdej klatki. Nie wchodząc w szczegóły techniczne oraz wiedzę biologiczną na temat tego jak człowiek widzi okiem, wystarczy powiedzieć, że „Crystal Cove” powinien zniwelować nudności spowodowane graniem na Oculusie.

Pozostając jeszcze w temacie – CEO firmy, Brendan Iribe, zdradził plany na stworzenie wewnętrznego studia deweloperskiego, które miałoby przygotować gry specjalnie pod ich sprzęt. Iribe nie ukrywa również, że John Carmack już rozpoczął pracę nad pisaniem dedykowanego software’u. Legenda przemysłu gier wideo i zarazem twórca jednej z najlepiej rozpoznawalnych marek w tym biznesie, czyli Dooma, na pewno dostarczy nam czegoś nietuzinkowego.

via Polygon