Kôna – test wczesnej wersji

Sezon zapowiadany przez Neda Starka w pierwszych odcinkach kultowego już serialu HBO – Gra o Tron rozpoczął się chyba na dobre. Spodziewam się więc długich, mroźnych wieczorów, które wolałbym spędzić w cieple, z herbatą na biurku, a niżeli na trzaskającym mrozie. Z drugiej jednak strony, czas już wczuć się w klimat i zagrać w coś „zimowego”. W tym właśnie celu sięgnąłem po Kona. Czy chłodna norweska przygodówka będzie idealnym remedium na zimową nudę?

Tytuł ten znajduje się w fazie Early Access już ponad rok i daty ostatecznej premiery nadal nie widać, jednak zawartość jaką przedstawiają nam twórcy napawa mnie optymizmem. Całość można określić jako przygodówkę połączoną z symulatorem chodzenia w stylu Kholata. Mroźna sceneria i tajemnicza zagadka zaginięcia ludzi z niemal całego miasteczka z pewnością nasunie Wam na myśl dwa bardzo ważne dla branży gier niezależnych tytuły – Zaginięcie Ethana Cartera oraz Everybody’s Gone To The Rapture. I słusznie. Kona to gra, która rozgrywką i zamysłem twórczym jest do nich łudząco podobna. Czy to źle? Według mnie nie, gdyż nie widzimy tu kopii wyżej wymienionych gier, lecz nowy tytuł zainspirowany genialnymi produkcjami.

kona-1

Fabularnie gra stoi na bardzo przyzwoitym poziomie, gdyż całość spowita jest tajemnicami i dziwnymi zjawiskami meteorologicznymi. Mroźna Kanada to idealny setting dla opowieści detektywistycznych z nadnaturalnymi zjawiskami w tle. Wcielamy się bowiem w postać Carla Fauberta – weterana wojennego, a obecnie detektywa. Zostaje on wezwany przez niejakiego Hamilltona, lokalnego magnata wydobycia miedzi, któremu pobliskie miasteczko siedzi w kieszeni. Jak się okazuje, rezydencje bogacza ulegają ciągłym dewastacjom i są obiektem aktów lokalnych wandali. Nasza więc głowa, by rozwikłać kto za tym stoi!

kona-2

Tak jak wspominałem, rozgrywka polega głównie na szwendaniu się po dość pustej okolicy i zbieraniu poszlak. Niestety, wersja Early Access nie pokazuje nam rozwiązania całej zagadki, lecz jedynie fragment całej łamigłówki, dlatego też nie jestem w stanie powiedzieć Wam, czy Kona przypadkiem nie wpadnie do szufladki z symulatorami chodzenia. Póki co, Carl może jeździć swym Chveroletem 65 (tak, to nie jest literówka – twórcy postanowili nie zamieszczać nazwy popularnego producenta samochodów w swym tytule) po niewielkim skrawku terenu i w ten sposób odwiedzać domy podejrzanych. W taki sposób prowadzić będziemy dochodzenie – znajdujemy coś w jednym domku, co naprowadza nas na kolejny trop, wsiadamy do auta i jedziemy gdzieś indziej. Wczesna wersja gry nie znudziła mi się mimo tego monotonnego schematu, lecz mam pewne obawy, czy w pełnej wersji takie jeżdżenie od punktu A do D przez B i C nie zabije tempa rozwijających się wydarzeń.

kona-3

Sama mechanika gry jest bardzo, ale to bardzo przyjemna, a więc i poziom immersji ma się tu całkiem dobrze. Carl może wchodzić w interakcję z wieloma przedmiotami umieszonymi w grze. Wśród nich znajdziemy między innymi jedzenie, papierosy, napoje i inne drobiazgi, które prawdopodobnie w przyszłości będą miały większy wpływ na rozgrywkę. Skąd takie podejrzenia? Łatwo zauważyć, iż twórcy zaimplementowali system potrzeb bohatera, o które będziecie musieli zadbać. Póki co nie działa to zbyt dobrze, no ale to wczesna wersja, więc nie wymagam zbyt wiele. Jak na razie dowiedziałem się, że niektóre wydarzenia (bez spojli!) będą powodować wzrost poziomu stresu u naszego bohatera. Zatem aby go zniwelować powinniśmy znaleźć paczkę papierosów i czym prędzej ją wypalić! Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o mrozie, który również będzie wpływał na Carla. Musimy więc co jakiś czas odwiedzać cieplejsze schronienia lub rozpalać ogień by szybko się ogrzać. Chyba skądś znamy ten model rozgrywki, prawda? (The Long Dark)

kona-5

Kolejną ciekawą rzeczą, która bardzo spodobała mi się w Konie jest narracja i sposób jej prowadzenia. Jako że na naszej drodze raczej nie spotykamy (przynajmniej na razie) żywej duszy, z którą moglibyśmy sobie pogawędzić, całość poznajemy dzięki przemyśleniom Carla oraz opowieściom narratora. Dzięki takim prostym i dość oszczędnym zabiegom twórcy wprowadzają nas w klimat noire, znany z genialnych filmów detektywistycznych minionej epoki. Może nie każdy gracz to doceni albo zauważy, ale według mnie to naprawdę pozytywnie wpływa na odbiór gry! Co do reszty udźwiękowienia, to jak na razie nie za bardzo jest o czym mówić. Podczas eksploracji mroźnych okolic miasta Cree, towarzyszyć nam będzie cisza lub szum wiatru. Wszelkie radia lub odtwarzacze ciągle przygrywają nam tę samą melodię w kółko, więc jeśli ten element nie zostanie poprawiony, to monotonia tego denerwującego utworu może doprowadzić Was do szaleństwa.

Podsumowując, Kona ma niezły potencjał, lecz sama wczesna wersja budzi więcej obaw a niżeli pozytywnych odczuć. Tytuł ten może stać się następcą Vanishing of Ethan Carter, wprowadzając kilka nowości lub elementów charakterystycznych dla innych gatunków gier. Ale z drugiej strony, jeśli twórcy – studio Parabole nie weźmie się w garść i nie dokończy swojego dzieła w odpowiedni sposób, będziemy mieli do czynienia z kolejnym nudnym symulatorem chodzenia, który po raz kolejny utwierdzi mnie w przekonaniu, że tego typu gry tylko zaśmiecają sklep Steam.

Paweł Wysowski

Autor: Paweł Wysowski

Od niedawna przedstawiciel PC Master Race. W przerwie między graniem w tytuły AAA i czytaniem książek mistrza horrorów (Stephena Kinga), ogrywa mniejsze, niezależne tytuły. Fan wszelkiego rodzaju roguelike’ów oraz gier obarczonych ciężkimi wyborami moralnymi. Poza graniem na kompie uprawia windsurfing oraz tenis ziemny.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @tenmaciejes: Znajomi greenlitują gierkę, nad którą siedzą już ponad rok. Wiecie co z nimi zrobić ;) @IndygoGame https://t.co/vPDf562mSX…
@CatLogicGames Looks awesome :)
Nighthaw-X3000, czyli powrót do przeszłości w wielkim stylu :) https://t.co/WBYmK5eTu4