Kopciuszek w alternatywnej wersji – Cinders

Do zagrania w Cinders zostałem niejako przekupiony przez samego twórcę – Tom Grochowiak z MoaCube podczas swojego panelu na Pixel Heaven 2014 zwyczajnie urzekł mnie opowiadając o produkcji swojego studia. Wiadomo, opowieści, szczególnie z ust twórcy, są zazwyczaj mocno subiektywne, ale tym razem nie odniosłem takiego wrażenia. No, może nie do końca. Znany przez wszystkich Kopciuszek wraca w nowej formie.

 

Już na początku gry, po krótkim monologu, Cinders zadaje sobie pytanie: „Co zrobić teraz?” Niby nic takiego, ale gdy już na tak wczesnym etapie gry mam możliwość wyboru to tylko cieszę się na wybory przy następnych, może bardziej istotnych, problemach bohaterki. A tych jest sporo. I co ważniejsze, miałem wrażenie, że każda decyzja, którą podjąłem w jakiś sposób wpływa na bieg wydarzeń.

Ładnie już od menu

Wybory nie ograniczają się tylko do dialogów. Gdy tylko Cinders dostaje zadanie od macochy, bądź też ma czas dla siebie i wybiera się poza rezydencję, zostajemy przeniesieni na ekran podróży. Innymi słowy, widzimy bardzo uproszczoną mapę. Oczywiście, nie wszystkie opcje są dostępne w każdej chwili, ale z reguły możemy podróżować przez las lub z jego pominięciem.

A tak wygląda Cinders

Ciągnąc dalej temat wyborów, to ich mnogość daje nam finalnie 4 różne zakończenia. Przez własne zaniedbanie odblokowałem trzy z nich (brak odpowiednich save’ów boli), ale ciekawość wypala mnie od środka i chyba poświęcę kolejne godziny, aby dowiedzieć się, co oferuje nieodkryta jeszcze przeze mnie ścieżka.

Szczerze mówiąc, mimo całego napalenia się na Cinders, do gry podchodziłem sceptycznie. I mean, alternatywne historie Kopciuszka są ciekawym pomysłem, ale przedstawienie ich w formie visual novel niespecjalnie do mnie przemawiało. No bo kto lubi oglądać statyczny obraz, gdy do dyspozycji ma możliwość ruszania postaciami wyświetlanymi na ekranie.

Może i straszna, ale dobra z niej kobietaOtóż, przygotowane dla każdej lokacji tła są animowane, co w połączeniu ze zmianami w ustawieniu bohaterów, czy nawet ruchem ich ust i mimiką twarzy wprowadziło mnie w odpowiedni nastrój. Do tego dochodzi oprawa audio, która przemyca charaktery postaci oraz scen. Dodatkowo, szybkość pojawiania się słów w dialogach także wpływa na klimat i swego rodzaju wczucie się w akty.

The Lake, czyli miejsce gdzie dzieje się magia

Słowem podsumowania, Cinders to niezwykła visual novel. W przyjemny sposób opowiada znaną wszystkim historię Kopciuszka, z tą różnicą, że mamy wiele opcji na zmianę losów biednej dziewczyny. Dzięki swojej specyficznej oprawie audiowizualnej gra wydaje się nie mieć wieku. Polecam z całego serca!

Grę do testów otrzymaliśmy od autorów – http://moacube.com/games/cinders/.

ZALETY:
5
WADY: