Kto zdradził? Betrayer – recenzja.

Piękno natury, strach i tajemnica. To wszystko opakowane w czerń i biel z odrobiną czerwieni. No i dźwięki, bardziej realistyczne niż te prawdziwe. Jeszcze tylko nutka zjawisk nadprzyrodzonych i można iść do kasy. Jeśli taką listę zakupów otrzymacie od Blackpowder Games, możecie być pewni, że zamierzają stworzyć interaktywne dzieło sztuki.

b0

Gdybym miał Betrayerowi nadać tytuł najlepiej oddający czym to niekonwencjonalne FPP jest, brzmiałby on mniej więcej: CSI: Silent Hill: Czasy pionierów. Tłumaczenie, skąd ta propozycja, proponuję zacząć od końca.

b1

Od mojej ostatniej wizyty, gdy produkcja była jeszcze w fazie alpha, niewiele się zmieniło. Znów budzi mnie śpiew ptaków i szum morza, na plaży poza mną znajdują się skrzynie, które niszczę, by znaleźć w nich trochę monet. Okolica nie wygląda, jakby gdzieś blisko był jakiś sklep, ale z kieszeniami pełnymi buziek na rewersach, zawsze raźniej. Patrząc na oddalający się od brzegu trójmasztowiec żałuję, że nie ma przycisku odpowiedzialnego za machanie i krzyki. Chociaż może i dobrze, wrak drugiego statku leży na mieliźnie, grom go wie co tu zaszło i kim ja w ogóle jestem.

b2

Początkowo trochę martwi mnie, że świat jest czarno-biały, jednak gdy ruszam w głąb lasu zaraz o tym zapominam, zachwycając się pięknem roślinności, zwłaszcza gdy ta gnie się targana podmuchami wiatru. Szum owego mile pieści me uszy i żałuję, że nie da się włączyć opcji owiewania twarzy.

b4

A propos opcji, szukając możliwości odczucia podmuchów wiatru, znalazłem możliwość przywrócenia kolorów, jednak po krótkich testach powróciłem do domyślnych czerni i bieli. Pokolorowany świat wydał mi się zbyt dosłowny, wyzuty z magii i, paradoksalnie, mniej realistyczny. Bo akceptując czarno-białą konwencję jakoś łatwiej przychodzi uznanie wszystkiego za prawdziwe. A gdy wszystko dookoła zachwyca tak jak tutaj, to chce się, by było jak najbardziej realistycznie.

b3

Idąc leśną dróżką usłyszałem świst puszczanej cięciwy, a zaraz potem puknięcie i skrzypienie drewna penetrowanego przez grot strzały. Skierowałem wzrok w miejsce, z którego dobiegł pierwszy dźwięk i… jeny co ja wczoraj piłem? Na brzegu niewielkiego urwiska stał Czerwony Kapturek. Patrząc jak posiadaczka jedynego koloru w tym bezbarwnym świecie odwraca się i odchodzi, znowu żałowałem, że nie ma przycisków odpowiedzialnych za zwrócenie na siebie uwagi.

b5

Zaczęło być dziwnie, leśne dźwięki i podmuchy wiatru zamiast przynosić ukojenie zaczęły budzić niepokój. Dziwna wiadomość przytwierdzona do strzały każąca mi zawrócić, póki nie jest za późno, nie poprawiła mi samopoczucia. Tak samo jak znaleziony parę metrów dalej łuk z pełnym kołczanem, zostawione przez życzliwego sklepikarza jako sprzęt, który może się przydać. To co usłyszałem chwilę później, przyspieszyło bicie mojego serca.

b6

Złowrogie sapanie słychać było z daleka. Sklepikarz kazał strzelać, zanim zostanę zauważony, tak też zrobiłem. Strzała jednak odbiła się od lśniącej zbroi konkwistadora, a on sam ruszył na mnie, rycząc jak opętany. Przerażony zacząłem szyć w niego bez opamiętania, ale trudno w nerwach trafić, gdy biegnie na ciebie wariat. Zwłaszcza jak jest w pełnej zbroi, a ty łuk masz w dłoniach od pięciu minut. W końcu padł u samych moich stóp, gdy ja, patrząc w jego przerażające ślepia, żegnałem życie zastanawiając się, czy jest tu jakiś autosave, czy będę musiał zaczynać od nowa (od razu powiem, że jest, w dodatku na tyle częsty, że nawet sporadyczne zawiechy wywalające do pulpitu nie są tak naprawdę problemem).

b7

Adrenalina powoli opadała, gdy kierując się wskazaniami kompasu, zbierałem wystrzelone strzały. Chwilę później znalazłem się w kolejnej strefie, której mapę pierwszy raz ujrzałem podczas ekranu ładowania. Skąd się wzięła – nie wiem, jednak, tak jak całe zaplecze notatek katalogujących wszystko na co się tylko natkniemy, jest bardzo pomocna. Przy jej użyciu można szybko podróżować pomiędzy odkrytymi już ważnymi miejscami, co przydaje się zarówno ze względu na odległości, jak i to, że nigdy nie wiadomo, gdzie pojawią się wrogowie. A umrzeć łatwo. Zwłaszcza na normalnym poziomie zawziętości przeciwników. Domyślnie ustawiona jest też opcja gubienia większości ekwipunku w miejscu zgonu, także nawet mimo powrotu w bezpieczne miejsce po każdorazowej utracie wszystkich punktów życia, nie jest zbyt prosto. Ja jednak, jako casual z dziada pradziada, do możliwości ustawienia opcji „less deadly enemies” i wyłączenia upuszczania sprzętu po wyzionięciu ducha, nie byłem już tak uprzedzony, jak do możliwości pokolorowania świata. Blackpowder Games w sferze personalizacji wrażeń zdecydowanie postępuje w myśl zasady „klient – nasz pan”, za co w tym miejscu pragnę im serdecznie podziękować.

b8

Zastosowanie tych ułatwień wcale jednak nie sprawiło, że przestałem się bać. Ukształtowanie terenu, gęsta roślinność i losowe poustawianie przeciwników, którzy na dodatek respawnują się w innych miejscach po naszej śmierci, sprawia, że nawet mimo ostrożnego stawiania kroków, częściej czujemy się jak atakowana zwierzyna niż myśliwy. To pierwsza gra FPP, w której nie narzekałem na tempo poruszania się i rzadko kiedy korzystałem z biegu podczas pierwszego zwiedzania okolicy. A nerwowe obracanie się na wszystkie strony i rosnąca z każdą sekundą adrenalina, gdy już słychać, że na nas biegną, ale kompletnie nie widać z której strony, to coś, czego nie oddadzą żadne słowa. Poziom zaszczucia i niepewności towarzyszący przez cały czas podróży nie pozwala odprężyć się ani na chwilę. Zwłaszcza gdy miejsce konkwistadorów zajmują Indianie, na których atak można się jedynie przygotować, wsłuchując się w ich dźwiękonaśladowcze sygnały. Za to nic nie jest w stanie nas przygotować na atak kościotrupów i duchów mroku.

b9

W każdej ze stref, będących najczęściej okolicami kolejnego fortu angielskich pionierów, znajduje się punkt pozwalający przenieść się do równoległej wersji zwiedzanego terytorium. Dzieje się to, gdy zabijemy we wcześniej znaleziony i umieszczony na właściwym miejscu dzwon. Przed pierwszym jego użyciem radzę jednak wziąć głęboki oddech. W momencie gdy serce uderza w wieniec następuje trzask, strzał równie nagły, co niespodziewany, a na świat pada mroczna mgła nie przepuszczająca promieni słońca i ograniczająca pole widzenia do paru metrów. Dźwięk dzwonu trwa nieprzerwanie i jest słyszalny z naprawdę dużej odległości, co jest hmm, dziwne i raczej mało pokrzepiające. W zamian jednak w sferze tej możemy oczyszczać ze złej aury drewniane figury poukrywane w terenie. Ich skalanie przez kręcące się wokół pomioty piekieł nie pozwala zapuścić się głębiej w kontynent.

b10

Gdy świat spowija mrok, widzimy także upiory zmarłych kolonizatorów. I w momencie spotkania pierwszego z nich, gra z survival exploration horroru zamienia się w przygodową grę detektywistyczną. Bo upiory na tym padole łez nie zostały z własnej woli. Nękają je niedokładne wspomnienia, które my musimy pomóc uzupełnić, pokazując przedmioty związane z dręczącym je wydarzeniem oraz konfrontując ich wersję z wersjami innych uczestników sytuacji.

b11

Kolejne dowody, świadkowie i wskazówki porozrzucane są po całej strefie, na szczęście nie trzeba szukać ich po omacku. Z pomocą wykopanego z ziemi ucha, możemy nasłuchiwać aury ważnych miejsc. Korzystając dodatkowo z pojawiających się w chwili nadstawiania uszu, wskazań kompasu, bez problemu i frustracji trafiamy na nowe dowody, które często są równie zakręcone co same historie. Te, jak wspomniałem na początku, bardzo przypominają zagadki kryminalne katowane we wszystkich inkarnacjach serii CSI. Adekwatne do czasów oczywiście – modelek jeżdżących szybkimi ścigaczami po autostradach oraz najbielszych narkotyków wciąganych tylko nowymi banknotami o największych nominałach nikt tu nie uświadczy. Jest za to proces o czary sprowokowany przez zdradzaną żonę, dziecko bawiące się pistoletem skałkowym i gwałt na indiance. I jakieś siedem innych. Wszystkie wciągające jak kolejne przygody Horatio Caine’a i trzymające w napięciu do samego końca, jako że większość z nich okazuje się mieć drugie dno.

b13

I w tym momencie nawet ja, największy cykor, miałem nielichy problem z odejściem od ekranu. Bo mimo, że strach nie malał i nieraz podskakiwałem, gdy jakiś potwór zaszedł mnie od tyłu, ciekawość towarzysząca rozwiązywaniu kolejnej tajemnicy była po stokroć większa. A poza wszystkimi tymi zagadkami jest jeszcze przecież tajemnica historii i tożsamości Czerwonego Kapturka i co tu się w ogóle wyprawia. Niebanalność i interesujące prowadzenie zarówno wątku głównego jak i pobocznych oraz ich wzajemne przenikanie się tworzy fabułę, w którą łatwo wsiąknąć. Nie przeszkadza nawet duży schematyzm rozwiązywania kolejnych śledztw. Mimo, że za każdym razem wszystko sprowadza się do odnalezienia upiora, a potem standardowego „przynieś, pokaż i pogadaj”, odkrywanie kolejnych wskazówek, dowodów i poszlak bawi tak samo przy pierwszym jak i przy piątym dochodzeniu. Za to odskocznią od pracy detektywa-medium może być szukanie poukrywanych skrzyń i zakopanych skarbów, polowanie na złodziejskie duchy i pomaganie mieszkańcom samotnych grobów w odnalezieniu skradzionych czaszek.

b12

Bardzo często z historiami opartymi na tajemnicach jest tak, że wraz z tokiem opowieści i potęgowaniem ciekawości rosną oczekiwania co do finału. I jeśli nawet uda się uniknąć zjadania własnego ogona (serial Lost), to najczęściej tak oczekiwane rozwiązanie okazuje się miałkie, słabe i kompletnie niesatysfakcjonujące. I właśnie z tego powodu, a nie dlatego, że gra w dużej części jest horrorem, bałem się finału Betrayera. Główny wątek, który na początku zdaje się w ogóle nie istnieć, nagle nabiera rozpędu, by pod sam koniec stopniować napięcie nawet nie jak kula śniegowa, a prawdziwa lawina. Ciekawość autentycznie sięga zenitu, życie i wrogowie przestają mieć znaczenie, pal sześć w oszczędzanie strzał, JA CHCĘ WIEDZIEĆ JAK TO SIĘ SKOŃCZY.

b14

Czy ludziom z Blackpowder Games, mistrzom suspensu, którzy kunszt w sztuce przerażania gracza szlifowali na kolejnych częściach serii F.E.A.R, udało się satysfakcjonująco zakończyć tę historię? Według mnie tak, chociaż przewrotność zwieńczenia opowieści równie łatwo może budzić skrajnie odwrotne opinie.

betrayyaaaaa

W takim razie inne pytanie: czy warto zawracać sobie głowę wyrobieniem własnej opinii o Betrayerze? Tak, tak, po trzykroć: tak. Popis biegłości w operowaniu grafiką i dźwiękiem, by za ich pomocą budować klimat, jaki daje Blackpowder Games jest naprawdę zachwycający. Śmiem twierdzić, że ta gra obroniłaby się nawet, gdyby chodziło w niej tylko o chodzenie po lesie. Tak bardzo przypomina to prawdziwe spacery po nieskażonych działalnością człowieka mniej lub bardziej zalesionych terenach, zarówno w warstwie wizualnej jak i dźwiękowej (a wierzcie mi, wiem co mówię). No i jest przecież jeszcze strach nie pozwalający na chwilę spokoju i ciekawość pilnująca, by przerażenie nie wzięło nad nią góry. Wspaniała przygoda i świetne doświadczenie. Gorąco polecam.

Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY:

agen judi bola , sportbook, casino, togel, number game, singapore, tangkas, basket, slot, poker, dominoqq, agen bola. Semua permainan bisa dimainkan hanya dengan 1 ID. minimal deposit 50.000 ,- bonus cashback hingga 10% , diskon togel hingga 66% bisa bermain di android dan IOS kapanpun dan dimana pun. poker , bandarq , aduq, domino qq , lukitoqq. Semua permainan bisa dimainkan hanya dengan 1 ID. minimal deposit 10.000 ,- bonus turnover 0.5% dan bonus referral 20%. Bonus - bonus yang dihadirkan bisa terbilang cukup tinggi dan memuaskan, anda hanya perlu memasang pada situs yang memberikan bursa pasaran terbaik yaitu http://45.77.173.118/ Bola168. Situs penyedia segala jenis permainan poker online kini semakin banyak ditemukan di Internet, salah satunya TahunQQ merupakan situs Agen Judi Domino66 Dan BandarQ Terpercaya yang mampu memberikan banyak provit bagi bettornya. Permainan Yang Di Sediakan Dewi365 Juga sangat banyak Dan menarik dan Peluang untuk memenangkan Taruhan Judi online ini juga sangat mudah . Mainkan Segera Taruhan Sportbook anda bersama Agen Judi Bola Bersama Dewi365 Kemenangan Anda Berapa pun akan Terbayarkan. Tersedia 9 macam permainan seru yang bisa kamu mainkan hanya di dalam 1 ID saja. Permainan seru yang tersedia seperti Poker, Domino QQ Dan juga BandarQ Online. Semuanya tersedia lengkap hanya di ABGQQ. Situs ABGQQ sangat mudah dimenangkan, kamu juga akan mendapatkan mega bonus dan setiap pemain berhak mendapatkan cashback mingguan. ABGQQ juga telah diakui sebagai Bandar Domino Online yang menjamin sistem FAIR PLAY disetiap permainan yang bisa dimainkan dengan deposit minimal hanya Rp.25.000. DEWI365 adalah Bandar Judi Bola Terpercaya & resmi dan terpercaya di indonesia. Situs judi bola ini menyediakan fasilitas bagi anda untuk dapat bermain memainkan permainan judi bola. Didalam situs ini memiliki berbagai permainan taruhan bola terlengkap seperti Sbobet, yang membuat DEWI365 menjadi situs judi bola terbaik dan terpercaya di Indonesia. Tentunya sebagai situs yang bertugas sebagai Bandar Poker Online pastinya akan berusaha untuk menjaga semua informasi dan keamanan yang terdapat di POKERQQ13. Kotakqq adalah situs Judi Poker Online Terpercayayang menyediakan 9 jenis permainan sakong online, dominoqq, domino99, bandarq, bandar ceme, aduq, poker online, bandar poker, balak66, perang baccarat, dan capsa susun. Dengan minimal deposit withdraw 15.000 Anda sudah bisa memainkan semua permaina pkv games di situs kami. Jackpot besar,Win rate tinggi, Fair play, PKV Games