Magowie w służbie ludzkości, czyli Warlocks vs Shadows

Walka w platformówkach jest tylko jedną ze składowych rozgrywki, choć dość istotną. Wysuwanie jej na pierwszy plan przy jednoczesnym chowaniu reszty daleko w tle, wydaje się być nietrafionym pomysłem. I w tym miejscu pojawia się ekipa z Polski, która pokazała, że da się to zrobić i, wbrew pozorom, wyszedł z tego całkiem smaczny kąsek.

warlocks1

Nasza biedna Ziemia jest zagrożona – okrutne stworzenia zrodzone z cienia chcą ją opanować, jednakże dzielni magowie ruszyli jej na ratunek bla, bla, bla…. bla, bla… Kogo to w ogóle obchodzi? Fabuła w grze jest cieniutka, a na dodatek przedstawiana tylko w formie krótkich, kiepsko skleconych opisów, wyświetlanych przed każdym z pięciu rozdziałów – wszystko to ulatywało z głowy po minucie.

W produkcji tej wcielić możemy się w jednego z jedenastu bohaterów, a rozgrywka każdym z nich różni się w dość znaczny sposób od pozostałych. Choć pobawiłem się wieloma z nich, mój wybór padł w ostateczności na posługującego się ogniem Jake’a (duży wpływ miał na to fakt, że postęp w kampanii jest indywidualny dla każdej z postaci, a mi nie chciało się za każdym razem zaczynać od samego początku). Każdy z protagonistów walczy za pomocą czterech dostępnych umiejętności. Wszystkie po użyciu wymagają odczekania chwili, by móc je zastosować jeszcze raz (długość zależy od tego, jak wielkie spustoszenie czyni dany skill – im słabszy tym czekamy krócej).

warlocks2

Warlocks vs Shadows to platformówka całkowicie skupiona na walce z hordami przeciwników. Do tego stopnia, że kolejne etapy to tak naprawdę mniejsze lub większe areny, z kilkoma miejscami, w których pojawiają się oponenci. W prawym górnym rogu widnieje licznik fal wrogów do pokonania, a postawione przed nami zadanie jest jedno: przetrwać, za wszelką cenę.

Zdarza się, że ceną tą jest wielokrotna śmierć. Niby to w porządku, ale poziom trudności jest niestety nierówny niczym drogi w mojej wsi. Raz przechodzimy etap bez najmniejszego problemu, by po chwili rzucać mięchem na prawo i lewo, bo nie możemy przejść kolej planszy…. A następnie przechodzimy do bossa, którego pokonujemy za pierwszym razem (ostatniego „szefa” pokonałem bez najmniejszych problemów). Często jedynym rozwiązaniem dla mnie było żmudne wbijanie kolejnych poziomów doświadczenia.

Walka z przeciwnikami jest tu niezwykle przyjemna. Bieganie bez ładu i składu nie zdaje tu egzaminu, trzeba umiejętnie korzystać z posiadanych umiejętności. A to dlatego, że gra rzuca w nas coraz to trudniejszymi do pokonania oponentami (na widok niektórych dość szybko nauczycie się reagować nieurodziwymi słowami).
Wisienką na torcie z trucheł naszych wrogów winny być walki z bossami, ale niestety tak nie jest. Nie dość, że w większości są dość proste (choć nad tym lodowym musiałem chwilkę posiedzieć), to jeszcze brakuje im tego czegoś, co sprawia, że niektóre starcia wspominać będziemy do końca naszej przygody z grami. Po pokonaniu każdego z nich udostępniony zostaje nam nowy bohater.

warlocks3

Jak przed chwilą wspomniałem, w grze znajdują się szczątkowe elementy gry RPG. Najbardziej w oczy rzuca się rozwój bohatera, który jest jednak dość prosty: możemy ulepszać każdą z czterech posiadanych przez nas umiejętności i to tyle. Oprócz tego mamy możliwość założenia na siebie przedmiotów wypadających z pokonanych oponentów, albo kupionych od sprzedawcy (ten pojawia się raz na kilka poziomów). Niestety, duża część napotkanego ekwipunku najzwyczajniej w świecie nie nadawała się do walki, przez co „przebierałem się” naprawdę rzadko. Sam ekran wyboru sprzętu jest strasznie niewygodny i przy większej ilości noszonych klamotów ciężko tam znaleźć to, co nas interesuje.

Oprócz kampanii możemy odwiedzić arenę, gdzie ścieramy się z kolejnymi falami wrogów aż do naszej śmierci, by na koniec zobaczyć jak nasz wynik prezentuje się na tle osiągnięć innych steamowiczów. Sam nie jestem fanem tego typu zabawy, więc odbiłem się od tego bardzo szybko, ale w kooperacji to naprawdę może dawać radę. Razem z innymi graczami możemy również rozegrać całą kampanię, a także pojedynkować się. Niestety nie dane mi było pobawić się trybami sieciowymi, ponieważ serwery są puste jak mój portfel.

warlocks4

Graficznie Warlocks vs Shadows prezentuje się dla mnie wręcz obłędnie. Wszystko jest ślicznie narysowane i zaanimowane. Warto też zwrócić uwagę na duże zróżnicowanie kolejnych etapów: moczary, tereny skute lodem… tak, jest na czym zawiesić oko. Fajnie wyglądają przeciwnicy, którzy może i są tylko czarnymi plamami, ale są to bardzo ładne czarne plamy, ozdobione tu i ówdzie jakimś innym kolorem. Wysoki poziom prezentuje muzyka, lecz tej jest niestety bardzo, bardzo mało.

Mogę Wam z czystym sumieniem polecić Warlocks vs Shadows, zwłaszcza, jeżeli macie partnerów do lokalnej lub sieciowej gry wieloosobowej. To kawał solidnej i naprawdę ładnej rozgrywki. Niech no tylko serwery się zapełnią i będzie świetnie.