Morderstwo w stylu noire, czyli recenzja gry Blues and Bullets

Przyznam się od razu, że o istnieniu Blues and Bullets dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy otrzymałem klucz recenzencki. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym tytule, ani nie miałem styczności z żadnymi zapowiedziami. Wyszło mi to na dobre, ponieważ efekt, jaki wywarł na mnie Blues and Bullets był niesamowity!

Jeszcze zanim rozpocząłem swą przygodę z tą produkcją, postanowiłem poczytać na jej temat w Internecie. Gra znajdowała się na Steam Greenlight już dobre kilka miesięcy, a swą premierę miała parę dni temu. Jak później się dowiedziałem, jest to produkcja wydana w formie kilkugodzinnych epizodów, coś na kształt tworów Telltale. Jako, że jestem zapalonym fanem The Walking Dead, Game of Thrones oraz The Wolf Among Us, od razu rozentuzjazmowałem się na wieść o gatunku nowej produkcji od A Crowd of Monsters (nomen omen autorów feralnego Funk of Titans). Blues and Bullets to niesamowita przygodówka, utrzymana w klimatach noire, okraszona genialną stylistyką oraz przyzwoitym voice actingiem. Do tego wszystkiego dołóżmy wpływ na rozwój fabuły tak jak w tytułach od Telltale i wychodzi murowany hicior! Tyle słowem absolutnego wstępu, przejdźmy zatem do omówienia szczegółów.

2015-07-27_00011
Piękne te drzewa, nieprawdaż?

Zacznę od wspomnianej wcześniej niebywałej stylistyki, która świetnie buduje klimat rozgrywki. Jak widać na screenshotach, całość utrzymana jest w kolorystyce czerni, bieli oraz czerwieni. Minimalizm grafiki może wydawać się aż nazbyt ascetyczny, ale uwierzcie mi – tak nie jest. Modele postaci może nie są najlepiej wykonane, lecz dzięki monochromatyczności ubytki nie są widoczne. Oprócz tego, autorom należy się Oscar za niemal filmową pracę kamery, która idealnie oddaje mroczny charakter gry!

2015-07-27_00013
Singing in the rain.

Przejdźmy do najdelikatniejszej sprawy, jaką jest fabuła. W przygodówkach to właśnie ona liczy się najbardziej, dlatego postaram się nie zaspojlować jej zbyt wiele. Gracz wciela się więc w słynnego Eliota Nessa, dowódcę brygady tzw. Nietykalnych, czyli oddziału policji, ściągającego największego mafiosa w historii Ameryki – Ala Capone. Historia przedstawiona w Blues and Bullets nie będzie jednak skupiać się na wydarzeniach historycznych, a sama akcja rozgrywa się po rzekomym opuszczeniu więzienia przez sycylijczyka, dwadzieścia lat później. Miejsce przedstawionych wydarzeń również jest fikcyjne – Santa Esperanza (z hiszp. święta nadzieja). Wydaje mi się, że i tak już za dużo powiedziałem, dlatego na temat fabuły nie odezwę się ani słowem.

Rozgrywka jest bajecznie prosta i jakże przyjemna, bowiem niemal nie różni się od tej znanej nam z produkcji Telltale. Główny bohater – Elliot, może podejmować przeróżne wybory moralne: raz niesamowicie przytłaczające, a raz dość zabawne i lekkie. Wszystko to odbywa się poprzez wciśnięcie odpowiedniego klawisza na gamepadzie/klawiaturze (również i tym razem lepiej sprawdzi się ten pierwszy), w odpowiednim czasie, którego jak zwykle, wiele nie mamy. Oprócz tego w Blues and Bullets Episode 1, znajdziemy multum QTE, które z pewnością urozmaicają gameplay. Momentami niestety jest on nieco zbyt wolny i nudny, głównie dlatego, że Elliot chodzi bardzo powoli. Oczywiście, jak na policjanta przystało, nasz bohater potrafi posługiwać się bronią oraz kryć się za osłonami, ale tylko wtedy, gdy gra nam na to pozwala. Innymi słowy: strzelać oczywiście można, ale niestety Elliot sam decyduje gdzie pobiec oraz gdzie się schować, my jedynie jesteśmy w stanie nacisnąć klawisz strzału, celowania lub zmiany schronienia.

2015-07-27_00012
A jak Wy wyobrażaliście sobie Capone po odsiadce?

W Blues and Bullets przyjdzie nam również wykazać się zdolnościami detektywistycznymi, które nasz bohater naturalnie posiada. Sekwencje te są dość proste, przez co nie stanowią większej przeszkody przy przechodzeniu gry, ale nie przysporzą Wam kłopotów. Większość opiera się na znajdywaniu poszlak w obrębie miejsca zbrodni, a następnie łączenia ich w jedną całość na mapie myśli. Szczerze mówiąc, bardzo przypominało to mechanizm dedukcji w Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara, jednak ów podobieństwo zupełnie mi nie przeszkadzało.

Prawdziwy detektyw oprócz poszukiwania dowodów rzeczowych potrafi wydusić z podejrzanego wszystko, co w danym momencie jest potrzebne. Tak jest i w przypadku Eliota, który potrafi wycisnąć prawdę zarówno z oprychów jak i damulek. Gracz decyduje tu o charakterze wypowiedzi bohatera: czy będzie to ironiczny dowcip, czy może pełna agresji groźba. Los bohaterów leży w naszych rękach!

2015-07-27_00017
Ten screen ma intrygować!

Ciężko było znaleźć  jakiekolwiek mankamenty w tym tytule – wszystko układało się w spójną całość, niczym zagadki Eliota. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to zła animacja sprintu oraz samo aktywowanie go. Ciężko trzymać wciśnięty stick na padzie bez zwalniania go. To aż boli. Jednak powolny chód jak najbardziej pasuje do mrocznego klimatu noire!

Blues and Bullets to produkcja naprawdę wysokiej klasy, która spokojnie może konkurować z tytułami ze stajni Telltale. Genialna estetyka czerń i bieli połączonej z czerwonymi akcentami, podkreślającymi najważniejsze miejsca lub wydarzenia, świetnie wpisuje się w wysublimowany charakter rozgrywki. Bohaterowie wcale nie są nijacy, ba powiem więcej, zdecydowana większość z nich kryje swoje sekrety, które zauważy tylko spostrzegawczy gracz (warto zwrócić uwagę na postać Ala Capone i jego podwładnego). Każdy,  nawet najdrobniejszy wybór, jakiego dokonamy, w późniejszym etapie zostanie wzięty pod uwagę. Dlatego cytując klasykę: „You must choose, but choose wisely!” (Indiana Jones i Ostatnia Krucjata). Mógłbym dalej rozdrabniać się nad każdym elementem tej cudownej gry, ale powiem tyle: warto kupić, choćby ze względu na cenę – za 1 epizod wynosi ona zaledwie 4,99 euro, a za wszystkie pięć jest to kwota 19,99 euro.

2015-07-27_00007
Bez komentarza 🙂
ZALETY:
5
WADY: