Godny następca serii Souls – recenzja Necropolis (KONKURS)

Moja przygoda z serią Dark Souls nie należy do udanych. Kupioną gdzieś za grosze na wyprzedaży część pierwszą rzuciłem w kąt po kilku godzinach przepełniony frustracją i niemocą, mimo iż widziałem niezaprzeczalne zalety tej produkcji. Dlaczego o tym mówię? Ano dlatego, że Necropolis, o którym Wam dzisiaj opowiem, to takie Soulsy, w które ciągle chce mi się grać.

nekro2

W grze studia Harebrained Schemes wcielamy się w bezimiennego wojownika, wkraczającego do tytułowej Nekropolii, będącej wielopoziomową konstrukcją, wypełnioną po brzegi niebezpieczeństwami. Ściągają tam kolejni poszukiwacze przygód, łaknący tego, co znajduje się na samym jej dnie. W czasie podróży każdemu bohaterowi towarzyszy tajemniczy głos, mówiący w niezrozumiałym, choć tłumaczonym w napisach, języku. Fabuła jest tu raczej symboliczna, a strzępki informacji, które do nas docierają, nie są podane jak na srebrnej tacy. Musimy sami dokopać się do okruchów historii, czytając krótkie zdania wyryte na ścianach, opisy przedmiotów i wsłuchując się w kwestie naszego przewodnika.

nekro1

Necropolis bardzo przypomina produkcję studia FromSoftware: kamera ustawiona za plecami bohatera, zręcznościowy system walki, chory poziom trudności. Nawet sterowanie jest podobne. Tutaj jednak często walczy się z całymi chmarami przeciwników, jednakże tak jak w pierwowzorze, warto na początku z bezpiecznej odległości nauczyć się ich zachowań, by będąc bogatszym w tę wiedzę, bezlitośnie odbierać życie kolejnym poczwarom. Produkcja ta potrafi jednak zaskoczyć, wylewając nam na głowę przysłowiowy kubeł zimnej wody w postaci gigantycznego monstrum, które rozłoży nas kilkoma atakami i musimy zaczynać przygodę od samego początku, bo śmierć jest permanentna. Wraz ze zgonem tracimy wszystko, poza dowodami uznania otrzymywanymi w nagrodę za grzeczne wykonywanie powierzonych nam zadań oraz za zasługi dokonane podczas naszego krótkiego żywota. W zamian za nie kupić możemy kodeksy, wpływające trwale na naszego śmiałka. Jak dokładnie działa każdy z nich musimy jednak rozgryźć sami, bo zarówno ich opisy jak i nazwy nie mówią zbyt wiele. Ja skusiłem się na tomiszcze pod tytułem Wampiryzm jest dla ludzi (nawiasem mówiąc była to niesamowicie droga inwestycja), którego przeznaczenie okazało się najłatwiejsze do rozgryzienia, a przy tym owa książka okazała się bardzo pomocna w trakcie moich wędrówek.

nekro3

Następnym, obok nieodwracalności śmierci, elementem zapożyczonym z gier roguelike jest losowość rozgrywki. Kolejne poziomy są złożone z losowo dobranych pomieszczeń, a choć z czasem zaczniemy trafiać do miejsc nam znanych, bo ich pula nie jest nieskończona, zawsze różnić się będą ustawieniem przeciwników. Strach przed nieznanym rośnie więc wraz z postępami w rozgrywce, bo nigdy nie wiadomo co czai się za rogiem. Oczywiście po chwili giniemy i zaczynamy nową grę, jednak w tym przypadku z uśmiechem na ustach, bo tytuł jest tak dobry, że chce się tylko więcej.

Do wyboru mamy dwa rodzaje postaci: jedna nieco zwinniejsza, druga zaś wolniejsza, lecz przy tym wytrzymalsza. Mimo rozgraniczeń, każdą z tych wersji  walczy się mniej więcej tak samo, przy czym unik tego pierwszego nie jest według mnie nawet w połowie tak użyteczny, jak ten wykonywany przez osiłka, także mój wybór zwykle padał na tego drugiego.

Do dyspozycji oddano nam broń lekką, która pozwala na zadawanie szybkich, lecz słabych ciosów, ciężką, będącą jej kompletnym przeciwieństwem oraz wyważoną pomiędzy tymi dwoma rodzajami ataków. Każdy typ oręża jest jednakowo użyteczny, jeśli odpowiednio dopasujemy swój styl ścierania się z oponentami, a dobierać go będziemy dość często, bo łup wypadający z przeciwników i skrzyń jest losowy, przez co zmiany olbrzymiego kostura na krótki miecz są tu na porządku dziennym.

nekro4

Grę charakteryzuje oryginalna oprawa wizualna. Jest ona niezwykle sterylna, obiektom, z których zbudowane są kolejne poziomy brak jednak szczegółowych tekstur (by nie rzec, że brakuje jakichkolwiek). Kolorystyka jest stonowana, dzięki czemu z łatwością wybijają się na jej tle postaci oraz oponenci. Ci mają zdecydowanie więcej detali, choć są przy tym nieco karykaturalni. Wszystko to daje nieco kreskówkowy efekt, co, muszę przyznać, niezwykle przypadło mi do gustu. I tym większe było moje zdziwienie, że przy grafice ładnej, lecz niewymagającej, gra potrafiła zwolnić i to całkiem mocno, zwłaszcza gdy podczas naszej wędrówki złapie nas ulewa.

Jeżeli jednak macie dość samotnych porażek, możecie zawsze ginąć wraz ze swoimi znajomymi, ponieważ twórcy oddali do dyspozycji tryb kooperacji dla maksymalnie czterech graczy. Pomysł ten był bardzo dobrym posunięciem, szkoda jednak, że ta funkcjonalność działa jedynie za pośrednictwem internetu, przez co miłośnicy wspólnych posiedzeń przy podzielonym ekranie muszą niestety obejść się smakiem, mimo że produkcja ma wszelkie predyspozycje by taki tryb zaimplementować.

nekro5

Necropolis jest niezwykle udanym klonem serii Souls, z przyjemną dla oka grafiką, responsywnym sterowaniem i, co najważniejsze, wciągającą jak bagno rozgrywką. Sprawdźcie więc sami jak daleko uda wam się zajść w kolejnych, zakończonych (zazwyczaj) zgonem przy próbach spenetrowania ponurej, tytułowej Nekropolii.

Dzięki uprzejmości studia Harebrained Schemes już niedługo jedno z Was będzie miało przyjemność zmierzyć się z wyzwaniami stawianymi przez ten unikalny, losowo generowany świat. W związku z Halloween redakcja naszego serwisu przygotowała konkurs, w którym do wygrania jest jeden klucz na platformę Steam.

Konkurs na stronie facebook.com/1ndieWorld

A jeżeli macie ochotę już teraz sprawdzić swoje umiejętności w grze Necropolis, zapraszamy na stronę Steam produkcji: http://store.steampowered.com/app/384490/

Wojtek Kowalski

Autor: Wojtek Kowalski

Największy nerd we wsi. Najmłodszy członek redakcji. Mistrz w obijaniu się i marnowaniu czasu na głupoty. Mimo młodego wieku jest zakochany po uszy w starych grach (od czego już prosta droga do wymiotowania tęczą na widok każdego retro-indyka). Gdy nie gra, ani nie pakuje w siebie ton żarcia, z chęcią sięga po książkę, albo rzępoli coś, schowany w ciemnym kącie. Jest jedną z kilku osób w galaktyce, które od trzeciej części hirołsów wolą dwójkę.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3