Nidhogg. Recenzja.

Nidhogg to tytuł zapewne wielu osobom dobrze znany, gdyż swoją premierę miał już w styczniu 2014 roku oraz był wielokrotnie nagradzany na takich festiwalach jak Indiecade, IGF, Eurogamer Expo czy Fantastic Arcade. Przeznaczony jest dla jednego lub dwóch graczy. Twórcy gry znani są pod pseudonimem Messhof. Na dzień dzisiejszy gra dostępna jest na PC, PS4 i PSV. Niestety brak zabawek Sony spowodował, że recenzja będzie tylko i wyłącznie z punktu widzenia pecetowca, lecz mam nadzieję, że nie zniechęci to do dalszej lektury. Zakończmy już tą część oficjalną i przejdźmy do sedna.

ss_764bdc489bc9ed7f23512dc3525a23b780766af7.600x338

W grze wcielamy się w jednokolorową postać wyposażoną w szpadę, której celem jest przebiegnięcie do ostatniej lokacji znajdującej się za plecami naszego przeciwnika. Cała zabawa polega na zabiciu oponenta i pokonaniu jak najdłuższego dystansu, zanim nasz rywal się odrodzi. Twórcy zaimplementowali naszej postaci kilka dodatkowych umiejętności powodujących to, że rozgrywka staje się znaczniej dynamiczna. Nasz ludzik potrafi: wysoko skakać, przykleić się do ściany na ułamek sekundy, po czym od niej odbić, jeśli zostanie pozbawiony oręża może zabić przeciwnika gołymi rękoma (jeśli oczywiście umiejętnie uniknie wrogiej szpady) oraz przeturlać się pod nogami rywala. Poza pchnięciem w trzech poziomach (głowa, tułów, nogi) i możliwością wybicia broni z rąk przeciwnika, poprzez odpowiednie zgranie ruchów szpady góra, dół, możemy nią na dodatek rzucić w poziomym kierunku. Brak oręża w dłoni nie skreśla naszych szans na przegraną, wiele razy zdarzyło mi się wygrać po przez skuteczne uniki i dobrze przemyślane skoki.

 

Oprawa graficzna to mieszanina kolorowych pikseli i rzucających się w oczy jaskrawych kolorów. Proste animacje oraz grafika nadaje grze swoistego klimatu i sprawia, że jest ona na swój sposób oryginalna. Twórcy miło zaskoczyli mnie designem otoczenia. Każda mapa to kompletnie inny klimat. Walkę przyjdzie toczyć nam w ciasnych kopalnianych tunelach, w których rzut bronią będzie dość ograniczony lub wśród chmur, gdzie podłoże od czasu do czasu może rozpłynąć nam się z pod nóg, co zmusza gracza do zmiany taktyki w zależności od poziomu, na którym toczy się rywalizacja. Szkoda, że w grze mamy dostępne tylko 4 mapy, ponieważ po kilkudziesięciu grach widok tej samej planszy zaczyna stawać się nudny. Co do oprawy muzycznej w tym miejscu nie ma za bardzo co do opisywania, gdyż tytuł posiada kilka prostych utworów, które po częstym graniu zaczynają być nużące i jedyne co nam pozostaje to wyłączenie muzyki w grze i puszczenie prywatnej playlisty.

ss_bc948804c395603d73579b69193d9bb2dfc4bde6.600x338

Nidhogg przypadł również do gustu moim znajomym. Przy wspólnych spotkaniach zagrywaliśmy się godzinami, organizując między sobą mini turnieje, włączając przy tym opcje takie jak spowolnienie czasu, czy wyłączenie mieczy, co nadawało całej zabawie większego rozmachu. Jeśli niestety nie macie z kim pograć, zawsze zostaje tryb single player, gdzie oprócz zwyczajnej walki dostępny jest tryb turniejowy, w którym to przeciwnikiem będzie sterować SI, która spisuje się całkiem dobrze i z każdą następną wygraną jej poziom się podnosi, czasami tylko ma ona problemy na mapach gdzie grunt osuwa nam się z pod nóg, co powoduje, że głupio umiera. Drugą opcją dla jednego gracza jest tryb sieciowy, lecz mała liczba graczy skutkuje tym, że wyszukanie rywala może potrwać nawet kilkanaście minut lub w ogóle nie nastąpić. Tylko dwa tryby dla pojedynczego gracza to jak na mnie trochę mało i myślę, że pod tym względem twórcy mogli spisać się o wiele lepiej.

ss_9630929ed94e706d8a5037f5412ae67245cc52f2.600x338

Jak najprościej opisałbym ten tytuł? Prosta, wciągająca i dynamiczna platformówka w klimatycznej oprawie dostarczająca wiele dobrej zabawy. Ogólnie rzecz biorąc polecam ten tytuł wszystkim szukającym gry niewymagającej wiele czasu, fanom rywalizacji podczas spotkań towarzyskich i tym szukającym czegoś do pogrania w wolnej chwili. Myślę, że cena 14.99 $ jest jak najbardziej na miejscu, ale pamiętaj, że można ”wyrwać” ją na jakiejś promocji, więc jeśli owa się pojawi to nawet nie waż się zastanawiać! Na marginesie dodam, że najlepszym uczuciem w grze jest widok szabli rzuconej w stronę przeciwnika wbijającej się mu w plecy, podczas gdy on jest już kilka centymetrów przed końcową lokacją lub gdy dźgnięcie mojej szabli powoduje potok pikselowej krwi.

ZALETY:
5
WADY: