Nighthaw-X3000, czyli powrót do przeszłości w wielkim stylu

Lata 80. były jedną z ważniejszych epok dla gier komputerowych, to wtedy właśnie zaczęła rozwijać się prężnie technologia umożliwiająca odpalanie wirtualnej rozrywki na domowych ekranach telewizorów. Ostatnimi czasy mamy wysyp tytułów w luźny sposób nawiązujących do produkcji z tamtych lat, lecz prawdę mówiąc nie każda jest warta uwagi. Czy Nighthawx-3000 zasługuje na miano retro produkcji na miarę roku 2017?

Na samym początku opowiem nieco o twórcy Nighthawx-3000, gdyż ta wiedza pozwoli Wam lepiej odebrać ten tytuł. Otóż gra stworzona została przez utalentowanego dewelopera Nikodema Szewczyka, który próbuje swych sił w game-devie od 2006 roku. Ile ten człowiek ma lat? Zaledwie 23! Jednak jego dzieła utrzymane są w stylistyce vintage – każde z nich posiada pixel-artową oprawę graficzną oraz idealnie pasującą do niej oprawę muzyczną. W 2014 roku jego gra Top Hat została doceniona przez jury na Digital Dragons i w ten sposób zdobyła tytuł Best Indie PC Game. Zatem jak widać, mimo młodego wieku Nikodem posiada spore zaplecze techniczne i przede wszystkim doświadczenie, jakiego nie powstydziłby się niejeden wyjadacz game-devowy.

Nighthaw-X3000 jest swego rodzaju hołdem dla lat 80. – mamy tu do czynienia z klasycznym vertical scrolling shoot’em upem. Nazwa gatunku jest dość długa i może brzmieć absurdalnie, ale jest jak najbardziej autentyczna. W obecnych czasach raczej rzadko mamy okazję ograć tego typu produkcje, a szkoda! Dawno tak dobrze się nie bawiłem, grając w tak mało skomplikowany i rozbudowany tytuł. Zasady są bajecznie proste – strzałkami sterujemy statkiem powietrznym, klawisz „X” służy do strzelania, „C” do aktywacji jednej z mocy specjalnych, a pod „Z” znajduje się druga umiejętność specjalna. Do tego dochodzi ultra denerwujący dash, który twórca umieścił pod podwójnym naciśnięciem strzałki kierunkowej.

Fabuła również nie jest skomplikowana, ba powiedziałbym nawet, że jej prostota idealnie nawiązuje do kiczu lat 80.! Wcielamy się bowiem w postać Jamesa Pileckiego – szalonego pilota do zadań specjalnych, którego jedynym celem jest zestrzelenie absolutnie wszystkiego co się rusza, by w ten sposób uratować planetę przed inwazją obcych. James chętnie podejmuje się tej misji, jako że jego ukochana żona zginęła i ostatnimi czasy jedynie topi smutki w alkoholu. Pora więc wskoczyć do maszyny (tytułowy Nighthaw-X3000) i skopać tyłki obcym!

W grze znajdziemy kilka trybów rozgrywki – kampanię fabularną, score attack, boss rush oraz tryb ekstremalny. Pierwszy z nich oferuje nam 8 różnorodnych poziomów, po brzegi wypełnionych wrogimi jednostkami i zabójczymi pułapkami. Od razu przyznam, że nie jest on łatwy. Pierwszy poziom to rozgrzewka, zatem nie cieszcie się za bardzo jak pokonacie pierwszego bossa bez większych strat. Drugi poziom stanowi już nie lada wyzwanie i założę się, że nie raz zdarzy się Wam przekląć czy też uderzyć ręką w klawiaturę podczas kolejnych śmierci. Szybkie tempo rozgrywki, gradobicie pocisków, których nie sposób uniknąć i mega ciężkie potyczki z bossami pod koniec poziomów – tak właśnie można streścić Nighthawk-X3000. Oczywiście produkcja wynagradza nam pokonanie każdego levelu, oferując ulepszanie naszej maszyny, gdzie możemy zmieniać arsenał broni oraz inne drobne dodatki.

Tryb score attack to wariacja na temat trybu endless, w której celem gracza jest zdobycie jak największej ilości punktów z pełnym wsparciem dla współdzielonej przez sieć tablicy wyników. Kolejny ze wspomnianych trybów z kolei oferuje jedynie starcia z bossami, których spotkać można w trybie kampanii. Tryb ekstremalny natomiast, jak sama nazwa mówi, przeznaczony jest jedynie dla graczy szukających ekstremalnych wyzwań. Szczegółów nie zdradzam! W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o kanapowym trybie kooperacji, działającym w systemie drop in/drop out. Oznacza to, iż w każdej chwili do przygody dołączyć może drugi gracz, bez żadnych konsekwencji związanych z gameplayem.

Opowiedziałem chyba już o wszystkich możliwościach, jakie daje nam Nighthaw-X3000, pora więc na omówienie mankamentów, które nieźle uprzykrzają życie. Odpalając ten tytuł nie spodziewałem się zbyt wiele – gra stworzona przez jednego człowieka raczej rzadko jest idealna (przynajmniej przed premierą). Tym razem niestety było podobnie, choć nie aż tak najgorzej. Największym bólem była umiejętność dashowania, gdyż włącza się ona praktycznie co chwilę zupełnie przez przypadek. Szybkie tempo zmusza nas do „tapowania” strzałek, co powoduje przeskok statku wprost na pociski wrogów. Fajnie byłoby, gdyby twórca dał graczowi możliwość wyboru sterowania, wyłączającego alternatywne ustawienia. Tu przechodzę do drugiego elementu, który wkurzać może nielicznych – „tilt” ekranu. Na całe szczęście Nikodem od razu o tym pomyślał i w opcjach bez problemu wyłączycie ten niepotrzebny efekt.

Podsumowując, Nighthaw-X3000 zrobił na mnie raczej pozytywne wrażenie. Nie jest to gra, w którą grałbym non-stop przez kilka dni, lecz na pewno będę do niej wracał co jakiś czas. Do tego wszystkiego, wydawca całkiem nieźle zorganizował kampanię marketingową, wysyłając do redakcji press-kit, którego zawartość możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Nostalgia aż wylewa się z tego pudełka! Mam nadzieję, że już wkrótce takie wydanie pojawi się również na półkach sklepowych.

ZALETY:
5
WADY: