Ninja w sukience, czyli Akane the Kunoichi

Jesteśmy dzielnym wojownikiem, bardzo-zły-pan porwał naszą ukochaną, a my ruszamy jej na ratunek. Ile razy już przerabialiśmy taki schemat w platformówkach? Co najmniej pierdylion. Całe szczęście, że w Akane the Kunoichi jest inaczej. No bo przecież wcielamy się w dzielną wojowniczkę i ratujemy naszego ukochanego ze szponów bardzo-złej-pani. Eee… tiaaam…

AkaneTheKunoichi_2014_06_20_19_05_45_328

No dobra, fabularnie gra nie powala, ale dajcie spokój, przecież to platformówka. Gra, w której rozbudowana fabuła jest wręcz niepożądana. Nie ma przecież w tym gatunku nic gorszego niż czekanie aż postacie przestaną ględzić i wreszcie przejmiemy kontrolę nad naszym bohaterem. Poza tym, czy ktoś naprawdę spodziewał się rozbudowanej fabuły po grze, na której ekranie tytułowym widnieje główna bohaterka z poooookaźnym dekoltem. Nie, żebym miał coś przeciwko cyckom, ale nie znoszę, gdy atakują me oczy bez powodu w miejscach, gdzie ich obecność jest zbędna.

AkaneTheKunoichi_2014_06_20_18_49_18_359

Gdy zobaczyłem, że dostaliśmy tę grę do recenzji, rzuciłem się na nią jak głupi. ,,O matko! O matko! Urrraaaaa! Kurczę, przecież to platformówka. Czy potrzeba do szczęścia czegoś więcej?” – z takimi myślami zgłosiłem się po nią i zassałem ze Steama. Już pierwszy etap znacząco ostudził mój entuzjazm (prawdopodobnie spowodowany dłuższym odwykiem od gatunku) i skierował myśli na inne tory – „Okej, Wojtek, może to nie jest platformówka z najwyższej półki, ale też nie z najniższej. Typowy średniak, jakich wiele”. Na tych dwóch zdaniach mógłbym w sumie zakończyć recenzję, ale: a) nikt mi tego nie opublikuje; b) może jednak znajdzie się ktoś, kogo zainteresowała ta gra, przez co moim dziennikarskim obowiązkiem jest odwieźć tego kogoś od tej głupiej decyzji, ewentualnie skłonić do poczekania aż znajdzie się w bundlu. Naprawdę, wszystko w tej grze zostało wykonane w najlepszym wypadku poprawnie, a chętnym mogę podesłać długą listę darmowych platformówek, które są lepsze od tego tytułu pod prawie każdym względem.

AkaneTheKunoichi_2014_06_20_19_06_59_265

Rozgrywka nie odbiega tu szczególnie od standardów gatunku. Bieganie, skakanie, odbijanie się od ścian, ciskanie nożami kunai w naszych biednych oponentów – oto streszczenie całej gry. Od czasu do czasu możemy też przywołać duuuużą ilość kunai, która odpowiednio użyta ratuje nam skórę z wielkich opresji. Jeśli chodzi o przeciwników, to są oni jeszcze bardziej sztampowi niż mechanizmy rozgrywki. Mamy tu zwykłych wojowników, wojowników rzucających, podobnie jak nasza bohaterka, nożami kunai, magów ciskających w nas powracającymi niczym bumerang kapeluszami oraz psy marzące o capnięciu nas swoimi ostrymi zębiskami. Co do tych ostatnich mam małą poradę. Atakujcie je kucając, bo w pozycji stojącej, mimo iż trafiamy nożami w nasze pieski, to tak naprawdę drapiemy je tylko pieszczotliwie za uszkiem, nie zadając im w ten sposób nawet najmniejszych obrażeń. Walki z bossami wnoszą do gry nieco świeżości, ale… no cóż, nietrudno odświeżyć trupa.

AkaneTheKunoichi_2014_06_20_18_47_59_843

Jeśli chodzi o oprawę graficzną w tej grze, to twórcy podjęli dość dziwną decyzję. Przez większość gry widzimy przed oczami przyjemną, lekko rozpikselizowaną grafikę, kojarzącą mi się z tym, co widziałem w tworach spod RPG Makera XP. Aż tu nagle, jak grom z jasnego nieba, na ekranie pokazują się bossowie, którzy są narysowani zdecydowanie wyraźniej. Chociaż wszystko osobno wygląda całkiem ładnie, to w połączeniu już niekoniecznie. Oprawa dźwiękowa, natomiast jest całkiem znośna. Oczywiście nie na tyle, żebym był w stanie przywołać w myślach chociaż jeden jej element, ale nie przeszkadzała, co już jest przyzwoitym wynikiem. Chociaż nie, pamiętam coś jednak. Krzyk bohaterki, który był tak cichy, że usłyszałem go dopiero po nałożeniu na łeb słuchawek. W normalnych warunkach (głośniki) nie zauważyłem jego obecności. Dziwne.

AkaneTheKunoichi_2014_06_20_19_07_22_437

Tak oto dotarliśmy do końca naszej podróży z młodą wojowniczką. Czy było warto? No cóż, jakby to ująć w słowa… Nie. To kolejna przeciętna (z tych gorszych przeciętnych) platformówka z kilkoma nietrafionymi pomysłami. W czasie, gdy wydawanych jest tyle dobrych gier nie warto sobie nią zawracać głowy. Chociaż te cycki na ekranie tytułowym…

ZALETY:
5
WADY: