„Opowieść czas zacząć…” czyli interaktywna baśń. Recenzja gry Never Alone

„Opowiem Wam bardzo starą historię…” Tymi słowami rozpoczyna swą opowieść stary Innuita. W tle słychać delikatny trzask płomieni z pobliskiego ogniska. Chwilę potem zaczynają pojawiać się obrazy – krótkie scenki, uzupełniające opowiadaną przez starca legendę, które przypominają nieco naskalne, uproszczone rysunki z dawnych czasów.
Tak oto mniej więcej rysuje się początek przygody z Never Alone.

Never Alone - Nuna & Bola

„…Mówi się, że dziewczynka żyła wraz z rodziną w miejscu dalekim od tego…”

Never Alone jest platformówką 2D z elementami logicznymi, w której przyjdzie nam pokierować losami dziewczynki, Nuny, i jej przyjaciela, białego lisa. Na samym początku gry dostajemy więc możliwość wyboru pomiędzy trybem kooperacji, w którym każda osoba odpowiada za jedną prowadzoną postać, a single player, gdzie gracz musi przełączać się na bieżąco pomiędzy dwójką bohaterów.

Never Alone - Climbing

„…Dziewczynka ta kochała polować i dorastając nauczyła się robić wiele rzeczy…”

Gra pod względem fabularnym oparta jest – co ciekawe – na wierzeniach Innuitów. Prezentuje ona historię wspomnianej wyżej dziewczynki z plemienia Inupiaq, która postanawia odnaleźć źródło niespotykanej dotąd zamieci, po tym jak ta nawiedziła jej wioskę. W tej niebezpiecznej wędrówce przez lodowe pustkowia towarzyszyć jej będzie śnieżnobiały lis. Tylko tyle? Aż tyle.

Historia ta z początku może wydawać się dość prosta, ale to właśnie jest jej największym atutem. W Never Alone wędrówka jest motywem przewodnim – Nuna i jej przyjaciel spotykają w czasie jej trwania mnóstwo legendarnych istot, ucząc się wzajemnie wielu rzeczy. Przy okazji zaś odkrywają przed graczem ten wspaniały, niecodzienny świat.

Never Alone - Spirits

„…pewnego dnia nadeszła potężna zamieć…”

Twórcy z Upper One Games naprawdę się tu postarali. W powstawaniu tego tytułu brali udział rdzenni mieszkańcy Alaski, w tym około czterdziestu członków innuickiej starszyzny. Widać to świetnie zrealizowanych przerywników fabularnych – dla przykładu, mniej więcej na początku gry widzimy jak dziewczynka bawi się z lisem. W trakcie całej rozgrywki do dyspozycji gracza zostają oddane tak zwane „cultural insights” (dostępne do obejrzenia w każdej dowolnej chwili), których zadaniem jest przybliżenie mu ich kultury i tradycji. Zawierają one także rozmaite wywiady i opowieści z życia Innuitów oraz legendy, wyjaśniające pochodzenie spotkanych w czasie gry postaci i stworzeń. W jednym z takich filmików odnaleźć można przedstawiciela owej kultury, opowiadającego o swoich wspomnieniach związanych z jego dziadkiem, który w taki sam sposób jak Nuna bawił się ze zwierzęciem. Na uważnych graczy czeka również odkrycie wielu innych smaczków – choćby nieprzypadkowe znaczenie imienia bohaterki oraz to, co dla mnie osobiście było naprawdę OGROMNYM plusem tej produkcji, a mianowicie: narrator, mówiący z rdzennym języku Innuitów. Dzięki temu zabiegowi każdy grający w ten tytuł może poczuć się, jakby sam był częścią ich społeczności. Każdy bowiem może wysłuchać kolejnej historii i płynącej z niej mądrości, opowiadanej przez starszego mieszkańca gdzieś przy strzelającym iskrami ognisku.

Never Alone - Cultural Insights

„…podążała za nią kolejna zamieć, a za tamtą – następna…”

Grafika w Never Alone jest naprawdę ładna i w żadnym razie „nie kłuje” w oczy. Animacje są płynne a postacie prezentują się bardzo dobrze. Podobnie zresztą jak przerywniki fabularne, które pokazywane są w nieco innym stylu – jako wspomniane już na początku rysunki. Podkład dźwiękowy jest bardzo delikatny, i służy tu raczej podkreśleniu panującej atmosfery.
Grając w ten tytuł czułam się trochę tak, jakbym miała do czynienia z interaktywną baśnią – chciałam, żeby magia niepowtarzalnego klimatu trwała jak najdłużej…

Never Alone - Nuna & Owl-Man

„…wioska nie była już dłużej zdolna do polowań, więc zaczęła głodować…”

Magia jednak nie zawsze trwała tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Pomimo że Never Alone jest definitywnie uroczą i świetną grą, od strony gameplayowej niestety trochę kuleje (dlatego też pozostawiłam tę kwestię na koniec).
Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest mało precyzyjne sterowanie ( Z góry mówię, że w ten tytuł grałam na klawiaturze, więc być może z padami sprawa wygląda inaczej). W gatunku, jakim jest platformówka, owa precyzja liczona jest na wagę złota – wszyscy wiemy, że prędzej czy później natrafimy na moment, gdzie wymagane od nas będzie wykonanie idealnego skoku czy biegu w danym przedziale czasu (bo jeśli zrobimy to sekundę później, możemy na przykład zostać zmiażdżeni przez ruszające się ściany lodu albo skończyć jako przekąska dla niedźwiedzia). Tutaj niestety nie zawsze to działa, co może dostarczyć dodatkowych frustracji (ewentualnie powodu do wymiany klawiatury dla co bardziej wrażliwych), gdyż zdani jesteśmy od czasu do czasu na swoje szczęście (lub jego brak; no bo przecież wszyscy wiemy, że na pewno wcisnęliśmy ten właśnie klawisz w odpowiednim momencie, prawda 😉 ?).

Never Alone - Polar Bear

Drugą rzeczą, którą również można od czasu do czasu zauważyć, to nagłe przejawy samodzielności naszej AI, sterującej drugim towarzyszem. Twórcy bowiem postanowili trochę ułatwić nam rozgrywkę poprzez wprowadzenie jej wtedy, kiedy gramy sami i nie bardzo jesteśmy w stanie objąć kierowanie dwoma postaciami na raz. Niestety, nasza Sztuczna Inteligencja, jak nas uczą filmy sci-fi, czasem wykonuje rzeczy, które mogą doprowadzić do śmierci naszych bohaterów. Na osłodę dodam, że gra zawiera 12 rozdziałów i pod względem poziomów jest ona różnorodna – nie doznamy tu więc uczucia monotonii.
Ponadto, kolejną dużą zaletą jest tu sama zamieć, która nie występuje w produkcji tylko jako przyczyna fabularnego zamieszania, ale również jako stały element gameplayu. Pojawia się zarówno jako przeszkoda – wtedy Nuna i lis muszą używać osobnego przycisku, żeby położyć się na ziemi i przeczekać, gdyż w przeciwnym wypadku śnieżyca może zwiać ich w przepaść, ale i jako pomoc – zwykle wtedy, kiedy Nuna musi doskoczyć w jakieś trudno dostępne miejsca (wtedy skacze wraz z zamiecią, co ułatwia i zwiększa jej wyskok).

„…lecz dziewczynka zastanawiała się, co sprawia, że pogoda taka jest?…”

Podsumowując: Never Alone jest świetną produkcją i poleciłabym ją każdemu, kto tęskni za tytułami z baśniowym klimatem i piękną historią, a także tym, którzy chcą się przy okazji czegoś nauczyć. Pomimo pewnych niedoskonałości jest ona kolejnym świetnym przykładem na to, że same gry powoli stają się czymś więcej, niż tylko rozrywką: mogą bowiem doskonale służyć jako narzędzie do przekazywania świetnych historii, a nawet z powodzeniem prezentować inne kultury czy tradycje.

ZALETY:
5
WADY: