Orwell – recenzja

Anonim [gr. Anonumos ‚bezimienny’]: 1) człowiek nie ujawniający swego nazwiska; przede wszystkim nieznany autor utworu literackiego; 2) dzieło, którego autor nie jest w żadnej formie ujawniony; 3) list bez podpisu, często oszczerczy. Źródło – Wielka Encyklopedia Powszechna PWN.

Żyjemy w czasach, w których myślimy o kolonizacji Marsa, telefony są instalowane na naszych nadgarstkach, tablety można zwijać w rulon jak zwykły papier, a my sami będąc w Polsce możemy łączyć się w wideorozmowie z rodziną z Australii. Ale jedno jest w tym wszystkim najbardziej przerażające. Nie jesteśmy już w stanie być anonimowi w internecie. To co robimy, czym się interesujemy, jakie jest nasze ulubione jedzenie, gdzie lubimy spędzać wolny czas z przyjaciółmi, nasze prywatne dane jak numer telefonu, PESEL, adres zamieszkania czy też gdzie jesteśmy właśnie w danym momencie już nie jest takie anonimowe. Między innymi o tym ma nas przekonać gra niemieckiego studia Osmotic Studios wydana przez Suprise Attack Games pod tajemniczym tytułem Orwell.

Ta bardzo intrygująca i składająca się z 5 epizodów produkcja wiąże ze sobą nurty strategii, symulacji oraz przede wszystkim studiowania ścian tekstu, aby wgłębić się w tajemniczy klimat Wielkiego Brata inwigilującego cyberprzestrzeń mieszkańców The Nation. Wcielamy się w hakera, który przeszukuje social media oraz najgłębsze zakamarki internetu w celu zlokalizowania i udaremniania rozprzestrzeniającego się jak rak terroryzmu. Cel jest prosty, a wykonanie diabelnie trudne. Należy zidentyfikować potencjalnego terrorystę oraz wsadzić go za kratki przed dokonaniem kolejnego ataku w mieście Bonton. Tam właśnie ma miejsce historia tej specyficznej produkcji. Jak to na bohatera przystało możemy bez wstawania z fotela otrzymać ewentualne pochwały od prezydenta za schwytanie groźnej grupy terrorystycznej. Orwell to nazwa systemu komputerowego, którym się posługujemy podczas tropienia naszego „anonimowego” przestępcy. Naszym zadaniem jest przeglądanie i podsłuchiwanie rozmów internetowych, czytanie artykułów znalezionych w sieci oraz wiadomości na stronach informacyjnych, które krok po kroku łączą rozsypaną układankę w jedną całość.

Bardzo trudno w recenzji o brak spoilerów w ogólnym opisywaniu historii, więc dla Waszego dobra pozostawię ją jako wisienkę na tym słodko-kwaśnym torcie, którym będziecie się do syta zajadać. Ciekawym posunięciem twórców było wykonanie wektorowej grafiki w produkcji (głównie cutscenek), które na pierwszy rzut oka starym wyjadaczom będą kojarzyć się z takimi tytułami jak Another World czy też Flashback. Ale nie wstawajcie z krzeseł zbyt prędko. Tak jak już wspomniałem dotyczy to tylko przerywników filmowych pokazujących dany akt terrorystyczny w mieście, natomiast cała reszta rozgrywki wygląda jak większość dnia osoby uzależnionej od internetu. Mianowicie chodzi o przeglądanie stron, pseudo Facebooka i Skype’a, licznych blogów i innych temu podobnych stron. Wskazówki na jakie natrafimy będą się na ekranie podświetlać na inny kolor, a je natomiast możemy połączyć z daną osobą dzięki czemu krok po kroku zbieramy o niej coraz to bardziej wnikliwe informacje na temat życia osobistego. Są nimi np. dane, gdzie inwigilowana osoba pracuje, jakie ma poglądy polityczne, wyznanie religijne, czym zajmuje się w wolnych chwilach. Wyznaczamy całą siatkę znajomych, przyjaciół i drzewo rodzinne lub też sprawdzamy konta bankowe na co i gdzie wykorzystwał potencjalny terrorysta swoją kartę kredytową. Dodatkowo nieliniowość w dokonywaniu decyzji też dodaje grze polotu. Możemy błędnie ocenić sytuację i źle skorygować przeszukane dane przez co zawiadomimy odpowiednie organy ścigania, które złąpią niewłaściwą osobę. Dlatego czytając wszystkie poszlaki musimy dokładnie się zastanowić przed dokonaniem odpowiedniego wyboru. Pomoże nam w tym samo oprogramowanie, które wykryje dwie sprzeczne informacje, czy dany podejrzany miał dobry kontakt z tą osobą i byli przyjaciółmi czy też nie pałały do siebie sympatią i nie powinniśmy w ogóle jej łączyć z całym postępowaniem.

Pomimo swoich zalet do produkcji z czasem wkracza nuda. Faktem jest to, że ciągłe grzebanie w wiadomościach i rozmowach internetowych po prostu nuży. Może nie jestem fanem tego typu rozwiązań, ale ciężko później wracało mi się do tej produkcji. Gra jest strasznie nierówna. Z jednej strony dostajemy zupełnie nowe rozwiązanie jakie do tej pory w grach praktycznie wcale nie występowało, jednak druga strona medalu trochę rozczarowuje brakiem wypełnienia tej innowacyjności czymś co by przytrzymało potencjalnego gracza na dłuższy czas.

Gra daje nam do myślenia i na pewno zrozumiemy, że w internecie nie jesteśmy anonimowi i nigdy już nie będziemy. Przez byle jaki post na forum pod zupełnie obcym nickiem nawet najbardziej zajadliwa osoba może prostymi metodami poznać tożsamość anona. Czy jednak to powinno być głównym przesłaniem takiej produkcji? Stanowczo nie. Być może z wiekiem moje wymagania stają się obszerniejsze i oczekuję od produkcji czegoś więcej…

Jako fan wszystkiego co związane jest z modą „retro” muszę bardzo pochwalić ścieżkę dźwiękową w Orwell. Muzyka jest tutaj po prostu fenomenalna i wprowadza w swojego rodzaju trans, dzięki któremu czujemy się jak prawdziwy haker włamując się na konto bankowe czy też czytając sprzeczki na komunikatorze między dwoma osobami.

Orwell przypomina trochę jazdę kolejką górską. Początkowo musimy uzbroić się w cierpliwość podczas podjeżdżania pod samą górę i nabierania rozpędu, znajdziemy w niej świetne rozwiązania techniczne, które na dłuższą metę zaczynają lekko nużyć, ale też ciekawe zwroty akcji mające na celu wprowadzić gracza w swojego rodzaju odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Gra z pewnością nie jest przeznaczona dla każdego, bo i klimat jest trudny do zaakceptowania. Jednak jeżeli dasz się ponieść tej atrakcji bez wątpienia będziesz wracać do świata The Nation z wypekami na twarzy. Jedno jednak nauczyła mnie ta gra. W internecie nigdy nie będziemy anonimowi.

ZALETY:
5
WADY: