Otchłań czy dno? Recenzja Abyss Odyssey

Dawno temu, dokładnie u progu poprzedniego wieku, gdy świat na dobre przyzwyczaił się do maszyn parowych i broni palnej, pewien czarnoksiężnik zasnął i chrapał tak mocno, że ziemia zaczęła pękać. I chociaż potężne chrapanie to tylko plotki, dziury w ziemi to już najprawdziwsza prawda, równie namacalna, co demony, które zaczęły stamtąd wychodzić, niosąc śmierć, zamęt i zniszczenie. Potwory są bezlitosne i wszystko im jedno czy to PC, XBOX 360, czy PS3. Czyja rola to wszystko naprawić? Oczywiście Twoja, Drogi Graczu.

abyssod 1

Z CZYM DO LUDZI?

By obudzić śpiocha trzeba uskutecznić tytułową odyseję w głąb otchłani. Mieszankę firmową studia ACE Team stanowi grafika nawiązująca stylistyką do epoki modernizmu, liczne walki za pomocą broni białej oraz losowe generowanie coraz niższych poziomów podziemi, które ciasnotą i wężowatością korytarzy zdradzają powinowactwo z Metroidvaniami. I choć danie spotyka się z entuzjazmem ogółu, mi potrawa kompletnie nie posmakowała.

abyssod 2

ZŁY SEN

Może to dlatego, że jestem casualem, może dlatego, że nie jestem zbyt dobry w bijatyki. A może to jednak nie moja wina. Cokolwiek by to nie było, Abyss Odyssey od początku nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. I wcale nie chodzi tu o grafikę, która w praniu prezentuje się dość biednie i mimo ciekawych projektów postaci oraz świata wcale nie cieszy oczu. Większym problemem było dla mnie dziwnie niedokładne sterowanie. Na przykład taki podwójny skok. Widzisz wzniesienie, to próbujesz tam wskoczyć. Raz za razem postać niby wznosi się na odpowiednią wysokość, ale jakoś nie chce ruszyć dalej. A gdy już tracisz nadzieję, coś przeskakuje, na ekranie obserwujemy trik pt. koślawa teleportacja, a bohater znajduje się na szczycie przeszkody. Śmieszno i straszno, ale niesmak pozostaje.

abyssod 3

IM DALEJ W DÓŁ, TYM BLIŻEJ DNA

Problemy z pokonywaniem często powtarzających się (jako że są tylko klockami składanymi w losowo generowane poziomy) nierówności terenu to i tak nic przy walce. Szczerze, gdyby nie czarne ściany blokujące drogę z każdej strony, gdy pojawiają się przeciwnicy, uciekałbym za każdym razem. Mimo że sami adwersarze mają wygląd fantazyjny, radochy z ich anihilacji nie odczuwałem żadnej. Wręcz przeciwnie, system walki wydał mi się toporny i potyczki stanowiły udrękę. Nasza postać machając orężem, stoi w miejscu, kiedy przeciwnik lata jak oszalały, gdy upadniemy, często pozostaje tylko patrzenie jak wrogowie nas dobijają uniemożliwiając wstanie, a uniki, które byłyby bardzo przydatne, wyprowadza się poprzez wciśnięcie dwóch klawiszy naraz, co najczęściej aktywuje czynność spod jednego lub drugiego przycisku. Niefajnie.

abyssod 4

Otchłań to prawie piekło, przynajmniej tutaj. Bo śmierć jest niemal permanentna. Niby gdy zginiemy nasze miejsce zajmuje młody żołnierz, który może przywrócić nam życie na ołtarzu jaki znajduje się na każdym poziomie, młodzian jest jednak słabowity i najczęściej jego misja kończy się klęską. A wtedy wracamy na powierzchnię zachowując jedynie poziom doświadczenia, umiejętności i kasę, której oczywiście jest za mało, by kupić chociaż w połowie tak świetny sprzęt jaki mieliśmy przed chwilą. Nabyć można też żetony, które aktywowane na ołtarzu robią z niego checkpointa. Na jeden, góra trzy razy. Aż dziw, że nie ma mikropłatności esemesem.

abyssod 5

LEPSZY PROMYK W GARŚCI, NIŻ ŚWIATŁA POCIĄGU

I gdy już myślałem, że los mój marny, że po wsze czasy będę w kółko schodził w coraz to inaczej zbudowane podziemia, by wreszcie ukończyć misję, gdy osiągnę milionowy poziom doświadczenia i nikt mi nie podskoczy, od tej nieciekawej przyszłości uratowała mnie pewna umiejętność specjalna. Bo rudowłosa Katrienne (jest też zakapturzony kościotrup i ktoś trzeci, kogo nie odblokowałem, bo ani nie wiem jak, ani nie miałem odwagi grać tak długo, by się tego dowiedzieć) poza m. in. miotaniem kulami ognia i ślizgiem w kuckach, może, przy przytrzymaniu przycisku, bez ustanku kręcić szablą młynki tak, że mucha nie podejdzie. Trzymałem więc przy każdej walce ten przycisk aż poza mną nie pozostał nikt żywy, przerywając tylko w momentach, gdy wrogowie bali się wstać słysząc świst ostrza. Pomogła też dodatkowa dusza, w którą możemy się zamienić, gdy animując ją wygramy walkę w mglistym pomieszczeniu jakie może się trafić po drodze na dół. Dusza ma własny pasek życia i czasem całkiem przydatne umiejętności specjalne, co znacznie zwiększa szanse w drodze na samo dno.

abyssod 6

Walka z czarnoksiężnikiem to była loteria i festiwal jednego ciosu specjalnego, zakończone, ku mej wielkiej uldze, zwycięstwem rudowłosej dziewoi. Krótka animacja końcowa nie dodała fabule głębi i przeleciała jak z bicza strzelił, a gdy tylko się skończyła i znalazłem się z powrotem w menu, nie kusiłem szczęścia i czym prędzej uciekłem z gry na kojący bezkres mego pulpitu. I chociaż Abyss Odyssey ma entuzjastów wielu, ja nie odnalazłem w jej otchłaniach niczego fajnego i polecić jej z czystym sumieniem nie mogę.

Maciek Ejsymont

ZALETY:
5
WADY: