Our Darker Purpose, czyli mroczna strona edukacji – recenzja

Czy śniła Wam się ostatnio matura? Odpytywanie przy tablicy? Czy obudziliście się szczęśliwi, że ten koszmar już dawno za Wami? Studio Avidly Wild Games chętnie przypomni Wam trudy szkolnego życia w RPGu akcji pt. Our Darker Purpose.

Witaj szkoło!
szkoła

Z ekranu początkowego dowiadujemy się, że w dzień przed dziewiątymi urodzinami Cordy, naszej głównej bohaterki, Pan L. poszedł do gabinetu dyrektora, zostawiając klasę pod opieką trojga swoich najbardziej zaufanych uczniów: charyzmatycznej Regan, silnej Goneril i Cordy, dziewczynki zbyt nieśmiałej, żeby mówić. Ładne dzieci poszły bawić się z Regan. Silne dzieci zebrały się przy Goneril. Pozostałe zaś zgrupowały się w kącie przy Cordy. Gdy Pan L. nie wracał już od miesiąca, ładni i silni uczniowie złączyli siły i zabili ciche dzieci. Zginęły wszystkie oprócz Cordy, która w ukryciu odzyskała mowę.

pokój

Zaczynamy grę w szarym, ciemnym podziemiu sierocińca. Nasza cicha bohaterka nie wygląda na kogoś, kto lubi lekcje W-Fu. Dziewczynka chodzi bardzo powoli, a jedynym sposobem na trochę szybsze przemieszczanie się jest mało precyzyjny fikołek (spacja). Naszą bronią są ogniste kule, którymi miota Cordy. Sterowanie było dla mnie zaskakujące: chodzimy klawiszami W S A D, zaś strzelamy strzałkami. Z początku było to dla mnie dość niewygodne rozwiązanie, lecz po szybkim treningu zauważyłam, że skoro Cordy musi mieć oczy naokoło głowy, to jednak dobrze, że może strzelać we wszystkich kierunkach.

A uważać jest na co. Podczas nieobecności nauczyciela dzieci z sierocińca zmieniły sale w małe pola walki: porozsypywały śmieci, zbudowały zasieki z ławek i krzeseł, nabazgrały na tablicach. Atak czyha z każdej strony: z kosza na śmieci ktoś rzuca w Cordy papierowymi kulkami, spokojnie stojący mebel przeistacza się w mordercze biurko-kraba z czerwonymi oczami, a rysunki z tablic strzelają kredowym pyłem. A to tylko parę przykładów z obszernego bestiariusza Our Darker Purpose.

Isaac i inne inspiracje

Twórcy Our Darker Purpose nie ukrywają, że inspirowali się grą The Binding of Isaac. Rozgrywka wygląda podobnie – ekran wypełnia widok pokoju, którego drzwi zamykają się za Cordy. Gracz może przejść dalej jedynie po pokonaniu wszystkich wrogów w pomieszczeniu. Każdy poziom jest generowany losowo i złożony jest z różnej liczby pokoi. Jedyne, co poziomy mają ze sobą wspólnego, to końcowa walka z bossem.

boss

Bossowie to ogromne potwory, które wyrosły w zakamarkach sierocińca. I są wściekłe. Może być to potwór stworzony z wczorajszych resztek jedzenia, miotający ogniem kandelabr, lub smok Frothy, który miał służyć jako dekoracja w przedstawieniu szkolnym – niestety tuż po tym, gdy został zbudowany, zjadł swojego stwórcę.

Cordy po drugiej stronie lustra

Pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę w grze jest jej oprawa graficzna. Świat Our Darker Purpose wygląda jakby był wyjęty z notatnika Tima Burtona. Pomieszczenia przypominają szkice ucznia bardziej zajętego rysowaniem, niż słuchaniem nauczyciela podczas nudnej lekcji, zaś postacie wyglądają, jakby były wycięte z kartonu. Dzięki temu zabiegowi gra zyskuje klimat podobny do tego utrzymanego w tytułach takich jak Don’t Starve lub Knock-knock.
Drugą bardzo istotną sprawą jest oprawa dźwiękowa – muzyka w ODP naprawdę zapada w pamięć. Złowrogie bicie dzwonów i ciche brzęczenie cymbałków tworzą genialną miksturę niczym z sennego horroru. Im dalej odkrywamy pokoje sierocińca z Edgewood, tym bardziej muzyka przestaje być nieśmiała, nabiera mocy oraz głębi. Wydaje mi się, że nie bez powodu ścieżka dźwiękowa przypomina motywy z American McGee’s Alice.

Levelowanie a spis lektur

Podczas rozgrywki są trzy sposoby na rozwijanie zdolności Cordy. Pierwszy to przedmioty, które znajdujemy w pokojach – mogą one wypadać z mini-bossów lub być kupione w mrocznym automacie ze smakołykami za żetony. Drugi to zdolności kupowane z poziomu menu głównego za kryształki, które zdobywa się po zakończeniu poziomu lub w nagrodę na zdobycie achievementów – te zdolności raz kupione są aktywne na stałe. Jednak najciekawszym rozwiązaniem jest sposób trzeci – bonusy związanie ze zdobyciem poziomu doświadczenia. Za każdym razem, gdy Cordy zdobędzie nowy poziom, wyświetlają się na ekranie dwa ulepszenia w pięknej oprawie. Do wyboru mamy dwie książki – znane z kanonu anglojęzycznej literatury – których tytuły zostały nieco zmienione. Smaczki takie jak „A Clockwork Orphanage”, + 20 do ataku, (oparte na „Mechanicznej pomarańczy” Anthony’ego Burgessa) czy np. „Great Expectations of Juice Boxes”, + 15 punktów życia, (inspirowane „Wielkimi nadziejami” Charlesa Dickensa) są gratką dla fanów literatury. Dzięki takim zabiegom naprawdę czuję się jak w carrollowskiej szkole po drugiej stronie lustra!

levelup

Permadeath czyli dzień świstaka

Podobnie do The Binding of Isaac w ODP śmierć jest ostateczna. Niezależnie jak daleko uda Ci się dojść, to gdy Twój licznik zdrowia spadnie do zera – zaczynasz od początku. Nie ma opcji zapisu gry, nie ma checkpointów. Jedyną pomocą mogą okazać się soczki (w ograniczonych ilościach), które przywracają ok. 20% życia. Ostrzegam, że to nie jest też gra dla casualowców – rozgrywka jest naprawdę trudna i wymaga pełnej koncentracji, ponieważ celem absolutnie WSZYSTKIEGO w sierocińcu jest Twoja śmierć. Brzmi zachęcająco, prawda?

foto

Czy to jest miłość, czy to jest nienawiść?

Naprawdę trudno mi wydać werdykt w sprawie Our Darker Purpose. Na pewno jest to gra, w którą warto zagrać. Klimat, który dopieściło studio Avidly Wild Games i wszystkie małe smaczki w grze powodują, że nie mogłam się od niej oderwać. Fakt, że wraz z każdą kolejną rozgrywką dowiadywałam się czegoś nowego o historii sierocińca i o tajemnicy w zniknięciu Pana L., sprawiał, że po każdej porażce z uporem zaczynałam od początku.

No właśnie. Wciąż i wciąż.

Osobiście nie jestem fanką śmierci ostatecznej. Szczerze powiedziawszy należę do osób, które zapisują stan gry co 5 minut, żeby przypadkiem niczego nie utracić. Dlatego zderzenie z ODP było dla mnie dużym szokiem. Jak mówiłam wcześniej – gra jest trudna. Jedyne poziomy trudności to trudny i trudniejszy. A początki – bez żadnych ulepszeń – były dla mnie orką. Grindowanie początkowych poziomów bez perspektywy na przejście dalej i ciągłe umieranie powodowało, że chciałam wyrzucić komputer za okno. I to nie raz. Dodatkowo (celowa) opieszałość bohaterki, zbyt przypakowane potwory oraz drobne wady w postaci nieintuicyjnie rozmieszczonych hitboxów wrogów doprowadzały mnie do szału, a piękną ścieżkę dźwiękową cały czas zagłuszały jęki umierającej Cordy.

Mimo wszystko uważam, że Our Darker Purpose jest tytułem, w który naprawdę warto zagrać. Twórcy wciąż pracują nad łatkami do gry, dlatego na pewno wiele niedociągnięć zostanie jeszcze naprawionych. Niesamowity klimat i historia powodują, że od gry ciężko się oderwać. Pytanie brzmi, czy dasz jej radę?

Our Darker Purpose zostało wydane 29 stycznia br. dzięki platformie Steam Greenlight.

Więcej informacji na stronach:
Oficjalna strona gry
Our Darker Purpose na Steamie

Marcjanna „March” Lipińska

ZALETY:
5
WADY: