Pierwsze spojrzenie na Space Engineers

Minecraft udowodnił, że tak wielu z nas ma wewnętrzną potrzebę budowania czegoś. W sumie nie jest to jakieś przełomowe odkrycie, ilu z nas nie bawiło się klockami Lego za małego. Żyłka tworzenia zawsze w nas była, przeniosła się jedynie ze świata rzeczywistego do wirtualnego.

Prostota Minecrafta zostawiła jednak otwarte pole do popisu gier, które miały po niej nastąpić. Klonów pomysłu jest już od groma, wiele niewypałów, parę perełek i parę znaków zapytania – jednym z nich jest Space Engineers. Gra, w której sandboxowy, kosmiczny świat otwarty jest na naszą kreatywność w zapełnianiu go statkami. Czy to małymi ścigaczami, czy to ogromnymi fortecami, czy nawet stacjami dla nich. Co dla mnie jednak jest jej największym potencjałem, to fakt w jaki sposób odbywają się kolizje stworzonych obiektów. Zderzenie małego statku z wielką bazą zakończy się tym, że nasz mały obiekt zostanie wymazany z istnienia przy minimalnych obrażeniach drugiego, gdy jednak w podobnej kolizji uczestniczą dwa wielki statki, sprawa nagle wygląda dużo ciekawiej.

Zresztą zobaczcie sami.

Early Access