Podsumowanie Serii Anomaly

Niedługo doczekamy się wydania Anomaly 2 (szczęśliwcy, w tym także ja, grają już w betę trybu multiplayer), dlatego warto przypomnieć sobie, jak to wszystko się zaczęło.

Gra zaczyna się tutorialem, który wprowadza nas w rozgrywkę – powiem tu tylko, że niestety nie wyjaśnia on wszystkiego, a niektóre rzeczy zrozumiałem dopiero przechodząc grę po raz drugi.

Fabuła gry jest bardzo interesująca, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że ta gra to “tylko” formowanie oddziału i atakowanie nim. Przemieszczamy się po kolejnych dzielnicach miasta, czyszcząc je z obcych – robimy zwiad dla armii. Na naszym oddziale polegają wszyscy, więc porażka nie wchodzi w grę. Obcy są z początku łatwi do pokonania, jednak wraz z postępem rozgrywki jest coraz trudniej – musimy nauczyć się planowania naprawdę sprytnych taktyk oraz używania specjalnych umiejętności dowódcy.

Mamy kilka rodzajów zdolności, które pozwalają nam uniknąć strat w naszym oddziale:

  1.  wabik – wrogie wieże w zasięgu wabika kierują cały ostrzał na wskazany przez nas punkt. Trwa on tak długo, póki nasz wabik nie straci całej wytrzymałości, bądź do momentu kiedy skończy mu się czas;
  2. bombardowanie – sprowadza nalot na wybrany obszar, który poważnie uszkadza wrogie jednostki / niszczy wrogie pozycje;
  3. kamuflaż – sprawia, że nasz oddział staje się niewidzialny, a jednocześnie wciąż może prowadzić ostrzał;
  4. naprawa – pozwala nieco podreperować nasze jednostki.

Na początku każdej mapy dostajemy trochę pieniędzy, za które możemy uformować nasz oddział i rozpocząć rozgrywkę. Ustawiamy trasę dla naszych wojsk i obserwujemy jak im idzie walka. Jako dowódca nie mamy możliwości kierowania ostrzałem oddziału. Staramy się je wspierać naszymi zdolnościami i liczyć, że poradzą sobie z Obcymi. Za każdego zabitego wroga dostajemy nieco gotówki, niekiedy po drodze znajdujemy technologię obcych, która po zestrzeleniu zasila nas dodatkowymi pieniędzmi. W dowolnym momencie rozgrywki możemy dokupić jednostki, dzięki czemu możemy szybciej ukończyć poszczególne misje. Misje mają różne zadania połączone ze sobą fabularnie, jednak głównym celem każdej z nich jest przedostanie się z punktu A do punktu B.

W grze są dostępne zarówno szybkostrzelne jednostki z małym zasięgiem, jak i dalekosiężna artyleria, której przeładowanie zajmuje kilka sekund. Gra od samego początku doradza nam, aby ukrywać jednostki o więszej sile rażenia za plecami tych o większym współczynniku pancerza. Największą wadą tej strategii jest „focus” przeciwników – gdy jedna jednostka wyjdzie poza zasięg strzału, wróg zaatakuje kolejną. Jednakże twórcy gry przychodzą nam z pomocą, dając do dyspozycji zmianę szyku jednostek (możemy dowolnie przestawiać ich kolejność) – czasem to zadziała, czasem nie.

Wrogowie także mają niezły arsenał i pomimo że wszystko stoi w miejscu, to i tak jest śmiertelnie niebezpieczne. Początkowo natrafiamy na zwykłe jednostki, które wyłącznie strzelają. Jednak już w kolejnych mapach przyjdzie nam walczyć z potężnym działem, które, mimo że strzela laserem tylko w jednym kierunku, jest tak potężne, że robi spory pogrom wśród naszego oddziału. Jest też urządzenie emitujące promień, który po dotarciu do celu nie dosyć, że “przejmuje” nasze jednostki, tworząc nam kolejnego wroga, to jeszcze nakazuje im atakować nas jako priorytet.

Warto tu wspomnieć, że jeśli pasek życia naszego dowódcy dojdzie do zera, jesteśmy zmuszeni zrobić przerwę i odczekać 5 sekund. W tym czasie nie możemy nic zrobić, ani niczego użyć.

Końcówka gry jest dość zaskakująca, a fabuła jest dalej rozwijana w sequelu czyli Anomaly: Korea. Akcja przenosi nas do Korei, gdzie dalej staramy się wygonić Obcych z Ziemi. Deweloperzy oddają nam do dyspozycji nowe jednostki, a dowódca zyskuje nowe „moce”. Druga część gry pokazuje nam co wydarzyło się miesiąc po wydarzeniach z jedynki, kiedy to wygoniliśmy obcych z Ziemi, a przynajmniej tak nam się wydawało.

Teraz przyjdzie nam zmierzyć się z Obcymi po raz trzeci. Tym razem cały glob przykryła ogromna warstwa śniegu i całość będzie się toczyć w dość „zimowym klimacie”.

Twórcy już kilka tygodni temu oddali nam do beta-testów multiplayer, który zionął pustkami. Wszyscy chcieli kierować oddziałem, jak to miało miejsce do tej pory – jednak mając do wyboru tryb versus logiczne jest, że ktoś musi być Obcymi i atakować nas Wieżyczkami. Innymi słowy, jeden występuje w roli obrońcy, drugi jako atakujący. Tryb ten nadal jest pusty, nie wiem z jakiego powodu, nadal ciężko znaleźć kompana do zabawy w tryb multiplayer.

Za dokładnie 2 dni [licząc od 13 maja] przyjdzie nam zmierzyć się po raz trzeci z obcymi. Czy dużo się zmieniło? Na chwilę obecną już mogę powiedzieć, że tak. Teraz nasz oddział będzie mógł zamienić się w chodzącego robota [coś à la Transformers]. Dodatkowo linie dialogowe zostały poprawione i nie dość, że są lepiej wyświetlane, to nawet w dostępnym już samouczku były wciągające.

 Kacper Dobuszewski (Dobuch66)