Poltergeist: A Pixelated Horror – straszymy w nawiedzonej rezydencji

Poltergeist: A Pixelated Horror pomimo bardzo groźnie kojarzącego się tytułu, nie ma zamiaru nas przestraszyć. Tym razem bowiem, to gracz będzie mógł wcielić się w główny postrach gry i przetestować nerwy innych postaci. Produkcja nie stara się nawet udawać poważnej i strasznej, parodiując przy każdej okazji znany powszechnie obraz horrorów.

Terminem „poltergeist” określa się zjawisko paranormalne, które wytwarza różnego rodzaju dźwięki, obrazy oraz  przesuwa obiekty znajdujące się w realnym świecie. Takim właśnie poltergeistem stał się główny bohater – pan Henry B. Knight. Nie zamierza on opuścić swojej posiadłości nawet po własnej śmierci. Pomimo krążącej w okolicy legendy mówiącej o duchu straszącym w rezydencji Henry’ego, znajdują się lokatorzy, którzy postanawiają w niej zamieszkać. Naszym zadaniem staje się więc zadbanie o to, aby osoby, które decydują się wprowadzić do nawiedzonego domu, nie pozostały w nim zbyt długo.

Rozgrywka skupia się głównie na elementach logicznych. Kolejne poziomy przedstawiają pomieszczenia rezydencji wraz z jej mieszkańcami. Lokatorzy nie spodziewają się  niczego nadzwyczajnego i spokojnie wykonują swoje codzienne czynności. Gracz musi sprawić, aby sielanka się skończyła, a wszyscy mieszkańcy opuścili rezydencję krzycząc z przerażenia. Do wykonania tego zadania posłuży nam szereg umiejętności, które Henry nabył przechodząc na „tamten świat”. Tak oto mamy możliwość przesuwania obiektów, przywoływania zjaw, wytwarzania strasznych dźwięków, czy umieszczenia w pomieszczeniu czarnej dziury, która pochłania wszystkich znajdujących się w pobliżu.

Straszenie bezbronnych ludzi nie jest jednak takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Każda osoba (lub zwierzę, ponieważ możemy straszyć także psy) ma określoną odporność na nasze poczynania. Niektórym wystarczy jedno poruszenie krzesła by spanikować i uciec z pomieszczenia, lecz innych trzeba będzie przestraszyć nawet trzykrotnie. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że umiejętności używa się na konkretnym miejscu mieszkania, przez co ograniczona jest liczba osób na jakie one zadziałają. W kolejnych poziomach pojawiają się również specjalne postacie (takie jak czarownica, pastor, czy pogromca duchów), które potrafią uczynić nasze niektóre zdolności bezużytecznymi na danym obszarze. Wraz z kolejnymi etapami rozgrywka naturalnie staje się trudniejsza. W naszym wachlarzu umiejętności pojawiają się kolejne opcje, ale również w pomieszczeniach znajduje się coraz większa liczba „przeciwników”.

poltergeist_a_pixelated_horror_1

Po każdym ciągu dwunastu poziomów przychodzi czas na trójetapową walkę z bossem. Jest ona o tyle wyjątkowa, że finałowego przestraszenia dokonuje sam Henry. Zanim jednak to nastąpi, musimy sprawić aby zniknęła reszta osób znajdujących się w pomieszczeniach. Każdy z czterech szefów posiada specjalną umiejętność, która utrudnia nam wykonanie misji,  np. dziewczyna przypominająca członkinię ekipy „Pogromców duchów” przed każdą walką rozkłada pułapki, które sprawiają, że pierwsze użycie umiejętności na danym terenie zostaje unieszkodliwione. Pomimo tego, że walki z głównymi przeciwnikami są dodatkowo utrudniane, czasami zdarzało mi się (co jest nie lada wyczynem) ukończyć etap przy pierwszym podejściu.

Oprawa wizualna nie zaskakuje graficznymi fajerwerkami, ale nie jest to konieczne. Elementy graficzne tworzą spójną całość pasującą do humorystycznego podejścia samej produkcji do tematu horrorów. Z otoczki audio zapamiętałem jedynie kolejne krzyki mieszkańców rezydencji, które wydobywały się z ich ust w efekcie moich przerażających poczynań.

W grze widać doskonale nierówny poziom trudności danych etapów. Czterdziesta piąta misja może być łatwiejsza niż trzynasta, itp. Nie było to jednak dla mnie wadą, lecz zaletą, ponieważ Poltergeist miejscami staje się bardzo trudny. Niekiedy łatwiejsza misja po wcześniejszym dwudziestokrotnym powtarzaniu poprzedniej, była miłym zaskoczeniem i chwilowym odpoczynkiem dla zmęczonego umysłu. Uwierzcie, że produkcja potrafi postawić poziom trudności bardzo wysoko. Praktycznie z dostępnych sześćdziesięciu etapów udało mi się za pierwszym podejściem ukończyć zaledwie kilka. Mógłbym porównać to uczucie i zaangażowanie jakie wkładałem w rozgrywkę do tego, gdy grałem w Super Meat Boya. Tyle że wtedy, gra straszyła swoim poziomem trudności sekwencji zręcznościowych, a nie logicznych. To bardzo dobrze świadczy o Poltergeist: A Pixelated Horror i pomimo iż gra nie była zbyt długa (Steam pokazuje 5 godzin), to rozgrywkę mogę zliczyć do jak najbardziej pozytywnych i przyjemnych.

poltergeist_a_pixelated_horror_2

Ostatecznie nie mogę i nie chcę powiedzieć złego słowa o produkcji studia Glitchy Pixel. Bawiłem się przednio posyłając kolejne zastępy zjaw oraz rzucając przedmiotami po to, aby zobaczyć panikujących lokatorów. Gra okazała się satysfakcjonująca zarówno na płaszczyźnie poziomu trudności jak i zróżnicowania etapów. Zdecydowanie poleciłbym tę produkcję fanom gier logicznych, ale również osobom, które na co dzień nie mają styczności z trudnymi łamigłówkami. Oryginalne podejście do tematu horrorów, przyjemna rozgrywka oraz objawiający się miejscami humor czynią z Poltergeist: A Pixelated Horror produkcję wartą uwagi. Ponadto rozgrywka składająca się z niedługich etapów sprawia, że gra idealnie nadaje się na krótką przerwę pomiędzy wykonywaniem codziennych obowiązków.

 

ZALETY:
5
WADY: