Przepis na Indyka Przemysław Sikorski

W dzisiejszym Przepisie na indyka Przemek, autor m.in. QbQbQb zachęci Was do podjęcia inicjatywy i stworzenia własnej gry. Zapraszamy.
Nie zrobiłem jeszcze nic, co warte byłoby stawiania sobie laurki –
dlatego w następnych słowach postaram się zachęcić was do uczestniczenia w tworzeniu gier
na jeden z trzech sposobów:

1. Grafika

Na początek proponuję pixelart. Rodzaj grafiki, który polega na tworzeniu jej pixel po pixelu.

Gatunek obecny w grach od zawsze i nie zanosi się, żeby jego popularność miała zmaleć.

Niewątpliwym jego plusem jest to, że nie trzeba wydawać ani złotówki, aby legalnie
zacząć przygodę z rysowaniem.

Polecam program Aseprite i te n zestaw kursów.

2. Programowanie

Najbardziej zaszczytna rola w procesie wytwórczym. Jest spoiwem wszystkich środków
przekazu występujących w grze, które bez kodu są tylko pacynkami bez lalkarza.
Programista decyduje co można, a czego nie można zrobić w grze. Jest to
dziedzina natrudniejsza, wymagająca najwięcej poświęceń, często nudna i niewdzięczna.
Gracze nie kojarzą programistów, bo efekty ich pracy są przykryte przez grafikę i muzykę.
Oczywiście jest to też zajęcie najlepiej płatne.

Na start (i na koniec 🙂 polecam javascript. Nie wymaga inwestycji ani programów.
Zabawę można kontynuować na każdym komputerze, na którym znajduje się przeglądarka internetowa.
Ta sama gra, która działa w przeglądarce, może zostać bez większych problemów sportowana and
tablety, czy przerobiona na aplikację desktopową.

Kurs JS po polsku

3. Muzyka

Trudny temat. Programy muzyczne są na pierwszy rzut oka bardzo skomplikowane. Niemniej
jednak po ich opanowaniu jeden muzyk jest w stanie produkować całe tony utworów –
co jest też powodem przesycenia rynku. Bardzo trudno jest zostać muzykiem komercyjnym.
Skuteczną drogą na budowanie portfolio jest udźwiękowianie własnych gier.
Mimo tego odstraszającego opisu, gorąco polecam przygodę z kompozycją. Jest to
moje ulubione medium. Dobra muzyka może uratować nawet beznadziejną grę.

Niestety dobre darmowe oprogramowanie muzyczne nie istnieje – niemniej jednak są to kwoty,
które każdy jest w stanie odłożyć. Mogę rekomendować trzy programy:

  • FLStudio [600 PLN] – kompletne studio muzyczne
  • Renoise Tracker [250zł] – trackery to najstarszy sposób tworzenia muzyki komputerowej,
    silnie związany z demosceną – dziś już nie szczególnie polecam, ale spróbować warto.
  • Reaper [200zł] – powiedziałbym, że to takie mniej wygodne w użyciu, ale za to tanie FLStudio.

 

4. Ostatnia rada

Działaj, działaj, działaj – unikaj pustego gadania. Każda twórcza dziedzina wymaga dużych
nakładów pracy – nie licz na to, że za miesiąc, czy nawet pół roku twoje zdolności zaczną
przynosić zyski – to trwa. Nie ma talentu – jest otwartość na nowe doświadczenia i charakter
pozwalający na dotrwanie momentu, w którym to co robisz zaczyna ci wychodzić.
Jeżeli zamierzasz pożyć jeszcze ze dwa lata to pomyśl, że możemy wtedy pracować razem nad grą,
albo możesz żałować, że dwa lata temu zabrakło ci chęci.

Rez.

ps: Zbiór moich przedsięwzięć niebawem znajdziecie tutaj