Jak przetrwać apokalipsę w bunkrze, czyli recenzja gry Sheltered

Piach, promieniowanie i bezlitośni bandyci… Brzmi to trochę jak połączenie Mad Maxa z Falloutem, prawda? Jednak dziś nie będę recenzował dla Was jakiegoś kiepskiego filmu klasy B, ani słabej podróbki powyższych filmów. Jeśli pamiętacie jeszcze mobilnego Fallouta Shelter i jeśli Wam się on podobał, to jest szansa, że Sheltered zrobi na Was trzy razy lepsze wrażenie!

Sheltered to niezależna gra symulacyjna od studia Team 17, która od bodajże roku tkwiła w fazie Early Access, a swą premierę miała dwa tygodnie temu (o czym mogliście dowiedzieć się w 1ndie News). Od razu więc postanowiłem zdobyć klucz i jak najszybciej zabrać się za ogrywanie. Kiedy odpaliłem ją po raz pierwszy, myślałem że rzucę czymś w monitor. Tak zdenerwowała mnie dość skomplikowana i przede wszystkim losowa rozgrywka. Ale o tym opowiem Wam w następnym akapicie…

sheltered (1)

W Sheltered pokierujemy 4 osobową rodziną, posiadającą również zwierzaka (działa pasywnie). Naszym zadaniem jest przetrwać jak najdłużej w podziemnym schronie, po bliżej nieokreślonej katastrofie atomowej. Ogólnie rzecz biorąc, gra nie posiada głębszej fabuły i zabawa nastawiona jest przede wszystkim na eksplorację i przetrwanie. Na samym początku wybieramy jak będzie wyglądał tata, mama, syn i córka (oczywiście możemy zmieniać tym wszystkim postaciom płeć) oraz wybieramy dla nich umiejętności oraz pasywne „perki”. Samo to menu wybierania i zabawa tworzenia postaci przypomina mi nieco Project Zomboid, ale jest dużo bardziej uproszczona.

Po stworzeniu członków rodziny wybieramy nasze zwierzątko: kota, psa, węża, rybkę lub konia. Każde z nich posiada własne pasywne umiejętności. Omówię może konia, a resztę bez problemu znajdziecie w poradnikach, chociażby na Steamie. Taki koń może służyć jako środek transportu przy dłuższych wypadach w poszukiwaniu jedzenia lub surowców, jednak wymaga on zbudowania stajni oraz karmienia codziennie 3 racjami żywności.

sheltered (2)

Każda decyzja jaką podejmujemy w grze ma swoje konsekwencje, czasem niewielkie, a czasem niemal śmiertelne. Już sam wybór zwierzątka może przysporzyć nam problemów podczas rozgrywki zasadniczej. Bowiem jak wspominałem, niektóre stworzonka potrzebują więcej uwagi lub nawet mogą stać się dla nas zagrożeniem (wąż). Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tak rozbudowane produkcje. Gdyby Fallout Shelter posiadał tyle zmiennych co Sheltered, to mielibyśmy murowany hicior mobilny, a tak gierka od Bethesdy staje się nudna po kilku dniach…

sheltered (1)

W Sheltered najtrudniej jest chyba znaleźć prowiant, bo resztę potrzebnych do życia elementów pozyskujemy z przyrządów znajdujących się w naszym schronie. Oznacza to, że wodę zbierać możemy podczas deszczów (występujących mniej więcej co 4 dni), poziom zmęczenia również usuwamy w bazie za pomocą łóżka, a higienę polepszamy za pomocą prysznicy. Tu czeka na nas jednak kolejna pułapka, bowiem korzystanie z kąpieli wiąże się z realnym wykorzystaniem zgromadzonej podczas deszczu wody. Zatem często przyjdzie Wam stawać przed wyborem: umyć się czy napić się. Wedle zasady „częste mycie skraca życie” lepiej wybrać gaszenie pragnienia, ponieważ nie pijąc przez dłuższy czas nasi bohaterowie mogą odwodnić się, a następnie umrzeć. Tu w sumie powinienem powiedzieć kiedy rozgrywka się kończy – kiedy wszyscy sterowani przez nas ludzie umrą.

sheltered (2)

Nie przejmujcie się jednak za bardzo tym, że członkowie rodziny mogą zejść z tego świata. Owszem stracicie wartościowego członka zespołu, ale to jeszcze nic straconego, ponieważ co jakiś czas do drzwi schronu pukać będą ludzie chętni do przyłączenia się do nas. Pamiętajcie jednak, żeby dostosować odpowiednio wyposażenie bunkra, typu filtr wody lub filtr powietrza, gdyż przy obecności 6-7 osób, po jakimś czasie może Wam zabraknąć wymienionych powyżej surowców. Warto jeszcze wspomnieć, że pozyskani rekruci nie będą od razu mogli wychodzić w teren, w poszukiwaniu cennych materiałów. Aby mogli to robić, najpierw muszą zdobyć pełny poziom lojalności, wykonując wyznaczone przez nas zadania w obrębie bunkra. Ot, takie utrudnienie.

sheltered (4)

Jeśli mowa o wyprawach poszukiwawczych, to trzeba się tu na chwilkę zatrzymać, bowiem nie są one zbyt łatwe do opisania. Każdy z takich wypadów musimy wcześniej zaplanować, dobierając dwóch członków zespołu, odpowiedni ekwipunek (maski tlenowe, broń, materiały na handel, itp.) oraz przede wszystkim wybierając cel podróży. Tutaj sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, otóż nie zawsze wiemy gdzie trafi nasza drużyna. Owszem zaznaczamy miejsca docelowe na mapie, jednak jest ona nieodkryta na początku gry, przez co możemy natykać się na niechcianych gości lub lokacje, których się nie spodziewaliśmy. Kiedy już wybierzemy miejsce na mapie, wyliczana jest liczba potrzebnej wody jaka będzie zużyta przez naszych szabrowników. Im dłuższa wyprawa, tym więcej jej zużyjemy. Rozbudowany system wypadów każe nam myśleć, czy na pewno opłaca się gdziekolwiek wychodzić.

Podsumowując, Sheltered to gra jak najbardziej kompletna i możemy tu mówić o kolejnym produkcie dołączającym do jakże nielicznego grona gier wychodzących z Early Accessu w wielkim stylu. W Sheltered nie zabrakło systemu ulepszania, craftingu i awansowania postaci, jednak nie wspominałem o nich za dużo w recenzji, ponieważ ogarnięcie ich i powolne odkrywanie daje dużo frajdy i stanowi poniekąd pośredni cel gry. Do plusów zaliczyć na pewno można przecudowną oprawę graficzną, którą stanowi genialnie wykonany postapokaliptyczny pixel art. Do tego pochwalić należy muzykę, stanowiącą element spajający całość. 16 bitowe utwory genialnie wpasowują się w klimat Sheltered. Tym razem przeczucie mnie nie myliło, omawiana produkcja okazała się naprawdę dobra i wciągająca!