Rain World

Rain World – Live. Survive. Eat. Repeat.

Oto przed Państwem niezwykłe zwierzę, które Matka Natura ukrywała przez setki lat – aż do dziś. Jest to zupełnie nowy gatunek, nie wpisany jeszcze do żadnego rejestru zwierząt. Jest małe, białe, puchate i trochę podobne do kota. Bez wątpienia to bardzo intrygujący i ciekawy ssak, pożywiający się zarówno małymi insektami jak i słodkimi owocami znalezionymi na podmokłych terenach. Cechuje się niezwykłą inteligencją oraz sprytem, który jest porównywalny do toku myślenia naczelnych, jak i wron lub kruków. Potrafi używać prostych narzędzi, takich jak kamienie czy też ostre gałęzie, służących mu do polowania oraz obrony przed większymi drapieżnikami napotykanymi na swojej drodze. Z głębszych obserwacji możemy zauważyć, że zwierzę to panicznie boi się deszczu i w sytuacjach, kiedy nadchodzi burza, musi bezwzględnie znaleźć suche i bezpieczne schronienie, aby przeżyć. Czytała Krystyna Czubówna.

W Rain World, świecie pełnym niebezpieczeństw, agresywnej fauny i flory, które tylko czekają na powinięcie się nogi głównego bohatera, wcielamy się we wspomnianego już wcześniej małego białego kota, prowadzącego koczowniczy tryb życia, niezmiennie starając się przetrwać, bo sposobów w jaki możemy zakończyć przedwcześnie nasze życie jest tutaj multum. Na przykład bez przerwy naszym zadaniem będzie utrzymanie jak najbardziej wypełnionego brzucha naszego protagonisty. Od panicznego skakania po lianach, aby sięgnąć latających insektów oraz zrywania owoców z drzew i krzaków będzie zależało, czy doczekamy do końca dnia w pełni sił, a przecież na głodnego jeszcze nikt się dobrze nigdy nie wyspał. Ten olbrzymi świat również będzie odsłaniał swoje ponure karty w postaci jaszczuropodobnych, agresywnych i diabelnie zawziętych drapieżników, które jak tylko zwęszą naszą obecność, to rzucą się w szaleńczy pościg aby zjeść nas na obiad. Nie wspominając już o przebiegłych mięsożernych roślinach rosnących i doskonale wtapiających się w tło przemierzanego lasu. Bez wątpienia nie jest to gra, w której na chwilę będziemy mogli oddać się refleksji i odpoczynkowi. Tutaj zawsze jest coś do roboty, a twórcy podeszli do zadania w taki sposób, że to my jako gracze musimy wyciągać wnioski z niepowodzeń oraz samemu się uczyć na własnych błędach, jakie bez wątpienia będziemy popełniać i to często.

Schemat gry jest następujący. Cała rozgrywka ma miejsce za dnia, kiedy słońce wschodzi, chmury się rozstępują i blady świt zaczyna leniwie opadać na liście drzew. To wtedy rozpoczyna się nasz moment na przetrwanie. Poszukiwanie pożywienia, unikania konfrontacji z większymi zwierzętami oraz odkrywania świata Rain World gdyż jest on duży, a nawet można określić go jako przeogromny. Świetnie zaprojektowanych mmiejsc, które można odwiedzić jest setki i to dosłownie. Od razu daje nam to potwierdzenie braku liniowości w grze. Wszystkie obszary rozgrywają się w czasie rzeczywistym i tym oto sposobem jaszczury nawet z bardzo daleka mogą przywędrować pod nasz dom w poszukiwaniu pożywienia albo też nas gonić przez tak długi czas, aż my sami sprytnie ich unikniemy bądź stawimy czoła za pomocą przebiegłości, kamieni lub dzid znajdywanych po drodze. Możemy też doprowadzić do konfrontacji dwóch tych samych osobników, które w takiej sytuacji jak typowy samiec alfa, próbują pokonać konkurencję oraz przejąć tereny łowieckie swojego wroga. Przebiegłość nasza może prowadzić do sytuacji, gdzie stojąc na krawędzi przepaści i w odpowiednim momencie łapiąc się liany nad nami doprowadzimy do samobójczego wyskoku przerośniętej jaszczurki. Takie i wiele wiele innych sytuacji, dających nam jedynie ułamki sekund na zastanowienie się „co dalej?” tworzą niesamowitą atmosferę tej produkcji, ale też powodują, że wiele graczy nie będzie potrafiło tego przyjąć z uśmiechem. Tytuł nie należy do tych łatwych i kolorowych platformówek, w które do tej pory graliśmy. Od samego początku uczy nas pokory oraz cierpliwości, doprowadzającej czasem do panicznych decyzji typu – umrzeć z głodu czy zeskoczyć z półki skalnej i spróbować uciec zwierzynie, która właśnie na nas poluje. Aby doczekać się zapisu gry musimy przeżyć cały dzień. Być najedzonym, nie dać się zjeść i w momencie kiedy jasna poświata zanika i zaczyna robić się ciemno oraz ponuro to znak, by dać nogi do najbliższego schronienia, które udało się znaleźć.

To, co rzuca się w oczy przy uruchomieniu tej trudnej do przyswojenia produkcji jest piękny hołd oddany dawnym grom w stylu retro. Pixel-art wykonany przez studio Adult Swim Games jest czymś, z czego gry właśnie z takimi szatami graficznymi powinny brać przykład. Genialna animacja głównego protagonisty, insektów i roślin, przez które przebiegamy czy też innych zwierząt po prostu zapisuje się w naszych głowach na długo. Muzyka zdecydowanie pełni rolę drugoplanową, bo nie jest wybitna, ale dobrze wkomponowana przez co nie za bardzo zwracamy na nią uwagę podczas naszej podróży przez Rain World. Twórcy jednak pomagają nam pod względem audiowizualnym w następujący sposób – kiedy zbliża się w naszym kierunku drapieżnik muzyka zmienia się w odgłosy bębna, który odgrywa konkretny rytm. Im szybszy, tym bardziej trzeba uważać na wroga. Czasem jednak zdarza się sytuacja, że rytm jest spokojny, a nagle liana, po której się wspinaliśmy okazuje się mięsożerną rośliną, wciągającą nas do swojej jamy. Od razu przychodzi mi wtedy na myśl Heart of Darkness, który w podobny sposób zaskakiwał swoją bezwzględnością i karał gracza za lekkomyślność podczas swobodnego poruszania się po niebezpiecznych terenach.

Historia nie jest zbyt istotna w tej produkcji, dlatego opisując nawet jej zarys mógłbym w dwóch zdaniach ująć o co tutaj chodzi, dlatego pozostawię ją Wam do samodzielnego odkrycia. Minusem jednak jest fakt, że podchodziłem do tej produkcji bardzo długo. Włączałem grę, przemierzałem świat przez 15 minut, zostałem pożarty przez większą zwierzynę i nie czułem tej zawsze mile widzianej u mnie chęci „spróbuję jeszcze raz”. Dopiero zmuszenie się do gry spowodowało, że po paru godzinach odkryłem jej prawdziwe piękno. Ciężko uznać to za wadę, ale właśnie w taki sposób udało mi się zaakceptować brutalne prawo natury w „deszczowym świecie” i znaleźć chęci do dalszego jego odkrywania.

Rain World to kostka Rubika wśród gier. Nie każdy potrafiłby ją ułożyć, jednak kiedy nabierze się wprawy i doda do tego chęci, to zaczyna wciągać na tyle głęboko, że później wyczynem będzie odstawienie produkcji bez pragnienia ponownego zagłębienia się w jej bogaty świat. Nie każdy będzie miał na tyle cierpliwości, aby przyjąć jej surowe zasady, których konsekwencje będą bezwzględnie odczuwalne. Jest to produkcja dla osób z olbrzymią cierpliwością i dla lubiących od czasu do czasu dostać prztyczka w nos.

ZALETY:
Olbrzymi świat żyjący własnymi zasadami
Przepiękny pixel art
Świetne animacje postaci
Muzyka!!
Niech nie zwiedzie Was grafika, ta gra potrafi solidnie przestraszyć!
7.5
WADY:
Czasem absurdalny poziom trudności
Mechanika zdecydowanie nie dla niedzielnego gracza