Nerwy w konserwy, czyli recenzja Boson X

Jeżeli uważasz, że Super Hexagon to dla Ciebie nic, a ciekawie zapowiadający się Pivvot jest dla dzieci, to spróbuj swoich sił w grze od Ian’a MacLarti’ego oraz Jon’a Kerney’a pod tytułem Boson X.

Na pierwszy rzut oka gra wydaje się prosta, ale Super Hexagon też wydawał się banalny, dlatego podchodziłem do tego tytułu ostrożnie i od pierwszego momentu starałem się skupić. Ale to nic nie pomogło i zatrzymałem się na trzecim poziomie (na sześć możliwych).

Skaaaacz… Nie w tą stronę
Gra nie posiada fabuły, a jedynym, nadrzędnym zadaniem jest skakanie po platformach oraz zbieranie energii, której odpowiednia ilość pozwala odblokować nowy poziom oraz napsuć nam jeszcze więcej nerwów (naturalnie po zebraniu wymaganej ilości energii możesz kontynuować, dalej bijąc rekordy swoje oraz innych), oczywiście, nie myślcie sobie, że przejście każdego poziomu to takie „hop siup”. Nie, na każdym kolejnym etapie znajdują się inne „przeszkadzajki”- a to platformy się pod nami zapadną, a to jakiś laser nas przysmaży, i nie ma, że boli. Fajnym „bajerem” jest to, że każda rozpoczęta ponownie gra wiąże się z tym, że przechodzenie danego poziomu będzie za każdym razem inne. I można by tu się kłócić, że przecież losowo generowane poziomy to podstawa w dzisiejszych czasach i tak dalej. Patrząc na to z drugiej strony – twórcy mogli pójść na łatwiznę i zaprojektować każdy poziom „na jeden raz”. Pod względem gameplay’u chyba nic więcej nie można powiedzieć, a najlepszym podsumowaniem będzie film z rozgrywki.

Te wybuchy… Te pościgi…
Grafika jest wykonana poprawnie, nie przeszkadza w odbiorze gry, ale też nie specjalnie go urozmaica, jednak to, co podobało mi się najbardziej, to minimalizm – jesteś tylko Ty i platformy, po których możesz skakać.
Audio, to moim zdaniem standard w tego typu grach – szybka, żywiołowa muzyka, która nadaje tempa rozgrywce, nic przełomowego, ale za to bardzo przyjemnego w odbiorze. Oprawę audio-wizualną można określić jako „OK”, bo żadne inne słowo tego lepiej nie wyrazi. Jest poprawnie i tyle w tym temacie.

Mamoo! Nie mam skilla!
Produkcja nie posiada żadnych minusów, przynajmniej ani jednego się nie dopatrzyłem. Jedyne, co zobaczyłem to to, że czasem moja postać za późno wyskakiwała z platformy, ale człowiek w nerwach różne rzeczy widzi.
Nie mam się do czego przyczepić, a szkoda, bo chciałem się trochę wyżyć, a tu proszę, takie rozczarowanie. No cóż, nie wszystko w życiu wychodzi. Aha, zaraz, zaraz, tylko jeden szkopuł mnie troszkę drażnił, mianowicie – nie umiem w to grać, poważnie, jestem w tą grę beznadziejny.

IMG_01101

146% energii, to rekord!
Wszystko trzyma ten sam wysoki poziom, a każdy aspekt gry jest wykonany starannie, ładnie, a na dodatek tytuł jest… za darmo. Tak, to druga produkcja, za którą nie trzeba płacić, a którą postanowiłem zrecenzować… pieniędzy brak. Grę możecie pobrać z oficjalnej stronie produkcji, albo, jeżeli ktoś posiada Desure, to tam może ją znaleźć. Zaryzykuję stwierdzenie, że Boson X jest lepszy od Super Hexagon i to powinna być wystarczająca rekomendacja (oczywiście to moja opinia i nie musicie się z nią zgadzać).

P.S. Przepraszam, za te wszystkie głupie żarty, ale wiecie, chciałem jakoś przedłużyć recenzję 🙂

Kacplay

ZALETY:
5
WADY: