Recenzja gry Onikira – Demon Killer

Samurajowie japońscy i ich mityczne przygody to całkiem niezły podkład do stworzenia gry. Z tymi klimatami kojarzyć się może jedynie gatunek slashera, a najlepiej dwuwymiarowego z elementami platformówki. Wszystkie te najlepsze cechy łączy w sobie Onikira – Demon Killer, stając się jedną z ciekawszych produkcji na rynku, opowiadających graczom o przygodach legendarnych wojowników. Czy nasze redaktorskie oczy zauważyły jednak jakieś niedociągnięcia, które wpływają na przyjemność grania?

Początkowo produkcja nie zapowiadała się dobrze (mam tu na myśli fazę wczesnego dostępu, którą nazwałbym raczej fazą tech preview), mnóstwo niedopracowań, błędy graficzne, usterki techniczne, jedynie dwa rodzaje przeciwników oraz dostęp do wszystkich broni już na samym początku rozgrywki. Postanowiłem więc poczekać na produkt finalny, by nie zepsuć sobie opinii o grze na podstawie tylko grywalnego dema. Na całe szczęście opłaciło się wstrzymać tydzień, aby poznać pełną moc możliwości Onikiry!

onikira (2)

Zacznijmy od fabuły, która jak na platformówkę przystało, jest dość prosta i sztampowa. Gracz wciela się w postać wojownika o imieniu Onikira. Znalazł się on w trudnym położeniu – jego wioska została zaatakowana przez mroczne siły. Naszym zadaniem jest oczywiście oczyszczenie zarówno rodzimej wioski, jak i całej wyspy z demonicznych wojowników. Po drodze dowiadujemy się ciekawych faktów dotyczących tej okropnej katastrofy oraz znajdujemy swoich przyjaciół. I to w sumie byłoby na tyle, resztę odkryjecie sami!

Od razu mówię, że nie wszystkim Wam moi drodzy przypadnie do gustu sterowanie za pomocą gamepada, który nomen omen jest tu rekomendowany przez devów. Mnogość ataków, combosów i innych ruchów została dość specyficznie przypisana do przycisków kontrolera. Mnie akurat to nie przeszkadzało, a co więcej, bardzo mi się spodobało, ponieważ na własne oczy widziałem swoje postępy. Daje to całkiem dużą satysfakcję, patrzeć jak coraz lepiej ogarnia się sterowanie, nabierając jeszcze więcej umiejętności. No dobrze, przejdę teraz do streszczenia opisu ich wszystkich (przynajmniej tych najważniejszych), którymi nasz bohater dysponuje. Naszą przygodę rozpoczynamy z klasyczną dla samurajów kataną. Oczywiście arsenał broni zwiększa się, co jakiś czas, gdy Onikira znajduje na swej ścieżce kolejne bronie. Każda z nich posiada ataki podstawowe oraz specjalne – odblokowywane dzięki zdobywanym punktom (o czym później). Dzięki możliwości szybkiej zmiany dzierżonego oręża, możemy sprytnie eliminować przeciwników, nie tracąc praktycznie punktów HP. I tu właśnie przychodzi czas na pokaz umiejętności gracza – im więcej gracie, tym lepiej manewrujecie Onikirą. Oprócz wyżej wymienionej biegłości w broni, nasz bohater potrafi wykonywać również uniki w postaci tzw. „dashu” – szybkie śmignięcie ratujące nas przed ciosami.

onikira (1)

Teraz pomówmy o tym, co możemy siekać w Onikira – Demon Killer! Otóż przeciwników znajdziemy tu całe multum. Od malutkich wojowników z katanami, po mini bossów, a w końcu i samych bossów. Walka odbywa się na wyznaczonym przez ogromne macki terenie, przez co rozgrywka staje się bardzo dynamiczna. Mamy mało miejsca, a przez to mniej czasu na reakcję, zwłaszcza gdy przeciwników pojawiło się już wielu. Oczywiście arsenał broni ułatwia nieco sprawę, ale czasem musimy dosłownie latać między przeciwnikami, by uniknąć zainkasowania obrażeń.

Kiedy już uporamy się z wrogiem, dostajemy za jego śmierć nieco punktów HP oraz tzw. demon souls. Cóż to takiego? Nic innego niż zwykłe punkty doświadczenia, dzięki którym rozwijamy umiejętności naszego bohatera. Aby tego dokonać, musimy znaleźć na planszy portal, umożliwiający wydanie rzeczonych punktów. W tym swoistym sklepiku skilli, Onikira może zakupić nowe ruchy i uderzenia związane z poszczególnymi mieczami lub młotami. Niektóre z nich są całkiem przydatne, a niektóre niestety całkowicie bezużyteczne. W tym nasza głowa, by wybrać sobie najbardziej odpowiadające naszemu stylowi gry. Kiedy walczymy kataną, szkoda rozwijać atrybuty młota, którego nigdy nie użyjemy. Dlatego pamiętajcie o zdrowym rozsądku podczas zakupów!

onikira (3)

Co do grafiki, to w sumie mało tu można się nad nią rozwodzić – wygląda przyjemnie, nie przeszkadza, ale też nie jest jakaś wybitna. Początkowo w fazie alfa, oprawa wizualna po prostu leżała i płakała, na całe szczęście panowie wzięli się do roboty i jakoś to wszystko połatali. Jeśli jesteście fanami komiksowej, rysowanej grafiki, to Onikira – Demon Killer przypadnie Wam do gustu, jeśli jednak nie – nie zwracajcie na nią zbyt wiele uwagi.

Podsumowując, produkcja ta jest typowym czasozabijaczem, do którego wracamy za każdym razem, gdy mamy wolne 30 minutek. Trochę poskaczemy, powalczymy i to wszystko – zupełnie nic ciekawego. Wszystko zależy od Waszego podejścia do tematu, bowiem jeśli nie macie zupełnie nic do roboty, nudzi się Wam, bo na dworze leje deszcz, albo macie przerwę między zajęciami, to szybko się wciągnięcie w tego platformowego slashera. Niestety dla bardziej wymagających graczy, tytuł ten można uznać za nieobowiązkowy i mocno przeciętny.