Niełatwo jest być archeologiem, czyli recenzja Wyv and Keep

Bycie archeologiem i poszukiwaczem przygód nie jest łatwe – zanim bowiem doczekamy się upragnionej sławy i chwały, musimy zwykle przebrnąć przez śmiercionośne pułapki, krwiożercze zwierzęta, jeszcze bardziej krwiożerczych ludzi… Któż z nas jednak nie chciałby choć przez chwilę, pomimo owych drobnych przeszkód, poczuć się jak prawdziwy Indiana Jones?
Cóż, to, a także całą masę innych przeciwności losu czekających na odpowiednich śmiałków postanowili zapewnić nam twórcy z Jolly Corpse dzięki tytułowi Wyv and Keep: The temple of The Lost Idol.

Wyv and Keep: The Temple of The Lost Idol -  Menu Główne

W grze tej wcielamy się bowiem w parę archeologów, którzy usiłują odnaleźć tytułową świątynię gdzieś w Amazońskiej dżungli i zdobyć legendarny skarb. Brzmi dość banalnie? Nic z tych rzeczy. Wyv and Keep udowadnia nam, że czasem najprostsze pomysły bywają tymi najlepszymi. Mocną stroną tej produkcji jest humor sytuacyjny, a w szczególności świetnie napisane dialogi między naszymi postaciami, przy których trudno się nie uśmiechnąć.

Wyv and Keep: The Tempe of The Lost Idol - dialog

Jeśli chodzi o gatunek tego tytułu, to Wyv and Keep: The Temple of The Lost Idol należy do gier platformowych, z serią ciekawych zagadek logicznych w tle, nastawioną przede wszystkim na kooperację. Jest to o tyle ciekawe, że jeśli nie zdecydujemy się na tryb multiplayer, będziemy musieli sterować obydwoma bohaterami samodzielnie, przełączając się za pomocą shiftu pomiędzy jednym a drugim, co z kolei stanowi momentami spore wyzwanie (szczególnie, kiedy potrzeba szybkiej reakcji). Zarówno jeden jak i drugi tryb ma swój urok i daje nam różnorodne doświadczenia gamingowe, jednak oba są na tyle dobrze przygotowane, że gra się całkiem przyjemnie, zarówno samemu jak i ze znajomym.

W grze przyjdzie nam zwiedzić sześć różnych światów takich jak choćby tytułowa świątynia, aktywny wulkan czy nawet wioska pigmejów kanibali. Tytuł ten oferuje nam także ponad 60 poziomów do rozegrania o różnych poziomach trudności, w tym także ukryte, bonusowe levele oraz kilka zakończeń. Wspomniane poziomy, pomimo swej sporej ilości są na szczęście różnorodne, co jest ich ogromnym plusem – zapewniają rozgrywkę na wiele godzin nie nudząc gracza przy okazji. Twórcy zadbali również o zróżnicowanie przeszkód czekających naszych nieustraszonych archeologów – mamy więc trujące strzały, węże czy też wspomnianych wcześniej krwiożerczych pigmejów, a także inne przeciwieństwa losu, pojawiające się na naszej drodze w miarę jak zbliżamy się do upragnionego celu.
Ponadto rozbudowany system zagadek często każe nam się zastanowić dwa razy, zanim podejmiemy jakąś akcję, gdyż – całkiem łatwo zostać zabitym lub co gorsza, utknąć. Wtedy pozostaje nam tylko zrestartowanie poziomu, co będziemy pewnie robić całkiem często i co jest zdecydowanie wpisane w rozgrywkę. Zagadki w Wyv and Keep są całkiem wymagające, co jest zdecydowanym plusem przy jeszcze niedawnej tendencji do upraszczania gier, jednak nie zawsze mają ten sam, równy poziom trudności, co czasem może gracza „wybijać” z pewnego rytmu. Nie jest to jednak duża wada, i nie wpływa ona bardzo na jakość rozgrywki.
Ostatnią kwestią, którą warto tu wspomnieć jest możliwość tworzenia własnych poziomów. Twórcy z Jolly Corpse poszli tu zdecydowanie w dobrym kierunku – oddanie bowiem graczom takiego narzędzia z pewnością skutkować będzie ponownym ogrywaniem danego tytułu na nowych, stworzonych przez samą społeczność, levelach.

Strona graficzna Wyv and Keep prezentuje się bardzo dobrze: starannie wykonany, ładny pixel art., przywodzący na myśl dawne 16-bitówki, przyjemni w odbiorze bohaterowie i stylistyka sprawiają, że gra się w tę grę z przyjemnością. Szczególny ukłon należy się tu twórcom za projekty głównych postaci –Wyv i Keep mają sporo różnorodnych ekspresji, które idealnie oddają ich sytuację w danym momencie. Dla przykładu: kiedy jeden z nich umiera, ponieważ wpadł do wody i się utopił (Tak moi drodzy, niby XXI wiek, niby technologia poszła do przodu, ale nasi bohaterowie poza drobnymi wyjątkami wciąż nie nauczyli się pływać), drugi zalewa się potokami łez (dosłownie). Może to nasuwać myśl o kojarzącym się nieco z kreskówkami delikatnie przerysowanym stylem, ale w tym przypadku jest on jak najbardziej pasujący do ogólnej konwencji.

Wyv and  Keep: The Temple of The Lost Idol- scena śmierci

Podsumowując: Wyv and Keep: Temple of The Lost Idol jest grą bardzo przyjemną. Starannie wykonany, ładny, przywodzący na myśl oldschoolowe produkcje pixel art, wymagające zagadki i różnorodne poziomy, a także humor w dobrym stylu, powinny przyciągnąć wielu fanów zabaw logicznych. Z drugiej jednak strony, wszyscy gracze z nostalgią wracający do dawnych czasów a także Ci mający w sobie nutkę niepokornego poszukiwacza przygód także powinni świetnie się bawić przy tym tytule.

ZALETY:
5
WADY: