Redakcyjne podsumowanie roku 2014

Koniec roku zbliża się nieubłaganie, dlatego też specjalnie dla Was przygotowaliśmy podsumowanie tegorocznych produkcji niezależnych. Oprócz tego wróżymy z fusów i zastanawiamy się co dobrego może spotkać nas już w 2015 roku.

ryjek
redaktor naczelny
daniel wójcik
Ciężko być prostakiem… wstyd nie mieć dojrzałych potrzeb. Dla niektórych być może samo w sobie jest to abstrakcją – dojrzałe potrzeby względem gier. Niemniej jednak, gdy uda się już nam przyjąć do wiadomości, że owe twory nie wykluczają się wzajemnie, możemy dotrzeć do miejsca, w którym aktualnie się znajduję.Bardzo dużo obiecywałem sobie na przykład po Divnity: Original Sin – świetnie zrobiony, oldschoolowy RPG, dopieszczany wraz z udziałem społeczeństwa. Grę zamówiłem w pre-orderze, tymczasem dziś Steam ze złowrogim uśmiechem, mogącym oznaczać zarówno nutę złośliwości jak i sarkazmu nieubłaganie pokazuje, iż nie udało mi się ugrać więcej niż ośmiu godzin w tę grę.
Mało.
…szczególnie jak na fana gatunku.
divinity
W tym roku nie miałem chyba wielkiej ochoty na większą liczbę wyzwań niż stawiało mi samo życie, tak więc jeśli takowe pojawiały się w mych grach ustawicznie, gry te były zmieniane. Nie tylko Divinity padło tu ofiarą mych osobistych PMS’ów, nie jest to też istotne. Chodzi tylko o nakreślenie pewnego obrazu, który pozwoli mi pogrążyć się dalej z nadzieją na zrozumienie, a nie tylko na pobłażliwe uśmiechy i szepty za plecami, łączonymi z szybkim odwracaniem wzroku. Co więc w tym roku przysporzyło mi naprawdę dużo radości? Proste gry. Tytuły, których nauka obsługi sprowadza się wręcz do oznajmienia “radź sobie sam”. Brzmi świetnie, jest jednak tylko częścią składową worka zwanego “gry RyJa”, albowiem nie znajduje się w nim na przykład Vanishing of Ethan Carter, pomimo iż wpasowuje się w powyższe wymogi wręcz idealnie – narracja rzadko przerywa grę, czy zmusza nas do biernego oglądania wydarzeń. Jak mówiłem, wszystko brzmi dla mych aktualnych potrzeb wręcz idealnie, jednak Ethan bynajmniej nie okazał się grą dla mnie, szukałem najwyraźniej czegoś, czego nie był w stanie zaoferować. Mamy więc fundament, którym jest prostota rozgrywki jako najistotniejsza część składowa, nie przesądzająca jednak sama w sobie o finalnym werdykcie w mym prywatnym osądzie. Ważne jest więc, w którym kierunku tytuły były rozwijane.
rts-logo-rectangle

Race the Sun nie posiada piorunującej grafiki, zawiłej fabuły, muzyka wręcz prasuje mózg swą monotonią – jedna z najlepszych rzeczy w jakie grałem w tym roku. Gra oczekuje od Ciebie tylko jednego – nie wryp się w jakąś ścianę. Tyle jestem w stanie okiełznać, być może nie wykonać, ale na pewno pojąć.Przeleciało przez palce również coś zwanego Super Time Force Ultra, dwuwymiarowa strzelanka, gdzie wybieramy sobie bohatera po czym naszym zadaniem jest iść na przód siejąc chaos i zniszczenie. Było? Jasne, że było. Rzeczy nabierają rumieńców, gdy zostajemy trafieni przez któregoś z naszych przeciwników, postać unosi oczy ku niebu, upada na kolana, umiera, przegrywa… my tymczasem cofamy czas o parę sekund wstecz, dorzucamy do tej samej rozgrywki następną postać i zmieniamy bieg historii. Gra w której na bieżąco możemy poprawiać swe błędy – jak mogłaby istnieć mniej stresująca gra? To rodzaje gier, które najcieplej wspominam w tym, kończącym się już roku. Pozostaje jedynie wybrać absolutnego faworyta. Tu rodzi się mały problem – nie chodzi o to, że nie mogę zdecydować się na tego “number one”. Mój dylemat leży gdzie indziej. Tytuł, któremu chce oddać koronę jeszcze nie wyszedł…

Early Access w tym roku przeżył naprawdę wiele, głównie złego i nie wiem, czy powinniśmy gloryfikować tytuły w nim się znajdujące poprzez przyznawanie im jeszcze nagród… może tym razem przymkniemy oko, szczególnie, gdy tytuł żyje w Early Access w sposób, z którego inni powinni brać przykład.

Image converted using ifftoany

O czym więc mowa? Road Redemption, gra bardzo mocno wzorowana na genialnym Road Rash, którego większość mych znajomych nawet nie zna… a powinna, bo warto. Road Redemption opowiada historię o facecie na motorze, który musi dojechać do mety. Piorunujące, nie prawdaż? Gra w żadnej mierze nie traktuje się poważnie, zaczynamy od prostych wyścigów, tylko po to, aby dwie plansze dalej ścigać się pośród huraganów, wyrzucających samochody na lewo i prawo, a i wpływów Mariana nie zabraknie. Tytuł jest fenomalny, czysta akcja, świetna zabawa, mózg możecie zostawić przy wejściu.

Przyznaję, że więcej niż godzinnej sesji nie byłbym w stanie z niej wyciągnąć w jednym posiedzeniu, za każdym razem jest to jednak fenomenalna godzina, powtarzana już wielokrotnie.

Gdyby jednak stwierdzić, że nie bierzemy pod uwagę gier Early Access? Wtedy koronę dostałoby zapewne Lethal League, gra w której odbijamy piłkę starając się trafić nią w przeciwników. Wiele spotkań redakcyjnych lub losowych ustawek miało już miejsce w 1ndie World, a nie ustawiamy się zbyt często na nic. Lethal League jednak potrafił nas zjednoczyć niejednokrotnie. Absolutnie nie jest to przypadek. Jest coś w tego typu brawlerowej koncepcji, co sprawia, że np. Smash Brothers sprzedaje miliony. Naszą wersją tego jest właśnie Lethal League.

arek beben
redaktor
arek bęben

Od początku roku bardzo wyczekiwałem premiery Hotlinie Miami 2: Wrong Number i to właśnie po tej produkcji spodziewałem się, że nie pozostawi konkurencji żadnych szans w walce o miano najlepszej gry niezależnej. Jednak wraz z wiadomością o przesunięciu premiery na początek następnego roku, musiałem dać szansę innym zawodnikom. Pomimo tego, że w tym roku wyszło wiele świetnych gier jak chociażby Transistor, Shovel Knight, Nidhogg, The Vanishing of Ethan Carter, This War of Mine, Divinity: Original Sin, Legend of Grimrock 2, czy nawet Goat Simulator(!!!) to moim faworytem została The Banner Saga.

Gra już od pierwszej zapowiedzi urzekła mnie niesamowitą oprawą wizualną i muzyką umieszczoną w trailerach, która idealnie oddawała klimat epickiej, nordyckiej opowieści. Jednak największym atutem produkcji okazała się fabuła, ciężka i przygnębiająca, gdy musiałem za wszelką cenę ocalić jak najwięcej osób uciekających przed niebezpieczeństwem, oraz prawdziwie budująca i podniosła, kiedy prowadziłem drugą karawanę naprzeciw zagrożeniu, eliminując bohatersko oddziały nieprzyjaciela. Ponadto już od początku, gdy przez głupią decyzję zginął jeden z moich wojowników, czułem, ze każdy mój wybór ma znaczenie.

W następnym roku naturalnie czekam na The Banner Saga 2, która choć jeszcze nie ma daty premiery, wydaje się pewniakiem na 2015 rok. Oczywiście nie zapominam o przesuniętej na luty 2 części Hotline Miami. Ciekawie zapowiada się również Stradew Valley, której twórcy ewidentnie wzorują się na serii Harvest Moon. Nie mógłbym nie wspomnieć również o kolejnej produkcji studia Team Meat, czyli Mew-Genics, czy wyczekiwanym chyba przez wszystkich No Man’s Sky, które zachwyca ogromnym światem i swobodą jego eksploracji.
.

marketing manager
jakub wójcik

Kończący się rok był bardzo mocny, jeżeli chodzi o lineup związany z polskim gamedevem. Największą rewolucją okazała się produkcja 11 bit studios – This War of Mine, która jeszcze przed premierą wzbudzała wiele kontrowersji. To właśnie ta produkcja jest moim numerem jeden jeżeli chodzi o pozytywne zaskoczenie roku.

Oczywiście nie mogę zapomnieć o The Binding of Isaac: Rebrith, na którego poświęciłem większość czasu na mojej konsoli. Bardzo się cieszę, że konsola Sony stawia na “indyki”. To właśnie produkcje niezależne, wychodzące na PS4 będą dla mnie najbardziej interesujące.

IsaacRebirth

Uważam, iż największą premierą będzie No Man’s Sky, który zauroczył mnie od początku kiedy tylko zobaczyłem pierwsze zdjęcia. Jeżeli chodzi o polski gamedev to mocno liczę na to, że SUPERHOT stanie na wysokości zadania i potwierdzi swój potencjał. Wiadomo, że wszystkie laury zbierze Wiedźmin 3 jednak liczę na jakieś niespodzianki. Nie chcę nastawiać się na duża liczbę produkcji, ponieważ wolę być miło zaskoczony niż poczuć rozczarowanie danym tytułem. Po ostatniej wizycie w Bloober Team wiem, że na krakowskie studio również warto zwrócić uwagę..

kantare
community manager
maciek ejsymont

Im temu roku przybywało więcej miesięcy, tym bardziej byłem zawiedziony i pierwsze myśli związane z podsumowaniem były raczej negatywne. No bo wszystko na co czekałem okazywało się w najlepszym razie takie sobie: Blackguards i Wasteland 2, mimo że trzymają poziom, nie sprostały pokładanym w nich oczekiwaniom, a druga część Niesamowitych Przygód Van Helsinga w ogóle nie zasługuje, żeby o niej wspominać. Z “dużych” indyków tak naprawdę podobał mi się tylko Betrayer, który może w pewnym momencie przestaje być straszny, ale mnie osobiście bardzo mocno urzekł historią.

Z gier, po których dużo sobie obiecywałem, obronną szuflą wyszedł jedynie świetny Shovel Knight. Po przejrzeniu listy tytułów, w jakie w tym roku grałem okazuje się jednak, że miałem okazję łupać też w kilka bardzo fajnych i naprawdę wyjątkowych produkcji, które wzięły mnie kompletnie z zaskoczenia. Takimi niespodziankami były przygodówki: pulsujący jazzowym beatem i przykuwający fabularnie niczym twórczość beatników Alcatraz 1954 oraz super klimatyczne The Last Door. Z miejsca moje serce zdobył też kowboj z gry Gunman Clive, który przybył znikąd, a spod wpływu którego wyzwoliłem się dopiero po trzykrotnym przejściu jego krótkich, ale niesamowicie wciągających przygód.

Bogatszy o doświadczenia minionego roku, moim noworocznym postanowieniem będzie nie czekać na nic, może wtedy zawiedzione oczekiwania nie przyćmią pozytywnych zaskoczeń, czego sobie i wszystkim życzę..

terminator
z-ca naczelnego
bartłomiej listwon
Z indyków, które nie są w Early Access moimi kandydatami na grę roku 2014 są Dungeon of the Endless, Lethal League. Czekam na Pillars of Eternity, Torment: Tides of Numenera, Heart Forth, Alicia, Duelyst, Superhot.

 

kapitan

Wstyd się przyznać, ale w tym roku zadziwiająco mało grałem. Nie chodzi tu tylko o tytuły niezależne, ale po prostu gry w ogóle. Napływ innych obowiązków zmusił mnie do ogrywania tytułów szybkich, znanych mi na wskroś, przy których nie będę musiał zbytnio się zastanawiać. Tym samym koronę po raz kolejny chciałbym wręczyć FTL (no co, na początku tego roku dostał sporą łatkę!), który cały czas bawi mnie równie dobrze jak przy pierwszym jego odpaleniu. żeby jednak nie odgrzewać tego samego kotleta po raz kolejny, to w AD 2014 nominuję dwa tytuły:

  • Lethal League – grę, wokół której można by nawet budować e-sport. RyJek szeroko już się rozpisał na ten temat, więc po więcej informacji odsyłam do jego podsumowania.
  • Crypt of the Necrodancer – [ciągle w Early Access] niestety miałem możliwość ograć jedynie wersję beta na potrzeby recenzji do GRM Radio, ale niecodzienne połączenie gatunków (rytmiczna + roguelike), banalny w zrozumieniu, choć ciężki do okiełznania gameplay oraz opowiedziana historia (Nekromanta dosłownie kradnący serce głównej bohaterce i wprowadzający je w pulsujący beat, do którego nasza dziewoja musi się poruszać i koniec końców pokonać roztańczonego summonera umarlaków) zrobiły mi dzień, a w tym kontekście nawet i rok.

 

Na co nie miałem czasu, a wiem że spokojnie mogło by zająć miejsce na podium? Zdecydowanie This War of Mine, za niecodzienną tematykę i wciągającą rozgrywkę. Randal’s Monday, bo zrobione z jajem point and clicki nigdy mi się nie znudzą. Wasteland 2, gdyż takich RPGów już się po prostu nie robi, a szkoda…

W przyszłym roku z wywieszonym jęzorem czekam na: Cuphead, No Man’s Sky, Hyper Light Drifter, Hard West i The Coral Cave. Jeśli jakiś tytuł pominąłem, to z góry przepraszam jego twórców (a zrobiłem to na pewno!). Owocnego 2015 r., arrrrr!

redaktor
katarzyna galas

O ile poprzednie lata były niezwykle owocne jeśli chodzi o rynek gier indie, to według mnie rok 2014 nie był zbytnio urodzajny. Owszem wydano wiele ciekawych produkcji, między innymi The Banner Saga, Gods Will Be Watching, Shovel Knight, ale czy zasługują one na miano tej najlepszej? Moim zdaniem czegoś im jednak zabrakło do osiągnięcia statusu doskonałej…Swoją premierę miało również Divinity: Original Sin, które niestety ciągle znajduje się na mojej długiej liście gier czekających na „ogranie”. Kto wie, może to właśnie ta produkcja ma w sobie to coś, co sprawia że jest wyjątkowa?

W roku bieżącym nie zabrakło polskiego akcentu w branży indyków. This War of Mine spotkało się z niesłychanie pozytywnym odbiorem na całym świecie. Gra ukazuje wojnę z perspektywy nie żołnierzy, lecz zwykłych obywateli – niby banał, ale dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł? 11 bit studios, chapeau bas!

this_war_of_mine

Jeśli jesteśmy przy oryginalnych pomysłach, to nie wypada zapomnieć o Goat Simulator, które miało być tylko primaaprilisowym żartem a okazało się prawdziwym hitem. Jeśli gra otrzymałaby tytuł tej najlepszej, to dopiero byłby niezły numer!

Trudno stwierdzić czy któraś wyżej wymienionych zasługuje na miano produkcji roku 2014… Ja, jak na razie nadal zagrywam się hitami z lat ubiegłych, między innymi Hotline Miami, Mark of the Ninja czy FTL – to prawdziwe indyki, które się nie nudzą i są nie do podrobienia. Myślę, że rok 2014 stanowił jedynie krótki okres przejściowy w branży gier niezależnych, a w 2015 twórcy zaskoczą nas niejednym nietuzinkowym pomysłem. Ze względów oczywistych nie mogę doczekać się Hotline Miami 2: Wrong Number, a poza tym czekam na Pillars of Eternity, Torment: Tides of Numenera oraz Grim Dawn (no, a jak by pojawiła się kontynuacja FTL to byłabym zachwycona).

redaktor
michał nodzak
2014 dosyć obficie obrósł w dobre tytuły więc miałem naprawdę ciężki dylemat w wyborze swojej ulubionej pozycji. W końcu jednak zdecydowałem się na genialne Shovel Knight.
To drugie jest jednym z najlepszych (O ile nie najlepszym) przykładem tego, że dzisiaj można jednak zrobić świetną grę retro z wyśrubowanym poziomem trudności i urokliwą oprawą audio-wideo nie tracąc jednocześnie ducha lat ‘80.
shovel
Wcielamy się w niej, jak można się domyśleć w rycerza który dzierżąc w łapach łopatę rusza na ratunek swojej dawno zaginionej towarzyszce- shield knight. Chociaż łopata może wydawać się słabym wyborem broni (Mi tam w postalu 2 dobrze się z niej korzystało :>) to jednak w czasie przygody możemy odkryć jej wielofunkcjonalność i np. odbijać się na niej niczym sknerus na swojej lasce w NES-owej wersji Duck Tales.
Jeżeli jest jakiś indyczek na którego premierę w 2015 czekam z niecierpliwością to jest to na pewno 2 część Hotline Miami:Wrong Number będąca jednocześnie zwieńczeniem serii. Kilku bohaterów, poprawiona mechanika gry, jeszcze bardziej ostry i pompujący adrenalinę soundtrack i wbudowany edytor poziomów utwierdzają mnie w przekonaniu, że luty upłynie mi na rozkosznym rozbijaniu przeciwnikom głów młotkiem w maskach zwierząt.
redaktor
dominika stala

Moim kandydatem na grę roku jest zdecydowanie This War of Mine. Po pierwsze dlatego, że przełamuje ona pewne tabu, traktując o tak poważnej tematyce, jaką jest wojna, i to nie z perspektywy, do której przeciętny gracz jest przyzwyczajony. Nie kierujemy tu więc wyszkolonymi żołnierzami, chodzącymi od misji do misji, a bezbronnymi cywilami, zmuszonymi do podejmowania trudnych decyzji by przeżyć. Twórcy z 11bit studios zaserwowali nam coś dojrzałego, zmuszającego nas do pewnych refleksji, co jest po prostu dobre. Dodatkowym smaczkiem natomiast jest fakt, że gra ta została stworzona przez polskich devów – co tym bardziej się ceni.

This_War_of_Mine_screenshot_Nov_01

Ponadto, myślę że na pewne wyróżnienie zasługuje Never Alone (tytuł mający promować kulturę rdzennych mieszkańców Alaski i opowiadający historię małej dziewczynki i jej śnieżnego lisa. Gra ta pozytywnie mnie zaskoczyła i, pomimo frustrującego momentami sterowania, urzekła swoim baśniowym klimatem oraz nawiązaniami kulturowymi. Plus, narrator, który mówił w ich autentycznym języku – prawdziwe “wow”.) oraz Randal’s Monday (bo warto było zobaczyć alternatywną rzeczywistość, w której istniały Trek Warsy i przypomnieć sobie wszystkie najważniejsze hity popkultury z ostatnich 30 lat ;> )

Z gier, na które czekam w roku 2015, mogę zdecydowanie wymienić Pilars of Eternity, Torment: Tides of Numenera, oraz Ghost of a Tale. Pierwsze dwa tytuły wymieniam ze względu na wielką, nostalgiczną tęsknotę za “starymi, dobrymi RPG-ami” (jestem dzieckiem wychowanym na Baldur’s Gate). Trzeci natomiast zainteresował mnie, ponieważ jest to produkcja tworzona przez jednoosobowe studio, przenosząca gracza do baśniowego świata w pełnym 3D, gdzie głównym bohaterem jest mysz. Jak na dokonania jednej osoby gra wygląda naprawdę imponująco, dlatego też z uwagą śledzić będę postępy jej twórcy.

wojtek kowalski
redaktor
wojtek kowalski

Kurcze, ciężko jest mi wybrać najlepszego indyka tego roku. Nie ułatwia mi tego fakt, że jak na ignoranta przystało, nie zagrałem w sporo „hiciorów” (Divinity: Grzech Pierworodny, This War of Mine, Shovel Knight i wiele, wiele więcej…). Z tego, co ograłem, rzutem na taśmę wygrywa JUJU. Już dawno żadna gra nie sprawiła mi tyle radochy – wszystko przez tę jej całą rozkoszność wylewającą się z monitora. Poza tym, warto wspomnieć jeszcze o kilku tytułach godnych uwagi: OlliOlli, było świetne, jak wszystko co wydaje Devolver, Top Hat okazał się wspaniałym hołdem złożonym starym platformówkom, a Lethal League pokazało mi, że jednak uwielbiam bijatyki.

screen02

Jeśli chodzi o przyszły rok, to przede wszystkim liczę na Hotline Miami 2. Jedynkę kocham całym sercem i w kontynuacji wystarczyłoby mi po prostu więcej tego samego, ale kolesie z Dennaton przechodzą samych siebie, szykując dla nas tyle ciekawych i nowych treści, że głowa mała. Bardzo fajnie prezentuje się również Titan Souls, na które już ostrzę pazurki.

 

Sprawdźcie także nasze TOP 10 (11)!

Jakub Wójcik

Autor: Jakub Wójcik

Założyciel serwisu 1ndieWorld największego portalu w Polsce zajmującego się grami niezależnymi. W tym momencie zarządza marketingowo swoim projektem. Odkąd tylko pamięta jest zapalonym graczem, a jego pierwszą miłością było Commodore 64. Niegdyś pisał na łamach GIEROmaniaka i profesjonalnie grał w FIFĘ, obecnie zagorzały miłośnik gier niezależnych, a w szczególności dzieła stworzonego przez Phila Fisha. Założyciel i pomysłodawca Games Rage, którego pierwsza edycja odniosła duży sukces. Ma jeszcze wiele pomysłów związanych z polskim gamedevem.

  • Filip Górny

    Linkòw nie ma:(

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3