Relacja z Digital Dragons 2016

Niemal cztery godziny spędzone w pociągu, w którym, dyplomatycznie rzecz ujmując, nie pachniało kwiatami. Panika, bo po wyjściu z niego nie umiałem trafić na właściwy przystanek tramwajowy, a było już bardzo późno. Błądzenie niczym dziecko we mgle po ulicach dawnej stolicy. A to wszystko po to, by już następnego dnia rano wkroczyć dziarskim krokiem do Starej Zajezdni, która na dwa dni zamieniła się w raj na ziemi dla każdego mniej lub bardziej związanego z branżą gier komputerowych.

Tłumacząc z mojego na polski: w dniach 16-17 maja w Krakowie na terenie Starej Zajezdni i Muzeum Inżynierii Miejskiej odbył się jeden z najważniejszych branżowych eventów w naszym kraju – Digital Dragons. Jest to impreza biznesowa, gdzie na każdym kroku spotyka się twórców, wydawców, dziennikarzy… Ogólnie rzecz ujmując wszystkich, którzy mają jakikolwiek interes w grach komputerowych. Jako że istotną rolę na cyfrowych smokach odgrywają gry niezależne, nie mogło tam zabraknąć naszej redakcji!

Na wydarzenie trafiłem ok. godziny dziesiątej. Po krótkim oczekiwaniu w kolejce odebrałem swój identyfikator i ruszyłem na główną halę, nie wiedząc do końca czego się spodziewać, bo był to mój pierwszy raz na Digital Dragons. Wystarczyło raptem kilka minut, bym został kupiony wspaniałą atmosferą tam panującą. Hala ekspozycyjna była wypełniona po brzegi grami niezależnymi biorącymi udział w konkursie Indie Showcase. Co warto zaznaczyć, w szranki stanęli również twórcy spoza naszego kraju (przypominanie sobie w panice lekcji języka rosyjskiego, by móc się jakoś dogadać – bezcenne). Chciało by się napisać o wszystkich tytułach z osobna (bo niewątpliwie na to zasługują), jednakże mija się to z celem, bo było ich niemal 70, więc skupię się tylko na tym co utkwiło mi w pamięci najbardziej.

smoki4

Zacznę od Serial Cleanera, czyli gry o brudnej robocie po brudnej robocie. Wcielamy się tu w człowieka sprzątającego bałagan po morderstwie na miejscu zbrodni. Naszym zadaniem jest wyczyszczenie śladów krwi oraz pozbieranie ciał i dowodów rzeczowych. A to wszystko chowając się gdzie się da tak, żeby uniknąć wzroku obecnych na miejscu policjantów. Nie lada gratką dla fanów twin stick shooterów był świetny Angry John, w którym bohaterem jest hodowca drobiu ratujący swe kurczaki z rąk kosmitów. Niezwykle przyjemna rozgrywka urozmaicona możliwością modyfikowania broni przy pomocy znajdowanych w trakcie grania modułów – każdy, kto grał w Nuclear Throne będzie się tu czuł jak w domu. Miałem też okazję zagrać we wczesną wersję Seven, erpega z widokiem z lotu ptaka i parkourem w tle, co okazało się niezwykle smacznym połączeniem. Już teraz jestem przekonany o tym, że będzie to gigantyczny hit i nie boję się ani trochę o jego przyszłość. Na brak strachu jednak nie mogłem narzekać, bo włosy na karku zjeżył mi Phantaruk. Bieganie po statku kosmicznym w mrocznej atmosferze i uciekanie przed maszkarami bardzo przypadło mi do gustu.

To raptem wierzchołek góry lodowej, a przecież zostały jeszcze produkcje na platformy mobilne, których też było niemało. Oprócz prostych, ale cholernie wciągających klikadeł (Laser Kitty Pow Pow – jest to tak słodziaszne jak się wydaje, będę grał!) były też bardziej skomplikowane produkcje. Chociażby Blocky Farm, gdzie zarządzaliśmy własnym gospodarstwem rolnym: obsiewanie poletek, mielenie ziarna, zbieranie jajek od kokoszek, czy, w końcu, jazda traktorem. Wszystko to w kanciastej, voxelowej grafice 3D, przywodzącej na myśl Crossy Road. Zaś na stoisku obok prezentował się Clock Simulator, czyli gra, w której istnienie nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem jej na własne oczy. Jeśli ktoś czuł się na siłach, mógł się też zmierzyć w grze Full of Stars, gdzie na autora najlepszego wyniku czekał ogromny teleskop i mniejsze nagrody dla reszty podium. Nie, nie udało mi się. I nie pytajcie jak bardzo w tyle stawki byłem.

smoki1

Nie samym graniem jednak cyfrowe smoki stoją. Równie istotnym punktem całej imprezy były prelekcje. Przybyła tu cała masa twórców z liczących się polskich i zagranicznych studiów takich jak Bloober Team, Vivid Games, Amanita Design, Super Hot Team, Techland, Ubisoft, CD Projekt RED, Deck13 i wiele innych. Do Krakowa na te dwa dni zjechały również niemal legendarne postaci: John Romero, Chris Avellone, Feargus Urquhart czy David Brevik, których nikomu przedstawiać nie trzeba. Choć zajęty głównie byłem bieganiem od indyka do indyka, miałem okazję wysłuchać kilku prelekcji. Nie mogłem sobie oczywiście odmówić tej prowadzonej przez Johna Romero, który z humorem opowiadał o początkach id Software. Chwilę wcześniej wróciłem z małej salki, w której Mateusz Lenart mówił o art directingu w grach typu horror, a z kolei kilka godzin później trafiłem na wystąpienie Piotra Iwanickiego z Super Hot Team. Następnego dnia rano wpadłem również posłuchać Dominiki Stali, mówiącej o różnych podejściach do śmierci w grach wideo. Wszystkich prezentacji słuchałem z zaciekawieniem od początku do końca i, wierząc, że pozostałe trzymały równie wysoki poziom, jestem przekonany, że każdy głodny wiedzy, mógł nauczyć się tu czegoś, co pomoże mu w tworzeniu gier.

smoki2

Digital Dragons to również rozdanie nagród dla najlepszych gier ubiegłego roku. I, choć większość z nich, ku zaskoczeniu nikogo, zgarnął siwowłosy zabójca potworów, to i do indyków trafiło kilka statuetek. Zresztą, spójrzcie sami:

  • Best Polish Game: Wiedźmin 3: Dziki Gon
  • Best Polish Mobile Game: This War of Mine
  • Best Polish Game Design: Wiedźmin 3: Dziki Gon
  • Best Polish Game Art: Wiedźmin 3: Dziki Gon
  • Best Polish Game Audio: Wiedźmin 3: Dziki Gon
  • Best Foreign Game: Life is Strange
  • Małopolska Game Award: Bloober Team
  • Special Recognition Award: Michał Madej

Całość zamknęło rozdanie nagród w konkursie Indie Showcase 2016. Lista laureatów prezentuje się następująco:

  • 1 miejsce: 911 Operator
  • 2 miejsce: Crush your Enemies
  • 3 miejsce: Book of Demons
  • Community Vote: Out of Reach

smoki5

A potem został już tylko smutek, gdy po dwóch wspaniałych dniach cierpliwie czekałem na dworcu na pociąg do stolicy. W ciągu tych 48 godzin miałem okazję porozmawiać z masą przemiłych ludzi i ograć mnóstwo fantastycznych gier. Jeśli będziecie mieli okazję przyjechać za rok, to naprawdę warto. A jeśli wiążecie swoją przyszłość z gamedevem lub już ją z nim związaliście, to nie może was tam zabraknąć!

Wojtek Kowalski

Autor: Wojtek Kowalski

Największy nerd we wsi. Najmłodszy członek redakcji. Mistrz w obijaniu się i marnowaniu czasu na głupoty. Mimo młodego wieku jest zakochany po uszy w starych grach (od czego już prosta droga do wymiotowania tęczą na widok każdego retro-indyka). Gdy nie gra, ani nie pakuje w siebie ton żarcia, z chęcią sięga po książkę, albo rzępoli coś, schowany w ciemnym kącie. Jest jedną z kilku osób w galaktyce, które od trzeciej części hirołsów wolą dwójkę.

1ndieWorld

Uniwersum indie games nie jest już rajem dla geeków, fantazją nerdów, undergroundowym dziwactwem…

Gry niezależne kształtują mainstream, narzucają trendy, zmieniają świat.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszym użytkownikom odkryć magię indie. Pierwszy w Polsce serwis, poświęcony wyłącznie produkcjom niezależnym – 1ndie World – jest jedyny w swoim rodzaju, stawia na uczestnictwo, pobudza do działania, odświeża umysł.

Twitter

RT @mrRyJek: I tyle... wow #yonder https://t.co/XbBhuuFXdo
RT @thibaultsimar: Re-textured an old scene, playing with lights. #voxel #magicavoxel https://t.co/PaPdE7ujk3